1442 (1142) 2020-02-19 - 2020-02-25

Kazimierz Bieliński - to on zelektryfikował Gdynię

Laboratorium na Politechnice Gdańskiej. Kazimierz Bieliński - pierwszy z prawej // zdjęcie z archiwum rodziny Bielińskich

Laboratorium na Politechnice Gdańskiej. Kazimierz Bieliński - pierwszy z prawej // zdjęcie z archiwum rodziny Bielińskich

18.02.2021 r.

Był wybitnym inżynierem, wizjonerem i patriotą. Kochał Gdynię i poświęcił jej dużą część swojego zawodowego życia. Odegrał kluczową rolę w elektryfikacji naszego miasta i portu. Kazimierz Bieliński był dyrektorem Miejskich Zakładów Elektrycznych w Gdyni. Jego karierę przerwał wybuch II wojny światowej. Został rozstrzelany w listopadzie 1939 roku w Piaśnicy. Jego historia i dokonania zostały upamiętnione w specjalnym filmie. O tym, jak powstała produkcja, opowiedzieli nam jej twórcy. A o tym, jaki był sam Bieliński, mówią członkowie jego rodziny.


Gdynia ma dziś 95 lat i jest prężnie rozwijającym się miastem. Nie stało by się tak, gdyby nie praca wielu ludzi z pasją i talentem, wizjonerów, którzy uwierzyli, że z małej, rybackiej wioski, można zbudować coś wielkiego. Należał do nich Kazimierz Bieliński. Kiedy w rodzącym się mieście i porcie rosło zapotrzebowanie na moc i energię, on podjął się wyjątkowego zadania – zelektryfikowania Gdyni. W 1929 roku przybył do naszego miasta. Wtedy też powierzono mu organizację Miejskich Zakładów Elektrycznych. Kierował nimi i był inicjatorem oraz współtwórcą programu inwestycyjnego budowy sieci napowietrznych i kablowych wysokiego napięcia, stacji transformatorowych i oświetlenia ulic Gdyni. Dzięki jego patriotycznej postawie udało się, mimo nacisków firm szwajcarskich, prawie całe potrzebne do tego wyposażenie zakupić w kraju, wspierając w ten sposób rozwój przemysłu elektrotechnicznego. Bieliński pełnił funkcję dyrektora Miejskich Zakładów Elektrycznych w Gdyni do wybuchu II wojny światowej. W październiku 1939 roku został aresztowany przez Gestapo i osadzony w więzieniu w Wejherowie. Rozstrzelano go w listopadzie tegoż roku. Zginął za miłość do ojczyzny i pracę na rzecz integracji Pomorza z Polską.

– Śmierć dziadka w nas wszystkich odcisnęła piętno. Byliśmy wychowani w kulcie, w opowieściach o nim i tej tragicznej śmierci. Wiemy, że był człowiekiem bardzo współczesnym, kochał Gdynię i poświęcił jej swoje życie. Jego ambicją była elektryfikacja miasta. To był sens jego życia. Jak na tamte czasy dziadek był bardzo nowoczesnym człowiekiem, wizjonerem – mówi Iwona Szczygłowska, wnuczka Kazimierza Bielińskiego.

– Gdynia była ważnym punktem dla niego i całego pokolenia ludzi, którzy po wielu latach niewoli mogli w końcu tworzyć coś dla Polski, coś własnego w sposób wolny. Był przykładem pasjonata, który zakochał się w Gdyni – dodaje Marcin Tollik, kuzyn Kazimierza Bielińskiego.

Historia Kazimierza Bielińskiego została opowiedziana w krótkim filmie, który z okazji urodzin Gdyni prezentujemy na naszej stronie (na końcu tego artykułu). Dla jego rodziny takie upamiętnienie ma ogromne znaczenie.

– To, że po tylu latach znaleźli się ludzie, którzy zadali sobie trudu, żeby upamiętnić nazwisko mojego dziadka, jest dla mnie ogromnym zaszczytem i jestem wszystkim im bardzo zobowiązana. Serdecznie dziękuję – podkreśla Szczygłowska.

