Tradycyjne powinny być z nadzieniem ucieranym z kwiatów róży albo wieloowocowym, z najlepszej jakości mąki, dobrego tłuszczu i spirytusu. Równie ważne jak składniki jest to, kto paczki przygotowuje, bo do drożdżowego ciasta, jak twierdzą cukiernicy, trzeba mieć serce. Dziś tłusty czwartek, więc sprawdziliśmy, jakie pączki kochają Gdynianie. „Pączek Petarda” to malutka, rzemieślnicza cukierenka państwa Kowalików działająca przy Placu Górnośląskim w Gdyni. Jest spełnieniem marzeń właścicieli – otworzyli ją, gdy oboje byli już około pięćdziesiątki, rezygnując z poprzedniej pracy. Tomasz jest cukiernikiem, Iwona uczyła się wszystkiego od męża. Pracują tylko we dwójkę, czasem pomaga im siedemnastoletnia córka. Ich pączki cieszą się ogromną popularnością w Orłowie, przed cukiernią już od świtu ustawiają się kolejki, a koło południa półki są zazwyczaj puste. Pochodzę z wielodzietnej rodziny. W latach dziewięćdziesiątych, osiemdziesiątych widziałem, jak mama zagniata ciasto drożdżowe, bardzo mnie to ciekawiło – opowiada Tomasz Kowalik. – Od najmłodszych lat pamiętam, że pomagałem w tym mamie. I podejmując decyzję, w ósmej klasie szkoły podstawowej powiedziałem mamie, że idę na cukiernika. Koniec i kropka. Zawsze było moim marzeniem, żeby mieć taką małą lokalną cukiernię. Dopiero niedawno udało mi się je spełnić. Aby robić pączki, Tomasz przez cały tydzień wstaje o godzinie 2 w nocy. Sam zagniata ciasto. Używa najlepszych składników, prawdziwych jajek, sprawdzonej mąki. Na ranem rozpoczyna smażenie. Przed otwarciem sklepu dołącza do niego żona, wspólnie nadziewają i dekorują gorące jeszcze pączki. Od dwóch lat jak wstaję rano to nie było jeszcze ani jednego dnia, żebym się nie chciał tutaj przyjść do pracy – przyznaje cukiernik. – I dla mnie to jest ważne, bo ja kocham to, co robię. Wideo i montaż: Sławomir OkońKażdego dnia w cukierence państwa Kowalików powstaje 150 pączków. Wyroby kupują stali klienci. Poza pączkami, małżeństwo specjalizuje się w drożdżówkach. Nasz produkt jest produktem niszowym w stronę produktu rzemieślniczego, z dobrych składników, robiony ręcznie. Pracujemy tutaj tylko we dwójkę, ja i mąż – opowiada Iwona Stawiszyńska-Kowalik. – Pączków mamy kilka rodzajów: przede wszystkim róża, malina, truskawka, pistacja, wieloowocowe, czekolada, adwokat, śliwka, budyń i pączki bez nadzienia, które cieszą się dużym powodzeniem ze względu na to, że dobrze czuć w nich sam smak ciasta. Na tłusty czwartek najczęściej wybierana jest róża, ale będzie zainteresowanie również pistacją, maliną, a dla tradycjonalistów wieloowocowy, z kolei dla osób, które nie przepadają za nadzieniami owocowymi, atrakcją będzie budyń, adwokat, czekolada i oczywiście pistacja. Tłusty czwartek to dla państwa Kowalików, podobnie jak dla innych gdyńskich cukierników, dzień wyjątkowy. Dzś każdy przecież powinien pączka spróbować. Od rana już do „Petardy” podobnie jak innych cukierni będą ustawiać się kolejki.W całej Polsce właśnie tego dnia sprzedaje się około 100 milionów pączków. Średnio 2,5 pączka na każdego Polaka. Galeria zdjęć Pobierz galerię Rzemieślinicza produkcja pączków (fot. Aneta Marczak) Pobierz zdjęcie Gotowe pączki (fot. Sławomir Okoń) Pobierz zdjęcie Warunki pobierania Wszelkie prawa do zdjęć lub grafik prezentowanych w ramach portalu, należą do Prowadzącego portal lub do podmiotów z nim współpracujących i podlegają ochronie prawnej. Prowadzący portal zezwala na kopiowanie i przedstawianie utworów jedynie w celach niekomercyjnych oraz pod warunkiem zachowania go w oryginalnej postaci i zachowaniem kontekstu tematu, do którego zostało wykorzystaneprzez redakcję gdynia.pl. Opublikowane materiały powinny zawsze zawierać źródło, czyli adres strony www.gdynia.pl. Na publikowanie utworów w innych celach wymagana jest zgoda właściciela strony czyli Prowadzącego portal. Opublikowano: 12.02.2026 10:04 Autor: Aneta Marczak (aneta.marczak@gdynia.pl) Zmodyfikowano: 12.02.2026 15:34 Zmodyfikował: Jakub Winiewski