Z Wojciechem Szczurkiem, prezydentem Gdyni, rozmawia Szymon SzadurskiMeczami z Mołdawią, a teraz z Belgią reprezentacja Polski wraca po dłuższej nieobecności do Gdyni. Jaki wpływ mają te widowiska na wizerunek miasta?Każdy mecz z udziałem reprezentacji Polski jest dla nas świętem. Oczy sympatyków w całym regionie, kraju, a nawet poza jego granicami zwrócone są na Gdynię, dlatego organizacja takiego meczu to dla nas doskonała okazja promocji.Co zdecydowało o podjęciu przez Pana decyzji o wybudowaniu w Gdyni Narodowego Stadionu Rugby?Budowa Narodowego Stadionu Rugby była naturalną konsekwencją rozwoju tej dyscypliny w naszym mieście. Sukcesy RC Arki Gdynia, stale powiększające się grono sympatyków rugby, a przede wszystkim potrzeba stworzenia odpowiedniej infrastruktury skłoniły nas do realizacji tej inwestycji. Budowa tego obiektu była też elementem większego planu -koncepcji stworzenia Gdyńskiego Forum Sportu, które będzie integrowało życie sportowe w naszym mieście. Niespełna rok jego działalności pokazał, że jest to bardzo ważny obiekt, gdyż dziś korzystają z niego nie tylko gdyńscy rugbiści, ale również zespoły piłkarskie Arki i Bałtyku.Czy będzie Pan dążył do tego, aby występy reprezentacji Polski w rugby już na stałe zagościły w kalendarzu imprez sportowych w mieście?Oczywiście, podejmując decyzję o budowie tego obiektu, zakładaliśmy, że będzie on również areną zmagań reprezentacji Polski. Liczymy i dokładamy wszelkich starań, aby drużyna narodowa była jak najczęstszym gościem w Gdyni.Gdyńscy rugbiści udzielają się społecznie, działają w radach dzielnic, startowali w wyborach do Rady Miasta Gdyni, pomagają zbierać pieniądze na gdyńskie Hospicjum. Jaki Pana zdaniem wpływ mają te fakty na wizerunek tej dyscypliny sportu w mieście?To wszystko najlepiej obrazuje, jak fantastyczną dyscypliną jest rugby i jaką drogę przeszli ludzie związani z tym sportem.Zachowanie gdyńskich rugbistów jest nie tylko pięknym wzorem dla młodych gdynian, ale również wspaniałą wizytówką gdyńskiego sportu. Cieszy mnie ich zaangażowanie w życie naszego miasta, gdyż to właśnie postawa takich ludzi jest najbardziej wiarygodna i najlepiej przemawia do młodzieży.Jakie wartości i cechy gry, charakterystyczne dla rugby, ceni Pan najbardziej? Rugby to sport, który cechuje honor, dyscyplina oraz szacunek dla zasad i przeciwnika i właśnie te cechy cenię w tym sporcie najbardziej.Jak Pana zdaniem można wytłumaczyć fenomen, iż podczas meczów rugby - mimo iż jest to typowo męska, kontaktowa gra - nigdy nie dochodzi do żadnych incydentów z udziałem pseudokibiców na trybunach?Może dlatego, że prawdziwa walka odbywa się na murawie i na trybunach nie ma już miejsca na takie zachowania, a zasady panujące na boisku, a więc wspomniany już honor i szacunek dla przeciwnika, obowiązują również widzów. Trzeba dodać, że to sami rugbiści, często wywodzący się ze środowiska kibicowskiego, od samego początku dbali o to, aby ich rozgrywkom towarzyszyła przyjacielska atmosfera i zasady fair play i przez lata takie zachowania po prostu się utrwaliły.Jak z piętnastoletniej już perspektywy ocenia Pan rozwój RC Arki Gdynia? Czy spodziewał się Pan, iż klub w tak krótkim okresie osiągnie spektakularne sukcesy? Podejmując się realizacji każdego zadania, liczymy na wynik i maksymalne efekty, chyba jednak najwięksi optymiści wśród nas nie zakładali, że rozwój RC Arki Gdynia nastąpi tak błyskawicznie, a pierwsze tytuły przyjdą tak szybko. Z perspektywy lat oceniam te sukcesy jednak jako w pełni zasłużone, gdyż pasja, konsekwencja oraz ogromne zaangażowanie w budowę tego zespołu mogą budzić tylko podziw i szacunek. Czy Pan prezydent wierzy, że Arka Gdynia z kilkoma reprezentantami rugby w składzie odzyska w tym sezonie tytuł mistrzów Polski? Liczę na to i mocno trzymam kciuki, aby tytuł mistrzowski wrócił do Gdyni. Zasługują na to wszyscy sympatycy rugby w naszym mieście. Opublikowano: 12.03.2011 00:00 Autor: Sylwia Szumielewicz - Tobiasz (s.szumielewicz@gdynia.pl)