Hanna Wenda-Uszyńska jest wnuczką inżyniera Tadeusza Wendy, głównego projektanta i budowniczego portu w Gdyni. Od lat piastuje pamięć o swoim dziadku i popularyzuje jego dorobek i znaczenie dla historii miasta. Współtworzy wiele wydarzeń upamiętniających Tadeusza Wendę, regularnie zabezpiecza pamiątki po nim i przekazuje je do Muzeum Miasta Gdyni. Przedstawiamy Ambasadorkę Obchodów Stulecia Gdyni. Co osobiście oznacza dla Pani tytuł Ambasadorki Stulecia Gdyni? Tytuł Ambasadorki Stulecia Gdyni jest dla mnie przede wszystkim wielkim wyróżnieniem i zaszczytem. Wydaje mi się, że zostałam obdarzona i włączona w historię miasta, które powstało dzięki ludziom myślącym o jego przyszłości. To także zobowiązanie do przypominania doświadczeń, ciężkiej pracy, wielkiej odwagi, a przede wszystkim wizji. Jak również rola reprezentowania miasta z wiarą w jego przyszłość i potrzebę mówienia o nim. A osobiście, to pielęgnowanie pamięci o inżynierze T. Wendzie, moim dziadku, wielkim wizjonerze. Decyzja Pani dziadka o wyborze Gdyni jako miejsca budowy portu zmieniła historię Polski. Jak Pani patrzy dziś na wagę tej decyzji? Decyzja o budowie portu w Gdyni miała istotne znaczenie i była jednym z najważniejszych aktów gospodarczych Drugiej Rzeczypospolitej. Projekt inżyniera Tadeusza Wendy zapoczątkował odbudowę państwa polskiego. To był, można powiedzieć, akt suwerenności. Państwo odzyskało dopiero co niepodległość i musiało szybko zbudować swoją niezależność. Nie chodziło tylko o wyjątkowo trafną lokalizację wskazaną przez inżyniera Wendę, ale o odwagę wizji państwa. Port stał się oknem na świat drugiej Rzeczypospolitej, ale też stworzył nowe miasto, tysiące miejsc pracy, nowoczesną infrastrukturę. Nie można również zapominać o uniezależnieniu od Gdańska. Tadeusz Wenda udowodnił, że wiedza i odpowiedzialność mogą zmienić historię. Napotykał oczywiście na swojej drodze wiele trudności, oporu, przeciwników i niedowierzania, lecz mimo tego nie ugiął się. Dziś wiadomo, że była to decyzja strategiczna. Teraz port gdyński jest filarem gospodarki i pełni ważną rolę w Europie. To centrum nowoczesności – budowa portu zewnętrznego, prace nad tzw. Drogą Czerwoną aby odciążyć miasto, terminal intermodalny, pogłębianie nabrzeży, itd. Widzimy więc, że decyzja inżyniera T. Wendy była trafna – to symbol niezależności. Jakim człowiekiem prywatnie był Tadeusz Wenda? Tadeusz Wenda to człowiek o nieprzeciętnej osobowości, odznaczający się wielkim patriotyzmem, wychowany w umiłowaniu do Polski. To miłość wyniesiona z domu rodzinnego. Mimo wielu lat spędzonych poza Polską, w Rosji i dawnym Królestwie Polskim, gdzie pracował, nie dał się zrusyfikować, wrócił do Polski i pracował dla niej. Nie zajmował się polityką, lecz tym, co było jego pasją, na czym znał się najlepiej i w czym był najlepszy. Choć jego decyzje, zwłaszcza dotyczące wyboru Gdyni jako miejsca do budowy portu, miały ogromne znaczenie dla państwa, nigdy nie traktował ich jako sposobu na osobistą promocję czy też zdobycie władzy. Był i jest wzorem skromności i uczciwości, człowiekiem, który łączył pasję do inżynierii z poczuciem odpowiedzialności wobec kraju. Cechowała go ogromna pracowitość, konsekwencja i odwaga w podejmowaniu decyzji. W życiu prywatnym był człowiekiem wielkiej skromności, nie uczestniczył w życiu kawiarniano-salonowym. Cenił dyskrecję i intymność, był spokojny i refleksyjny. Potrafił słuchać i doceniać wysiłek innych, co sprawiało, że współpracownicy darzyli go zaufaniem i szacunkiem. Miał zdolność zjednywania współpracowników. Zawsze rano obchodził biuro, witając się z każdym przez podanie ręki i pytając, co zamierza dzisiaj robić. Przekazywał swoją wiedzę młodym inżynierom i miał do tego wielkie zdolności. Cechowała go silna determinacja, nie zrażał się trudnościami ani krytyką, a przeciwników nie brakowało. Obrony często musiał szukać za granicą. Był człowiekiem uczciwym, konkretnym i odpowiedzialnym, należącym do tzw. „tytanów pracy”, a wyniki pracy stanowiły dla niego najlepszą nagrodę. Tadeusz Wenda był człowiekiem bardzo wrażliwym na biedę, służył dyskretną pomocą potrzebującym wsparcia finansowego. Udzielał się również społecznie. Prezesował Towarzystwu Polsko-Francuskiemu, był też współzałożycielem Klubu Jachtowego „Gryf” oraz Prezesem Komitetu Budowy Pomnika Zjednoczenia Ziem Polskich. Wspólnie z wójtem Radtkem i kontradmirałem Unrugiem podjął projekt budowy Bazyliki Najświętszego Serca Jezusowego na Kamiennej