Napisali o nas

Gazeta Wyborcza Trójmiasto
"Druh Szczurek i jego drużyna"

Narzucił harcerski styl: sprawy mają być załatwiane w sposób prosty, uczciwie i dobrze. A jak ktoś coś zrobi źle, to idzie do szefa na dywan i się spowiada
 
Od 12 rządzi Gdynią i wszystko wskazuje, że właśnie ponownie wygrał wybory już w pierwszej turze. Dlaczego Wojciech Szczurek jest najpopularniejszym w Polsce prezydentem? Bo jest niezmiernie pracowity - przyznają to nawet jego oponenci. Bo trafnie odczytuje pragnienia gdynian, a do tego potrafi się reklamować i trzyma samorząd w żelaznym uścisku - dodają. Pełna odpowiedź jest jednak bardziej złożona.

Nie tylko sam Szczurek bije rekordy popularności. Jego miasto zajmuje pierwsze miejsca w rankingach jakości życia. Ale czy żyje się tam lepiej niż np. w sąsiednim, ale gorzej ocenianym w sondażach Gdańsku? Średnia płaca jest tam nieco niższa niż w stolicy województwa pomorskiego. Na ulicach też są korki, bezrobocie też kilkuprocentowe, podobne problemy z miejscami w przedszkolach, a w dziedzinie kultury i rozrywki lepszą ofertę prezentuje Gdańsk. Przewagę Gdyni widać w rankingach z wynikami egzaminów szkolnych - od gimnazjum po maturę. Poziom edukacji należy do najwyższych w kraju. Ponadto Gdynia funduje dziewczynkom szczepienia przeciwko wirusowi HPV wywołującemu raka szyjki macicy, a Gdańsk nie. To jednak za mało, by obiektywnie uznać Gdynię za wyspę szczęścia.

- Istotnie nie żyje się u nas lepiej, lecz inaczej, zgodnie z duchem gdyńskiego patriotyzmu i hasłem "gdyńskie jest lepsze" - wyjaśnia Lech Żurek, były radny Gdyni, współpracownik Szczurka.

Miasto przyciąga inwestorów, prowadzi ambitne inwestycje, dba o mieszkańców. - Inni by odpuścili, mówiąc, że budowa Trasy Kwiatkowskiego, łączącej miasto z obwodnicą, to zadanie krajowe, a on nie. Zdecydował, że wydamy własne środki i sięgniemy po pieniądze unijne - chwali Żurek.

Zdarzają się jednak wpadki, jak w innych samorządach - decyzje wywołujące protesty mieszkańców, afery korupcyjne wśród urzędników, niedostateczny nadzór nad inwestycjami.

- Gdynia reklamuje się na potęgę. Wydaje dwa razy więcej na promocję niż my - wytykają urzędnicy z Gdańska. - Niemożliwe jest wykreowanie postaci, która byłaby w środku pusta - odpowiada Żurek.

Szczurek rzeczywiście jest widoczny w miejskich reklamach, zazwyczaj zaprasza na mecz, koncert czy widowisko lub po prostu firmuje komunikaty. Ale nie wszystko robi na pokaz. Ostatnio odwiedził w szpitalu dziesięcioletnią Karinę z Podlasia, która leczona jest w Gdyni po odmrożeniu nóg. Zakazał swoim ludziom, aby informowali o tym media.

Kojący sędzia

Szczurek, jak jego ojciec, został sędzią. Równolegle w 1990 r. zaangażował się w solidarnościowy Komitet Obywatelski w Gdyni, którego liderem była Franciszka Cegielska, przyszła prezydent. Gdynia zawdzięcza "Żelaznej France" zdecydowane reformy oraz szybki rozwój przedsiębiorczości i handlu. Finansowały go pieniądze marynarzy i prywatnych właścicieli i rzemieślników. Gdynianom udało się w PRL utrzymać sporą część nieruchomości w prywatnych rękach.

