W czym tkwi fenomen Wojciecha Szczurka w Gdyni czy Rafała Dutkiewicza we Wrocławiu? Na to pytanie próbują odpowiedzieć Eliza Olczyk i Jarosław Stróżyk w artykule pt. „Tajemnica długodystansowców”, który 22 listopada ukazał się w Rzeczpospolitej. Jak twierdzi Jarosław Flis, politolog z Uniwersytetu Jagielońskiego, kandydaci na prezydenta, którzy starają się o reelekcję mają ok. 20% przewagę nad konkurentami. Jednak na 107 obecnych prezydentów miast, którzy wydawali się mieć kolejną kadencję w kieszeni, wcale nie było wielu. „Niekwestionowanym liderem tej grupy był Wojciech Szczurek, bijący rekordy popularności prezydent Gdyni. Rządzi miastem od 1998 r. W 2002 r., gdy po raz pierwszy odbyły się wybory bezpośrednie na prezydentów miast, Szczurek wygrał je w pierwszej turze z 77-proc. poparciem. Cztery lata później zdobył aż 85 proc. głosów.– Co tu kryć, gdynianie uwielbiają swojego prezydenta – mówi pomorski poseł Bogdan Lis ze Stronnictwa Demokratycznego. – Szczurek jest jedynym prezydentem na Wybrzeżu zupełnie niezaangażowanym w działalność partyjną. Pracuje tylko dla Gdyni. Rzeczywiście, jego polityczna działalność sprowadzała się do społecznego doradzania prezydentowi Lechowi Kaczyńskiemu w sprawach samorządu. A miasto pod jego rządami rozwija się błyskawicznie i przyciąga zamożnych ludzi. To tutaj wyrosły Sea Towers, Morskie Wieże, 141-metrowy apartamentowiec z widokiem na całą Zatokę Pucką i Półwysep Helski.” Opublikowano: 22.11.2010 00:00 Autor: Sylwia Szumielewicz - Tobiasz (s.szumielewicz@gdynia.pl)