Napisali o nas

Polska Dziennik Bałtycki
„Piesze autobusy i filmy edukacyjne w szkołach”

Gdyńscy samorządowcy zachęcają mieszkańców do podróżowania komunikacją miejską, rowerem lub pieszo. Kampania promocyjna, zachęcająca do tego zachowania ruszy na początku przyszłego roku.


O tym pisze Szymon Szadurski w artykule „Piesze autobusy i filmy edukacyjne w szkołach", który ukazał się 7 października 2011 r. w Polsce Dzienniku Bałtyckim.


„Problemem staje się fakt, iż uczniowie podwożeni są przez mamę lub tatę pod wejścia do szkół nawet wtedy, gdy placówki oświatowe są oddalone od ich domów nie dalej jak kilometr - zauważa Jacek Oskarbski, naczelnik Biura Inżynierii Transportu Urzędu Miasta Gdyni. - Nie jest to dobre rozwiązanie. Sznur aut pojawia się przy budynkach szkół jednocześnie, gdy rozpoczynają się lekcje, robi się tam ciasno i nerwowo. Jest też niebezpiecznie, bo dzieci wyskakujące z samochodów mogą zostać potrącone przez innych kierowców. Dlatego na tych osiedlach, gdzie budynki mieszkalne znajdują się blisko szkoły, organizować będziemy dojście dzieci do placówek oświatowych w formule tzw. pieszego autobusu. To pomysł, który sprawdza się już w miastach zachodniej Europy. Polega on na tym, iż dzieci gromadzą się w grupie w umówionych punktach osiedla, następnie prowadzi je do budynku szkoły nauczyciel."


„Początkowo projektem pieszego autobusu objęte zostaną dwie szkoły. -Właśnie je wybieramy z sześciu kandydatur -mówi Alicja Pawłowska, inspektor w BIT. - Wszystko powinno rozstrzygnąć się w ciągu tygodnia. Projekt ruszy wiosną, w marcu lub kwietniu. W tych i innych szkołach wyświetlać będziemy także pięć różnych filmów edukacyjnych, które obecnie są produkowane.


W mieście zawisną też plakaty promujące kampanię, odbędą się festyny. Mieszkańcy otrzymają foldery uświadamiające, jak zbyt częste korzystanie z samochodu odbija się m.in. na zanieczyszczeniu środowiska i korkach."


„Wśród gdyńskich samorządowców przykład idzie z góry. Autobusami i trolejbusami do pracy dojeżdżają wiceprezydenci miasta Marek Stępa i Michał Guć, obaj sobie takie rozwiązanie chwalą.

- Samochodem nie dojechałbym do urzędu z Dąbrowy szybciej niż trolejbusem - mówi Michał Guć. - Tymczasem w pojeździe komunikacji miejskiej mogę poczytać gazetę, przejrzeć różne materiały. Czasem spotykam znajomych, mieszkańców, z którymi rozmawiam o problemach miasta. Nie wydaję niepotrzebnie pieniędzy na benzynę, mam też świadomość, że każdy pasażer trolejbusu to jedno auto mniej na drodze."

ikona