Szczurek kierował radą miasta. Prezydentem został w 1998 r., gdy Cegielska poszła do Sejmu. Zaproponował kontynuację. - Ma w sobie sędziowski spokój, nie poddaje się gwałtownym emocjom. Kojący człowiek - ocenia Joanna Grajter, wieloletnia rzeczniczka prasowa Gdyni.

- Mnie np. odradza czytanie forów internetowych. "Niech ci to nie odbiera dobrej energii" - mawia. W czasach, gdy polityka często kojarzy się z cynizmem i prywatą, trudno ludziom uwierzyć, skąd taka masowa sympatia dla naszego szefa. A to proste - on jest taki prosty, taki naturalny - mówi Grajter.

- A według mnie jego popularność opiera się na tym, że został następcą popularnej Franciszki - ocenia Jacek Karnowski, prezydent Sopotu od 1998 r. - Ale nie tylko - umie nie wchodzić w konflikty, no i ma totalnie słabą opozycję - dodaje.

Po Cegielskiej przejął też model ciężkiej pracy od rana do wieczora, ale w przeciwieństwie do niej nie poświęca rodziny dla kariery. Weekendy spędza z żoną i trzema synami. 1 grudnia skończy 47 lat, ale nawet tego dnia nie zamieni marchewki ze śniadania na kawałek tortu. Żelazna dieta i dyscyplina zostały po chorobie nowotworowej, z którą walczył dziesięć lat temu.

Na chemioterapie brał urlop. Niedługo po śmierci Cegielskiej mieszkańcy zobaczyli, że Szczurek też może odejść. Zanim wygrał walkę z chorobą, grupa radnych z popierającego go AWS próbowała odsunąć go od władzy. - Wygrana walka z chorobą niesamowicie go wzmocniła. W porównaniu z nią nic nie było już trudne - opowiada współpracownik prezydenta.

Partia Gdynia

Po gorzkich doświadczeniach z partiami w 2002 r. do pierwszych bezpośrednich wyborów na prezydenta miasta stanął na czele własnego komitetu - Samorządność Gdynia. W pierwszej turze dostał 77 proc. głosów. Zdobył też większość w radzie. Cieszył się jeszcze poparciem PO, choć odmawiał przystąpienia do partii.

- Wojtek otoczył się ludźmi, których zna od lat. Wielu, wśród nich jeden z zastępców, towarzyszy mu od czasów harcerstwa - mówi jeden ze współpracowników. - Partie nie narzucają mu współpracowników. - Narzucił styl harcerski: sprawy mają być załatwiane w sposób prosty, uczciwie i dobrze - opowiada inny. - Ale, jak ktoś coś zrobi źle, to idzie na dywan i się spowiada. Szczurek go obsztorcuje, ale złość szybko mu mija. To taki druh drużynowy.

- Bezpartyjność dodaje Szczurkowi jakieś 20 proc. popularności - dodaje Paweł Adamowicz (PO), prezydent Gdańska. - Choć w istocie ma swoją Samorządność, które pełni funkcję partii.

Szczurek rządzi samorządem żelazną ręką. Kieruje nawet klubem radnych. Mawia: "Moją partią jest Gdynia". Kluby PO i PiS mają marginalne znaczenie. Sesje w mieście trwają po dwie godziny. Nawet na obrady komisji rady trafiają już wypracowane projekty. - Niemal we wszystkich sprawach obowiązuje dyscyplina klubowa. Radni podnoszą ręce i wychodzą. Rada przestała być lokalną sceną, na której mogą ścierać się różne opinie. Niepokoi mnie ta jednomyślność - alarmował Tadeusz Aziewicz, gdyński poseł PO.- Role są dokładnie podzielone, jesteśmy trybikami w dobrze działającej machinie i każdy zna swoje miejsce - chwali jeden z radnych Samorządności. - Śmiać mi się chce, jak słyszę, że jest takim satrapą - odpowiada Grajter. - Na początku swoich rządów zarządził, że szkoda czasu na chrzanienie i czcze gadanie. Na sesjach się głosuje. Są liderzy i ciche myszki, bo nie wszyscy muszą istnieć w mediach.