– Najczęściej w historii to osoby pierwszoplanowe są popularne, uczymy się o nich w szkole. Natomiast te z cienia, jak w przypadku naszego kuzyna, są mniej znane i zapominane, stąd każda inicjatywa, nawet na szczeblu lokalnym, która może przypomnieć dzieje, czyny tego człowieka, to jest coś cennego dla nas jako rodziny, ale też cennego w ogóle, jako przykład dla młodych ludzi. To bardzo ważny wkład w wychowanie młodego pokolenia – zaznacza Tollik.


Ocalić bohaterów od zapomnienia


Film „Bieliński” to dzieło grupy twórców. Powstał w 2019 roku w ramach projektu „Gala Bohaterów”. To koncert upamiętniający zasłużonych Polaków, który raz w roku odbywa się na Ołowiance w Gdańsku. Organizuje go Towarzystwo Edukacyjne „Lokomotywa”. Na jego potrzeby tworzone są krótkie materiały wideo, które w ciekawy i zwięzły sposób prezentują sylwetki tych Polaków, o których nie zawsze pisze się w szkolnych podręcznikach, a którzy zasłużyli się dla kraju i warto wiedzieć o nich więcej. Co roku przedstawiani są podczas niego czterej różni bohaterowie. To projekt edukacyjny. Ma zainteresować historią głównie młodych ludzi. Do każdego filmu tworzone są konspekty i materiały, którymi nauczyciele mogą się posługiwać podczas lekcji. A to dlatego, że „Lokomotywa” prowadzi również własne szkoły i przedszkola w Trójmieście.

– Przede wszystkim inspirowanie – taki był nasz główny cel. I taki jest też ogólny cel „Gali Bohaterów”. To wydarzenie, które ma pokazywać przykłady osób żyjących może nie tak dawno, ale których wybory życiowe, ich praca, ich decyzje, wpłynęły bardzo pozytywnie na losy Polski i nas wszystkich. Będąc związanym z edukacją, jako dyrektor szkoły i przedszkola „Lokomotywa”, bardzo często widzę, że mamy do czynienia z kryzysem autorytetów wśród młodych ludzi. Dlatego wraz z reżyserem, Mariuszem Sławińskim, postanowiliśmy robić filmy w takiej formule, aby przedstawiane w nich postaci były inspirujące, angażujące. Kazimierz Bieliński trafił do naszej „Gali Bohaterów” z tego względu, że jest to postać wyróżniająca się na tle tzw. budowniczych Gdyni, bo podjął się wyjątkowego zadania, jakim była w tamtych czasach elektryfikacja Gdyni – mówi Jakub Gorski, producent filmu o Kazimierzu Bielińskim.

Film przedstawia życie i karierę Kazimierza Bielińskiego w pigułce. W ciągu kilku minut widz otrzymuje porcję najważniejszych informacji o jego losach i dokonaniach. Produkcja jest oparta głównie na archiwalnych fotografiach i materiałach, ale wykorzystano w niej również fragmenty filmu „Piaśnica”. Całość dopełnia specjalnie skomponowana muzyka. Stworzył ją Marek Kuczyński. Efekt końcowy zaskoczył samych twórców, bo na początku wydawało się, że mogą mieć oni problem z realizacją projektu.

– Pomysł na film o Bielińskim rodził się chwilę, ponieważ nie było żadnych materiałów. Kiedy zaczęliśmy się zastanawiać nad tą postacią, to były chyba tylko cztery zdjęcia. Zrobienie kilkuminutowego filmu z czterech zdjęć nie jest łatwe. Bohater nie żyje, film wyklucza formę wywiadu, to mają być tylko obrazy, głos narratora i muzyka. Zaczęła się kwerenda i okazało się, że kiedy zaczyna się szukać – mimo że instytucje wokół mówią, że nie ma takich materiałów – można dotrzeć do rodziny, do instytucji, które nie wiedzą, że mają materiały, na których jest Bieliński albo jego dzieło. Po miesiącu kwerendy mieliśmy dość zdjęć, żeby ułożyć i opowiedzieć tę historię. Tylko że same zdjęcia są nudne. Zastanowiłem się chwilę i postanowiłem, że spróbujemy ożywić na nicj drugi plan. Mój cel był taki, żeby widzowie czynnie uczestniczyli w filmie. Ta postać, jak wielu gdynian, którzy tworzyli to miasto, zakończyła życie tragicznie w 1939 roku w Piaśnicy. „Lokomotywa” współpracuje z Muzeum Piaśnickim, które było partnerem „Gali bohaterów” dwa lata temu. Muzeum stworzyło film o tragedii piaśnickiej pt. „Piaśnica” i udostępniło nam jego fragmenty, sceny fabularyzowane, których mogliśmy użyć w filmie, co pozwoliło na przełamanie formy. Staramy się na tyle, na ile to możliwe, żeby każdy film był różnorodny i bliski wrażliwości ludzi. Wiedza, którą przekazujemy, jest wiedzą podstawową, która ma zaciekawić postacią i być pretekstem do dalszych poszukiwań – mówi Mariusz Sławiński, reżyser filmu o Kazimierzu Bielińskim.



