Napisali o nas

Polska Dziennik Bałtycki
„Bohaterowie rodzącej się Gdyni”

10 lutego 2011 roku Gdynia będzie świętować swoje urodziny. Tegoroczny jubileusz będzie okrągły bowiem miastu stuknie już 85 lat.


Z tej okazji na łamach Dziennika Bałtyckiego ukazuje się cykl artykułów poświęconych historii naszego miasta i jego mieszkańców. O Antonim Abrahamie, Janie Radtke i Stefanie Żeromskim pisze Agata Grzegorczyk w artykule „Bohaterowie rodzącej się Gdyni", który ukazał się 25 stycznia w Polsce Dzienniku Bałtyckim.


„Gdynianie pamiętają Antoniego Abrahama nawołującego do walki o wolną ojczyznę pod dębem stojącym niegdyś na środku ul. Portowej i w pobliskiej karczmie. O jego determinacji może świadczyć choćby fakt, że po I wojnie światowej, której rozstrzygnięcie nie przewidziało Kaszub w granicach Polski, przedarł się przez granicę, podobno w żebraczym przebraniu, i dotarł aż do Wersalu, by przekonywać polityków do zmiany tego postanowienia.


W Gdyni osiadł w 1920 roku, zamieszkał na pięterku domku przy ul. Starowiejskiej 30, dziś zwanym jego imieniem. Był rzecznikiem budowy gdyńskiego portu, a jego działalność społeczna zaowocowała nie tylko Krzyżem Oficerskim Orderu Odrodzenia Polski, ale i przyjaźnią z innymi wielkimi zasłużonymi dla Gdyni, jak choćby Janem Radtkem."


„Nazwisko tego pierwszego polskiego wójta Gdyni też należałoby pisać w historii powstania miasta złotymi literami. Poza działalnością na rzecz wykorzystania turystycznego miejscowości, a potem budowy portu konkurencyjnego dla Gdańska, to właśnie jemu trzeba przypisać zainicjowanie procedury nadania Gdyni praw miejskich. Ściany jego domu przy dzisiejszej ul. 10 Lutego pamiętają gorące przemowy Antoniego Abrahama, Stefana Żeromskiego, Tadeusza Wendy, Adolfa Nowaczyńskiego czy Feliksa Nowowiejskiego, przyjaciół wójta, którzy byli tam częstymi gośćmi."


Stefan Żeromski
„wraz z żoną i córką przyjechał do Orłowa w maju 1920 roku i do sierpnia tegoż roku nie tylko zdążył umieścić witomińskie dęby w swoim opowiadaniu, ale też na tyle zaprzyjaźnił się z miejscową elitą intele-ktualną, by za rok wrócić, już do Gdyni, do kamienicy rybaka Plichty, na róg Świętojańskiej i 10 Lutego. Właśnie tam napisał m.in. "Wiatr od morza", dzięki któremu mocno przyczynił się do popularyzacji samej Gdyni, ale też morza i Wybrzeża."

ikona