Ludziom ten porządek się podoba. W styczniu z sondażu PBS DGA dowiedzieliśmy się, że Rada Miasta Gdyni cieszy się trzykrotnie większym zaufaniem niż jej gdański odpowiednik. - Praktycznie od 20 lat podstawowy szkielet samorządu gdyńskiego składa się w większości z tych samych ludzi i bez konfliktów kontynuujemy politykę - tłumaczył Jerzy Miotke, radny z Samorządności. - Koledzy w Gdyni są mniej rozpolitykowani, nawet gdy likwidują szkoły, to udaje im się uniknąć awantur, a u nas zawsze są protesty - przyznawał Bogdan Oleszek (PO), przewodniczący Rady Miasta Gdańska.

Pisowski prezydent

W 2006 r. dostał blisko 86 proc. głosów. Platforma pozostawała życzliwa i nie wystawiła nikogo. Zmagał się natomiast z rywalem z PiS-u. W minionej kadencji sytuacja nieco się zmieniła - Szczurek zbliżył się do PiS-u i "Solidarności", a Platforma wydała mu oficjalną wojnę. Wiesław Byczkowski, kandydat PO na prezydenta Gdyni, wypomniał w zakończonej kampanii Szczurkowi, że ten był doradcą ds. samorządu prezydenta Lecha Kaczyńskiego. - I przez elektorat jest postrzegany jako człowiek PiS-u. To jest de facto pisowski prezydent i pisowski kandydat na prezydenta, który udaje kandydata nieuwiązanego politycznie. Zarzuca innym partyjniactwo, ale sam używa tych samych metod - ocenił Byczkowski.

Co robił jako doradca zmarłego prezydenta? - Niczym się nie wyróżnił, nie bronił specjalnie samorządu, a przynajmniej tego nie wiemy - mówią w Platformie. - Prowadziłem wiele rozmów z prezydentem Kaczyńskim, ale ich treść pozostanie między nami - ucina Szczurek.

W sierpniu oddał "S" gdyńską halę na rocznicowy zjazd związku po promocyjnej cenie. Wyszedł na mównicę po krytycznym wobec władz "S" przemówieniu premiera Donalda Tuska i ostrym wystąpieniu Henryki Krzywonos-Strycharskiej, która broniła Tadeusza Mazowieckiego i Bronisława Geremka posądzonych przez prezesa PiS o namawianie stoczniowców do kapitulacji w sierpniu 1980 r. Szczurek wygłosił neutralny referat o samorządach.

Próba "upisowienia" Szczurka nie udała się Platformie. Przedwyborcze badanie dowiodło, że wśród elektoratu tej partii prezydent Gdyni jest bardziej popularny niż wśród zwolenników PiS-u. To skutek strategii skracania dystansu do różnych środowisk i unikania partyjnych sporów stosowanej przez Szczurka. - Uważam, że w samorządzie głęboki sens mają ugrupowania i kandydaci niezależni, którzy nie przenoszą ze sobą sporów z polityki krajowej - ocenia Szczurek.

Prezydentowi nie zaszkodziła nawet likwidacja Stoczni Gdynia. - Gdyby to w Gdańsku stocznię zamknięto, to miałbym manifestacje PiS i liderów zakładowej "S" pod swoim urzędem. Już cztery lata temu oskarżali mnie o rzekomy brak pomocy dla zakładu, a Wojtek przeszedł suchą nogą, ponieważ ma silne poparcie w PiS-ie i w "Solidarności" - wytyka Adamowicz. - Wojtek w pewnym sensie realizuje ideę PO-PiS i czerpie z tego korzyści. 

Lotnisko

Trójmiasto to właściwie jeden organizm i granice gmin wyglądają dziś nieco archaicznie. Mieszkańcy oczekujący od władz współpracy czekali lata na wprowadzenie wspólnego biletu komunikacyjnego.