Górze. Niestety, wojna przerwała ten projekt. Nade wszystko był wspaniałym mężem i ojcem. Dzielił swoje życie między Gdynię a Warszawę, gdzie czekały ukochana żona i dzieci. Bardzo dbał o rodzinę. Raz w miesiącu przyjeżdżał do Warszawy i wtedy cały czas poświęcał rodzinie, starając się wynagradzać swoją nieobecność. Chodzili wtedy do teatru, oczywiście do Zachęty na wystawy, bo bardzo interesował się sztuką i dużo rozmawiał z dziećmi. Wielką uwagę zwracał na edukację dzieci, na sport i naukę języków obcych (sam władał czterema). Dbał o to, by żona i dzieci wypoczywały. Kupił więc letnisko w Dąbrowie Chotomowskiej z myślą o nich. Zachowały się listy, które regularnie pisał do żony i dzieci, rozczulające, pełne miłości ale i tęsknoty, pisane piękną polszczyzną. Życie prywatne Tadeusza Wendy pokazuje, że wielkie zawodowe osiągnięcia rodzą się z talentu i inteligencji, ale także z charakteru, empatii, odwagi i konsekwencji. Po przejściu na emeryturę nie odseparował się od czynnej działalności. Przyjął bowiem funkcję stałego radcy technicznego Ministerstwa Przemysłu i Handlu. Wydawał opinie eksperckie, dużo publikował i miał duży wpływ na odbudowę portu. Był do końca życia niezaprzeczalnym autorytetem. Co Pani zdaniem warto dziś przypominać młodemu pokoleniu o początkach Gdyni i ludziach, którzy ją tworzyli? Wydaje mi się, że przede wszystkim trzeba przypominać, że Gdynia nie powstała z przypadku. Była bowiem efektem wizji i marzenia połączonego z ogromną wiedzą, ciężką pracą i odpowiedzialnością wielu ludzi. Początki powstania Gdyni uczą także odwagi w podejmowaniu decyzji. Budowa Portu i miasta wymagała konsekwencji mimo krytyki i bardzo trudnych momentów, oraz wiary, że Polska może tworzyć wielkie rzeczy. To ważne w czasach, gdy łatwo się zniechęcać w różnych wyzwaniach. Warto też uświadomić modemu pokoleniu, że za powstaniem nowoczesnego portu i miasta stała wizja inżynierów, robotników i urzędników, którzy myśleli w kategoriach stworzenia wspólnego dobra, a nie własnych korzyści. To była ogromna miłość do Polski, etos pracy, poczucie misji, odpowiedzialności, dumy oraz wiara w nowoczesność, jak również to, że wspólnota zbudowana na wartościach i współpracy może zmienić rzeczywistość. Najważniejsze – Gdynia jest symbolem społecznego marzenia o niepodległości. Jakie miejsce w Gdyni uznaje Pani za wyjątkowe i dlaczego? Jako miejsce szczególne dla mnie w całej Gdyni mogę przede wszystkim wskazać Port – jako symbol. To właściwie tam skupia się gdyńska historia. To tam wypełnił swoją wizję inżynier Tadeusz Wenda, mój dziadek. To tam spacerując po molo rybackim widzę jego piękny pomnik i mogę podziękować za jego dzieło, a nieopodal w porcie usiąść przy nim na ławeczce, gdzie zadumany patrzy na swój ukochany port. To taka przestrzeń, która łączy historię z teraźniejszością i przypomina, że ci dwaj inżynierowie, siedzący na ławeczce, ich odwaga myślenia i konsekwencja nadają sens przyszłym pokoleniom. Jest w porcie także coś dla mnie bardzo osobistego i wzruszającego, że właśnie od tego miejsca zaczęła się droga Gdyni, od małej wioski do nowoczesnego miasta, i że do tego przyczynił się mój Dziadek: jego myśl techniczna, wysiłek ludzi i wiara w przyszłość – o tym przypomina port. Tu, w porcie, znajduję ogromną serdeczność i pielęgnowanie pamięci o Tadeuszu Wendzie. To tu jest moja „portowa rodzina”. Niezależnie od portu, lubię odwiedzać dom na ulicy Waszyngtona, gdzie pracował i mieszkał mój dziadek. To miejsce dla mnie jest wyjątkowe. Co chciałaby Pani przekazać Gdyni i Gdynianom z okazji 100-lecia miasta? Pragnę pokłonić się Gdyni w jej 100 lecie urodzin. Ukochanej Gdyni mojego dziadka Tadeusza Wendy. Gdynia to miasto wyjątkowe, narodziło się z wizji i marzeń, rozwinęło się dzięki wspólnej pracy i odpowiedzialności pokoleń mieszkańców. Jest symbolem odwagi i wiary w przyszłość. Życzę Gdyni, by nadal była miastem otwartym na świat i rozwijała się w szacunku dla ludzi, którzy ją współtworzą. Gdynianom życzę, by byli szczęśliwi w tym szczególnym mieście, zadowoleni z życia w nim, aby byli dumni z miejsca, w którym żyją i wierzyli, że każdą wizję można zrealizować, jeśli znajdą się odpowiedni ludzie. Dziękuję za rozmowę.Hanna Wenda-Uszyńska regularnie bierze udział w uroczystościach poświęconych inżynierowi Tadeuszowi Wendzie (fot. Magdalena Czernek) Opublikowano: 04.02.2026 14:35 Autor: Dorota Patzer (dorota.patzer@gdynia.pl) Zmodyfikowano: 04.02.2026 15:53 Zmodyfikował: Jakub Winiewski