Aktualne wydanie „Polskiego Przeglądu Migracyjnego”, periodyku wydawanego przez Muzeum Emigracji w Gdyni, ukazało się w wyjątkowym dla Gdyni momencie – stuleciu miasta. Na spotkaniu o migracjach, tożsamości, kaszubskości miasta i przemianach dyskutowali architekt i pisarz Grzegorz Piątek oraz reporterka Stasia Budzisz. Spotkanie w Muzeum Emigracji zgromadziło kilkudziesięcioosobową widownię, która w sali „z widokiem” brała czynny udział w dyskusji poświęconej migracjom. Jak podkreśla Stasia Budzisz, sama jest jedną z migrantek, co ze szczegółami opisała w artykule. Jeszcze kilka lat temu wstyd było mi się do tego przyznać, ale traktuję migrację jako awans społeczny. Marzyłam o tym, żeby studiować gdzieś daleko, wyrwać się, zobaczyć świat. Daleko od Żelistrzewa, z którego pochodzę. Ostatecznie skończyło się na Gdańsku i akademiku. Było to dla mnie niesamowitym przeżyciem. Bo jak się jest z Żelistrzewa, to na duże zakupy jeździło się do Gdyni na halę albo do Chyloni na rynek. Jak się chciało kupić coś lepszego, to warto było odwiedzić ulicę Świętojańską. A czymś wspaniałym było pójście do Delicji na lody. Wtedy to było moje wielkie miasto i nie czułam z pragmatycznych powodów potrzeby wyjazdu do Gdańska – tłumaczy reporterka. W publikacji znalazł się wywiad-rzeka z Grzegorzem Piątkiem, w którym opowiada o historii, urbanistyce, polityce miejskiej i przemianach społecznych. Zwłaszcza w okresie powstawania miasta. W przypadku młodego miasta, do którego zjeżdżali migranci z całych Kaszub i kraju w poszukiwaniu pracy i chleba, najmilej widziani byli ekspaci. Ekspaci są to ludzie, którzy przyjeżdżają do dużego miasta, takiego jak Warszawa, już na dobrą posadę i uchodzą za pożądanych. Tutaj mieliśmy do czynienia z mile widzianymi ekspatami – wojskowymi, nauczycielami, urzędnikami, ekspertami czy inżynierami – i mniej pożądanymi imigrantami. No i w Gdyni był wyraźny podział na imigrantów i ekspatów. Było to dla mnie ciekawe zjawisko podczas pracy nad książką „Gdynia obiecana. Miasto, modernizm, modernizacja 1920-1939”. Bo z jednej strony panowała ogólna wizja miasta otwartego, oferującego karierę, sukces i dobrobyt, finansowane przez państwo, a z drugiej strony pojawiały się oficjalne ostrzeżenia instytucji państwowych, by nie przyjeżdżać do Gdyni „w ciemno”. Ale w tamtym czasie nie było chyba siły, która byłaby w stanie zatrzymać falę migracji. Dla niektórych był to projekt udany wizerunkowo i symbolicznie, że coś takiego w Polsce w ogóle jest możliwe – tłumaczy Grzegorz Piątek. Autor „Gdyni obiecanej” podkreślił również, jaki wpływ migracje miały na lokalną społeczność. Choćby Kaszubów, którzy zamieszkiwali te ziemie od pokoleń. Ale według nowej społeczności, to mieszkańcy mieli się przystosować do migrantów. Nie ulega żadnej wątpliwości, że to jest terytorium kaszubskie, więc i Gdynia, i Sopot, i Gdańsk są kaszubskie, leżą na Kaszubach i nie da się tego wykreślić z geografii – mówi Stasia Budzisz, a w swoim artykule pisze: „Kiedy w 1926 r. otrzymała prawa miejskie, mieszkało w niej już 12 tys. osób. Na rok przed wybuchem II wojny światowej – 122 tys. Rosła w oczach. Przyjechali więc Polacy, do których autochtoni musieli się dostosować. Nie odwrotnie. Rdzenni byli niepewni, bo – znów – często w ogóle nie