Ambicje i marzenia władz Gdyni coraz częściej prowadzą do konfliktów z Platformą rządzącą Gdańskiem i regionem. Dwa lata temu Gdynia podkupiła Sopotowi pierwszoligowy klub koszykarski Asseco Prokom. - Miałem ogromny dylemat, czy przyjąć mistrzów kraju, ale cieszę się, że będziemy mieli tak potężny klub - asekurował się prezydent Gdyni. - Postąpił w sposób niemieszczący się w ramach współpracy samorządowej i zrobił to w trudnym dla mnie momencie, niedługo po wybuchu afery sopockiej. Rozumiem, że wybudował halę i potrzebował ją czymś wypełnić, ale tak się nie postępuje - wytyka mu prezydent Sopotu Karnowski.

Gdańsk buduje się okazałą PGE Arenę na mistrzostwa Euro 2012, a Gdynia właśnie kończy swój stadion. Obiekty odległe o kilkanaście kilometrów trudno będzie utrzymać, a tym bardziej spłacać kredyty.

W Gdańsku trwa warta 200 mln zł rozbudowa terminalu na lotnisku im. Lecha Wałęsy, a Gdynia właśnie rozpoczyna przetarg na konkurencyjny obiekt. Miał to być terminal dla mały samolotów, a powstanie wielki budynek do obsługi czarterów i tanich linii. - Budujemy nasze lotnisko, myśląc o potrzebach za kilkanaście lat. Z naszej inwestycji zrobiono kłopot, aby przykryć kłopoty z przygotowaniem i finansowaniem budowy w Gdańsku - tak Szczurek odrzuca oskarżenia o antymetropolitalność.

Twarda postawa Szczurka podoba się gdynianom. Ponad 80 proc. z nich deklaruje zadowolenie z wszelkich inwestycji w mieście - od budowy ważnej drogi po otwarcie muzeum miejskiego. W sąsiednich miastach inwestycje wywołują nieco mniejsze zadowolenie mieszkańców.

Fantastyczna historia

Poziom zadowolenia gdynian wciąż rośnie. Przed rokiem aż 90 proc. mieszkańców uznało, że sytuacja poprawiła się od ostatnich wyborów samorządowych. A kilka miesięcy później ponad połowa stwierdziła, że od ostatniego badania żyje się im jeszcze lepiej.

- Mam rodzaj nieokiełznanego niedosytu. Nam zawsze jest mało, bo chcielibyśmy rozwiązywać problemy szybciej, lepiej, skuteczniej - uśmiecha się Szczurek. - Takie nastawienie często nie pomaga w codziennej pracy, ale taka jest Gdynia. Ja w tym odnajduję pewien klimat i szansę na realizację marzeń. Osiąganie celów - tym się zajmujemy.

- Bardzo często odwołuje się do etosu przedwojennego Gdyni, a to jest ludziom bardzo bliskie - dopowiada Grajer. W przemówieniach prezydenta najczęściej pojawiające się słowa to "fantastyczny", "wspaniali/łe" (gdynianie, miasto, nasza historia), "fenomenalnie", "synergia".

Ludzie Szczurka powiadają: "Wolne Miasto Gdańsk, szybka Gdynia". A jeśli coś jest "gdyńskie" - czy to centrum onkologii, czy hala, czy stadion - to ma być lepsze.

- Jestem gdynianinem w trzecim pokoleniu i myślę, że w wielu ludziach tkwią podobne emocje, że do tego gdyńskiego domu każdy cegiełkę dołożył - podkreśla Sławomir Kitowski, autor i wydawca albumów o Gdyni. Z tego wynika entuzjazm przyciągający przyjezdnych. Nie ma u nas malkontenctwa, lecz pamięć historyczna podpowiadająca, że wszystko można zbudować. To siła napędowa tkwiąca w psychice, a władza też z niej korzysta.

Krzysztof Katka

Treść artykułu zamieściliśmy zgodnie z zawartą umową o udzielenie licencji niewyłącznej.

ikona