Budowa Trasy S-6: łatwiej komunikacją miejską Budowa Trasy S-6: łatwiej komunikacją miejską
1103 (703) 2013-06-14 - 2013-06-20

Trzeźwo myśląc o... e-papierosach

W ostatnim czasie Polskę opanowała moda na e-papierosy. Wiele osób, które do tej pory bezskutecznie walczyło z nałogiem, wybrało właśnie tę metodę jako sposób na odzwyczajanie się od palenia. Również zdeklarowani i niemający zamiaru rezygnować ze swego uzależnienia palacze sięgnęli po e-papierosy, by dzięki nim zmniejszyć szkody zdrowotne, które ponoszą paląc klasyczne wyroby tytoniowe.
Rzeczywiście teoretycznie e-papieros zawiera „jedynie" nikotynę (w stężeniu do 3,6%), glikol propylenowy i glicerynę oraz dodatki smakowe lub aromatyczne. Nie ma w składzie pozostałych toksycznych substancji, z których wiele jest bezpośrednio odpowiedzialnych za powstawanie chorób układu krążenia, układu oddechowego i nowotworów. Jak to jest możliwe? Podczas „zaciągania się" mikroprocesor w e-papierosie aktywuje zasilanie tzw. atomizera, który wprowadza mikroskopijne kropelki płynu do przepływającego powietrza przez podgrzanie płynu do temperatury 150-180°C. Powstaje areozol, który jest inhalowany przez użytkownika. Glikol propylenowy powoduje, że płyn tworzy mgiełkę przypominającą wyglądem dym tytoniowy, a dodatek gliceryny zwiększa jeszcze ten efekt. Konsekwencją takiego działania e-papierosów jest również niwelowanie efektu tzw. biernego palenia wśród otoczenia palaczy, co - jak twierdzą producenci - jest ich niewątpliwą zaletą. Jednak badania dotyczące papierosów tradycyjnych (tzw. „analogów") wskazują, że w bocznym strumieniu dymu jest do 21 razy więcej nikotyny niż w tym zasysanym do płuc palacza. Być może podobnie jest w przypadku e-papierosa, co oznaczałoby, że osoby przebywające w pobliżu osób e-palących również w sposób istotny są narażone na wdychanie nikotyny i efekty jej działania (m.in. szkodliwy wpływ na naczynia krwionośne i ciśnienie krwi).
Osoby używające papierosów elektronicznych wymieniają również inne korzyści: oszczędności finansowe, możliwość palenia w pomieszczeniach, co pociąga za sobą oszczędność czasu, nieprzesiąkanie zapachem dymu tytoniowego oraz poczucie, że wybierając e-papierosa bardziej dbają o zdrowie swoje i swoich bliskich. Jednak czy to wszystko rzeczywiście sprzyja zdrowiu...?
W wielu instytutach naukowych trwają badania nad prawdziwym efektem działania tej rynkowej nowości i potrzeba czasu, by zweryfikować, czy to, co twierdzą pomysłodawcy e-papierosów i ich producenci jest rzeczywistością.
Główne zarzuty wobec elektronicznych papierosów dotyczą tego, że do końca nie znamy i nie możemy przewidzieć efektów długofalowego działania aerozolu, który jest wdychany przez ich użytkowników. Drugi problem to masa podróbek płynów do e-papierosów zalewających rynek (często są znacznie tańsze od ich oryginalnych odpowiedników i tym samym cieszą się dużą popularnością wśród kupujących), których skład dla naukowców i lekarzy stoi pod bardzo dużym znakiem zapytania. Podejrzewają oni, że poza substancjami, które znajdują się w oryginalnych płynach do papierosów elektronicznych, podróbki mogą zawierać wiele innych, równie toksycznych środków chemicznych jak te zawarte w klasycznych wyrobach tytoniowych. Warto wiedzieć, że e-papierosy mogą zawierać również domieszkę alkoholu.
Kolejna istotna dla krytyków e-papierosów kwestia to to, że przy założeniu mniejszej zawartości w nich substancji toksycznych, nadal zawierają nikotynę - główną „winowajczynię" uzależnienia palaczy. To ona jest odpowiedzialna za wywoływanie efektu zależności fizycznej i psychicznej u osób, które zażywają ją regularnie pod różną postacią: czy to wyrobów tytoniowych, czy e-papierosów.
Poza tym w niektórych e-papierosach zawartość nikotyny jest znacznie wyższa niż w papierosach klasycznych. Zresztą, nie tylko nikotyna podtrzymuje uzależnienie palaczy i użytkowników e-papierosów. Sprzyjają temu również te wszystkie cechy, które kojarzą się z paleniem, czyli unoszący się dym, moment zaciągania się, trzymanie papierosa w dłoniach. W niektórych modelach e-papierosów mikroprocesor aktywuje również znajdującą się na końcu urządzenia diodę, która symuluje żarzenie się papierosa. Te wydawałoby się nic nieznaczące szczegóły wywołują u osób palących wspomnienie przyjemności, ulgi, odprężenia, które daje im zapalenie papierosa.
W taki sposób nasz mózg się uzależnia, czyli staje się niewolnikiem swojego własnego pragnienia nagrody i przyjemności, które z czasem coraz trudniej zaspokoić. Dlatego przed kolejnym sięgnięciem po „nieszkodliwego" czy szkodliwego papierosa warto zastanowić się nad znaczeniem słowa WOLNOŚĆ, które obecnie media i reklama przedstawiają nam jako wybór pomiędzy jednym produktem a drugim. A może WOLNOŚĆ to niewybieranie żadnej z oferowanych możliwości...