znali polskiego, co znaczyło, że ich polskość łatwo można było podważyć, zakwestionować. Kaszubi byli zatem podejrzani. Nie można było im zaufać na tyle, by oddać w ich ręce np. urzędy. Kaszubów trzeba było ucywilizować, czyli spolszczyć. Nieważne, że ci, którzy napływali z „prawdziwej” Polski do Gdyni, by „cywilizować” rdzennych mieszkańców, często byli analfabetami. W odróżnieniu od autochtonów, którzy w pruskim zaborze musieli ukończyć podstawową edukację. Analfabetyzm w tym regionie praktycznie nie istniał. Tylko że to też nie bardzo pasuje do mitu. Zgodnie z nim przedindustrialna Gdynia była przecież mała i biedna, a zamieszkiwali ją zacofani rybacy. I dopiero II Rzeczpospolita przyniosła Gdyni dobrobyt, wielkość, miejskość i polskość. Kaszubskość w tej opowieści uwiera, choć to ona jest jej fundamentem” – czytamy w „Przeglądzie Migracyjnym”. Jak tłumaczy autorka, czasem trzeba opuścić Kaszuby, by na nowo je pokochać i zaakceptować, jednak dla wielu kaszubskość w Gdyni w ciągu lat została na nowo wchłonięta.Mimo zmieniających się czasów Gdynia wciąż ma w Polsce wyjątkową markę. Kojarzy się z modernizmem, przestrzenią, zielenią i morzem. Migracja, która nadal ma miejsce, dziś wygląda inaczej, ale mechanizm pozostaje podobny: miasto nadal przyciąga ludzi za pracą, mieszkaniem i zbudowaniem rodziny.O autorach Grzegorz Piątek – architekt, krytyk i historyk architektury, laureat m.in. Paszportu Polityki, nagrody „Nike” czytelników za rok 2023 oraz 23. edycji Nagrody im. Jerzego Giedroycia za książkę „Gdynia obiecana. Miasto, modernizm, modernizacja 1920-1939”. Stasia Budzisz – niezależna reporterka. Pisze m.in. dla OKO.press, „Krytyki Politycznej” i „Przekroju”. W 2019 roku zadebiutowała książką reporterską „Pokazucha. Na gruzińskich zasadach”. W 2023 roku ukazał się jej drugi reportaż o rodzinnych Kaszubach, „Welewetka. Jak znikają Kaszuby”. Galeria zdjęć Pobierz galerię Spotkanie w Muzeum Emigracji wokół najnowszego "Polskiego Przeglądu Migracyjnego" ze Stasią Budzisz i Grzegorzem Piątkiem (Fot. Dorota Patzer) Pobierz zdjęcie Spotkanie w Muzeum Emigracji wokół najnowszego "Polskiego Przeglądu Migracyjnego" ze Stasią Budzisz i Grzegorzem Piątkiem, które poprowadziła dziennikarka Radia Gdańsk Marzena Bakowska (Fot. Dorota Patzer) Pobierz zdjęcie Widownia podczas spotkania wokół "Polskiego Przeglądu Migracyjnego" (Fot. Dorota Patzer) Pobierz zdjęcie Widownia podczas spotkania wokół "Polskiego Przeglądu Migracyjnego" (Fot. Dorota Patzer) Pobierz zdjęcie Warunki pobierania Wszelkie prawa do zdjęć lub grafik prezentowanych w ramach portalu, należą do Prowadzącego portal lub do podmiotów z nim współpracujących i podlegają ochronie prawnej. Prowadzący portal zezwala na kopiowanie i przedstawianie utworów jedynie w celach niekomercyjnych oraz pod warunkiem zachowania go w oryginalnej postaci i zachowaniem kontekstu tematu, do którego zostało wykorzystaneprzez redakcję gdynia.pl. Opublikowane materiały powinny zawsze zawierać źródło, czyli adres strony www.gdynia.pl. Na publikowanie utworów w innych celach wymagana jest zgoda właściciela strony czyli Prowadzącego portal. Opublikowano: 29.04.2026 11:00 Autor: Dorota Patzer (dorota.patzer@gdynia.pl) Zmodyfikowano: 30.04.2026 08:19 Zmodyfikował: Aleksandra Dylejko