Aktualności

Przeszedł 30 kilometrów, by wrócić do gdyńskiej rodziny

Gary przeszedł prawie 30 kilometrów, starając się wrócić do ukochanej rodziny // fot. Stowarzyszenie Paka dla Zwierzaka (facebook.com/stowarzyszenie.paka.dla.zwierzaka)

Gary przeszedł prawie 30 kilometrów, starając się wrócić do ukochanej rodziny // fot. Stowarzyszenie Paka dla Zwierzaka (facebook.com/stowarzyszenie.paka.dla.zwierzaka)

15.12.2020 r.

Przez wiele lat bezdomny, teraz wreszcie znalazł swoje miejsce na Ziemi. Czarny kundelek Gary upodobał sobie Gdynię i towarzystwo pewnej rodziny. Gdynianie początkowo tylko zastępczo pomagali w opiece nad psem. Ten jednak zżył się z nimi na tyle mocno, że gdy został adoptowany, uciekł od nowego właściciela. Po przebyciu prawie 30 km w trudnych, jesiennych warunkach zwierze ostatecznie dotarło do swojego domu – do Gdyni.


Życiorys Gary’ego brzmi, jakby ktoś wymyślił go na potrzeby hollywodzkiej produkcji. Nic jednak w tej historii nie zostało zmyślone. To prawdziwa opowieść o miłości i przywiązaniu oraz przypomnienie, że pies to najlepszy przyjaciel człowieka.

12 lat bezdomności

Gary to zwykły, czarny kundel. Większość swojego życia spędził jako bezpański, bezdomny pies. Żył na ulicach, spał gdzie popadnie, jadł to, co udało mu się zdobyć. Wszystko to miało miejsce na Lubelszczyźnie. W 2016 roku pies trafił do schroniska w Puławach, jednak przez lata nikt nie zdecydował się adoptować.

2020 rok, choć dla wielu z nas niezwykle trudny, okazał się dla Gary’ego przełomowym. Psem zainteresowała się bowiem działaczka gdańskiego Stowarzyszenia Paka dla Zwierzaka. I tak Gary trafił nad morze, a konkretnie – do Gdyni.

Gdynia – nowy dom

Wiekowy już pies za sprawą stowarzyszenia trafił do domu tymczasowego, do pani Katarzyny, która również niedawno przeniosła się tu z Warszawy. Tymczasowa opiekunka Gary’ego wynajmuje mieszkanie od gdyńskiej rodziny, która sama mieszka piętro nad nią. Żurkowie to małżeństwo z trójką dzieci. Rodzina postarała się, by podczas pobytu w mieście Gary mógł poczuć się naprawdę kochany. Poświęcała mu dużo czasu, razem wychodzili na spacery i wspólnie się bawili. Nic więc dziwnego, że w krótkim czasie zdołała się zrodzić pomiędzy nimi wyjątkowa więź.

Pies, który przez wiele lat nie miał nikogo w swoim życiu, poznał wspaniałych, kochających ludzi. Jednak w tym samym czasie pojawiła się oferta adopcyjna. Kundelka chciał przygarnąć przesympatyczny starszy pan. Tak Gary trafił do pana Zygmunta z Żukowa.

Gary przeszedł prawie 30 kilometrów starając się wrócić do ukochanej rodziny // fot. Stowarzyszenie Paka dla Zwierzaka (facebook.com/stowarzyszenie.paka.dla.zwierzaka)

Powrót do rodziny

Gary trafił do nowego właściciela. Mimo własnego kąta i domowego ciepła pies czuł w środku tęsknotę za swoją gdyńską rodziną. Dzień po adopcji uwolnił się obroży i uciekł. Nowy właściciel zaalarmował od razu stowarzyszenie i inne grupy oraz osoby zajmujące się opieką nad zwierzętami. Kilkadziesiąt osób brało udział w poszukiwaniach Gary’ego na terenie Żukowa. W mieście pojawiły i internecie pojawiły się ogłoszenia o zaginionym psie.

Po trzech dniach Gary’ego widziano w okolicach Banina. Psa jednak nie złapano. W poszukiwania zaangażowały się kolejne osoby, w tym pani Katarzyna, opiekunka tymczasowa Gary’ego i rodzina Żurków. Po kolejnych dwóch dniach dotarła do nich wiadomość, że psa widziano w Gdyni.

Na poszukiwania ukochanego psiaka wyruszyła 10-letnia Hania, córka państwa Żurków. Razem z koleżankami, ale bez wiedzy rodziców, poszły do pobliskiego lasu. Tam znalazły Gary’ego – śpiącego nieopodal ich domu, w którym spędził ostatnie tygodnie. Tak pies, po przejściu niemal 30 kilometrów w trudnych, mroźnych warunkach, znów znalazł się w Gdyni.

- Dostawaliśmy donosy, że pojawia się na trasie z Żukowa. Nie wierzyliśmy w to, że on tak naprawdę idzie do nas. Jak on to zrobił, że nas wyczuł? To jest naprawdę coś niesamowitego. – mówi Maja Żurek, mama Hani, która tymczasowo również opiekowała się Garym.

Gdyński happyend

Mawia się, że życie pisze najlepsze scenariusze i trudno się z tym nie zgodzić w przypadku historii Gary’ego. Najlepsi hollywoodzcy scenarzyści nie wymyśliliby tak pozytywnego zakończenia, jak to, które spotkało tego sympatycznego kundelka i gdyńską rodzinę.

Po wycieńczającym marszu pies trafił z powrotem do tymczasowego domu w Gdyni. Długo odpoczywał i dochodził do siebie, jednak w tym czasie zapadła decyzja, że w mieście z morza i marzeń zostanie już na stałe. Kundla postanowiła przygarnąć rodzina państwa Żurków, choć chyba bardziej pasowałoby stwierdzenie, że to Gary wybrał ich oraz Gdynię. Jego właścicielką została 10-letnia Hania. Przed psem i jego rodziną z pewnością wspaniałe, wspólne lata spędzone w Gdyni.