W tym przypadku twórcy tak ułożyli narrację opowieści, że oprócz Bielińskiego bohaterem filmu jest również Gdynia.

– Gdy opowiada się o bohaterach, którzy związali swoje losy i życie z Gdynią, nie można nie opowiedzieć o samej Gdyni. Wydaje mi się, że opowiadać o niej należy zawsze. Bo Gdynia była największym sukcesem rodzącego się państwa polskiego. Nawet gdynianie nie mają świadomości, chodząc ulicami miasta, zapominają o tym, że sto lat temu była tu wioska, państwo nie miało portu. A morze jest oknem na świat i gwarantuje suwerenność. Gdynia, kiedy państwo polskie się rodziło, miała być gwarantem złotego wieku i okazała się sukcesem. Wykuwanie morskości było dziełem ludzi, którzy przybyli tu ze wszystkich dzielnic Polski, potrafili się porozumieć i stworzyć coś wspaniałego. Gdynia była takim laboratorium tworzenia się nowego państwa. Każdy, kto tu przyjeżdżał, przywoził swój talent, pomysł, czasami pieniądze, a czasami nie i odnosił sukces lub nie. Po niespełna 20 latach powstało bardzo nowoczesne miasto i port – dodaje Sławiński.

Kazimierz Bieliński nie był pierwszym zwykłym-niezwykłym bohaterem, który został upamiętniony w ten sposób w filmie. „Gala Bohaterów” regularnie sięga po ważne postaci z życia Gdyni.

- Wcześniej stworzyliśmy film o gen. Mariuszu Zaruskim, który związał swoje życie z Gdynią, szkołą żeglarstwa i harcerstwem. Była też opowieść o Eugeniuszu Kwiatkowskim, czyli właściwie o ojcu Gdyni. W planach są kolejne postaci. Będziemy chcieli przypomnieć o Tadeuszu Wendzie, a podczas tegorocznej „Gali Bohaterów” chcemy opowiedzieć o małżeństwie Józefa i Zofii Unrugów – mówi Gorski.


Kilka słów o Kazimierzu Bielińskim


Kazimierz Bieliński – urodził się w 1897 roku w Rzeżęcinie na Kociewiu. Walczył na froncie zachodnim podczas I wojny światowej. W 1924 roku ukończył studia na Wydziale Elektrycznym Politechniki Gdańskiej. Pracę w branży rozpoczął w Pomorskiej Elektrowni Krajowej „Gródek”. Potem zdobywał doświadczenie w parowo-wodnej Elektrowni Obwodowej Pomorze. W latach 1926-1928 prowadził własne biuro techniczne w Tczewie. W 1929 roku przybył do Gdyni. Był dyrektorem Miejskich Zakładów Elektrycznych. Zainicjował stworzenie lokalnego oddziału Morskiego Stowarzyszenia Elektryków Polskich, którego prezesem był do wybuchu II wojny światowej. W 1938 roku otrzymał Srebrny i Złoty Krzyż Zasługi. Doceniono w ten sposób jego pracę zawodową. W październiku 1939 roku został aresztowany przez Gestapo i osadzony w więzieniu w Wejherowie. Rozstrzelano go w listopadzie tegoż roku w Piaśnicy.

Od 2004 roku jedna z ulic na Dąbrowie nosi imię inżyniera Kazimierza Bielińskiego.

  • Kazimierz Bieliński // zdjęcie z archiwum rodziny Bielińskich
  • Iwona Szczygłowska - wnuczka Kazimierza Bielińskiego i Marcin Tollik - kuzyn Kazimierza Bielińskiego // fot. Magdalena Czernek
  • Od prawej: Jakub Gorski - producent filmu o Kazimierzu Bielińskim i Mariusz Sławiński, który wyreżyserował film // fot. Magdalena Czernek