Remont Estakady Kwiatkowskiego: zamknięcie głównego ciągu, przejazd łącznicami. Sprawdź komunikat.
Co nowego

90 lat krawieckiego kunsztu prosto z Gdyni

Przedstawicielki Gdyńskiego Centrum Wspierania Przedsiębiorczości z Agnieszką Kukiełko – naczelniczką Wydziału Polityki Gospodarczej Urzędu Miasta Gdyni na czele podczas jubileuszowego spotkania z Tomaszem, Januszem i Kamilem Wiśniewskimi z pracowni Krawiec Wiśniewski (fot. Magdalena Czernek)

Przedstawicielki Gdyńskiego Centrum Wspierania Przedsiębiorczości z Agnieszką Kukiełko – naczelniczką Wydziału Polityki Gospodarczej Urzędu Miasta Gdyni na czele podczas jubileuszowego spotkania z Tomaszem, Januszem i Kamilem Wiśniewskimi z pracowni Krawiec Wiśniewski (fot. Magdalena Czernek)

Dbają o wizerunek i szykowny wygląd klientów. Spod ich ręki wychodzą krawieckie arcydzieła. Z pasją i perfekcją szyją na miarę garnitury, płaszcze, kamizelki czy koszule. I tak od czterech pokoleń. Rodzina Wiśniewskich prowadzi jedną z najdłużej działających w Gdyni firm. Ich zakład krawiecki świętuje 90-lecie istnienia. Z okazji tak zacnego jubileuszu właściciele otrzymali list gratulacyjny oraz upominek od prezydent Gdyni.


Są firmy, które działają w Gdyni od lat i budują tożsamość miasta. Jedną z nich jest pracownia Krawiec Wiśniewski. To rodzinny biznes, którym zajmuje się już czwarte pokolenie. I tak od 90 lat. Rodzina Wiśniewskich pielęgnuje krawieckie tradycje i szyje garnitury, płaszcze, kamizelki czy koszule.

W czym tkwi sukces firmy i jak utrzymać się w branży oraz na rynku tyle lat? Jak podkreślają właściciele, liczy się przede wszystkim ciężka praca, pasja i szacunek. A historia pracowni Krawiec Wiśniewski sięga 1936 roku.
Po prostu pracuje się bardzo ciężko i szanuje się klienta. A klient to człowiek, więc trzeba zawsze mieć podejście jak najlepsze do człowieka i się robi. A jak się jeszcze trafi przy okazji na to, co się lubi, to się siedzi i się szyje. Tak że te 90 lat to nie tylko ja. Tutaj przyjechał mój ojciec i jego brat w 1936 roku. Wtedy to była firma przy ul. Świętojańskiej. Nad „Liliputem”, całe piętro – tam przyjechała z Warszawy firma Wiśniewski i tam była siedziba na początku. I tak to się zaczęło – od mojego stryja Józefa Wiśniewskiego i mojego ojca Stefana, którzy byli krawcami. Ja zacząłem 19 marca w 1959 roku uczyć się u stryja krawiectwa – mówi Janusz Wiśniewski, senior rodu i poprzedni właściciel pracowni.


Wideo i montaż: Przemysław Dopke


Stefan Wiśniewski
jeszcze przed wojną przeniósł się do Warszawy i prowadził zakład krawiecki. Po kapitulacji powstania wysiedlono go z rodziną do Pruszkowa, a stamtąd zabrano do Dachau. Natomiast Józef po wojnie wrócił do Gdyni. W 1957 roku pracownia przeniosła się do lokalu przy ul. Starowiejskiej 25, gdzie działa do dziś. Jednak stryj pana Janusza zmarł nagle w 1968 roku. On sam chciał być weterynarzem, ale też ciągnęło go do pisania. Ma nawet w swoim dorobku kilka książek, m.in. „Życie skrojone na miarę” czy „Życie od podszewski”. Jednak ostatecznie poszedł rodzinną ścieżką.
Stryj bardzo szybko zmarł i musiałem objąć po nim tę pracownię, więc musiałem szybko zrobić egzaminy mistrzowskie. Zacząłem szyć dlatego, że zdałem sobie sprawę, że z czegoś muszę żyć, że muszę się utrzymać sam. Teraz bym powiedział, że większą pasję przejawiam sam w sobie do pisania. Myślę, że gdyby mój ojciec wtedy jeszcze żył, poszedłbym na studia, na polonistykę na przykład – zaznacza Janusz Wiśniewski.

Jak przyznaje, nie żałuje swojej decyzji. Obecnie jest już na emeryturze, ale igłą i nitką władał tak mistrzowsko, że pracownia zdobywała ważne nagrody.
Chyba dobrze trafiłem, bo miałem uznanie w całej Polsce. Wszyscy wiedzieli, kto ja jestem w krawiectwie. Zdobyliśmy jako pracownia trzy Złote Igły. To był bardzo ważny konkurs, bo to wtedy Moda Polska startowała. Wtedy startowały spółdzielnie krawieckie. Żeby zdobyć tę Złotą Igłę, to trzeba było rzeczywiście pokazać, co się potrafi. Wtedy jeszcze żeśmy, że tak powiem, byli tą awangardą ubierającą ludzi. A teraz szyjemy i mamy tej pracy na tyle, że nawet te parę osób, które jest w tej chwili, sprawia, że jakoś sobie radzimy – podkreśla Janusz Wiśniewski.

Obecnie pracownię prowadzi jego syn – Tomasz. Dzieli on swój czas pomiędzy Gdynią a Warszawą, gdzie przy ul. Krochmalnej 2 znajduje się drugi zakład krawiecki rodziny Wiśniewskich. W firmie działa również wnuk – Kamil. Nie jest on jednak krawcem, ale wspomaga rodzinę w kwestiach marketingowych. I opowiada, co wyróżnia ich krawieckie dzieła.
Podczas mojego 30-letniego życia, przechodząc ul. Starowiejską, widzę, jak zmieniają się witryny. Powstają coraz to nowe sklepy, ale to miejsce cały czas jest. I pamiętam je od dziecka, kiedy tutaj przychodziłem z ojcem. Widziałem dziadka w pracy, widziałem pracowników. Zapadło to naprawdę mocno w mojej świadomości i cały czas jest. Przede wszystkim to jest robione przez ludzi, którzy zajmują się tym od wielu lat. Wiem, że konkurencja często zamawia szycie za granicą. A tutaj naprawdę to się dzieje na naszym podwórku – gdyńskim i też warszawskim. Więc to jest taki główny wyróżnik. Po drugie, kiedy tutaj przyjdziesz, masz doradztwo w pełnym zakresie. Wcześniej mój dziadek, dzisiaj mój tato – oni są w stanie już na wejściu wyczuć osobę na tyle, że rozumieją jej styl, potrzeby. Nie trzeba chodzić po różnych sklepach, wyszukiwać tu koszuli, tu butów. Dzisiaj tutaj mój ojciec we wszystkim doradzi i zapewni, że klient wyjdzie zadowolony – mówi Kamil Wiśniewski.

Gdynia świętuje stulecie i docenia też przedsiębiorców, którzy działają w mieście od lat. Z okazji jubileuszu 90-lecia działalności firmę Krawiec Wiśniewski odwiedziły przedstawicielki Gdyńskiego Centrum Wspierania Przedsiębiorczości, które wręczyły właścicielom list gratulacyjny od prezydent Aleksandry Kosiorek oraz drobny upominek. Spotkanie było okazją do rozmowy o historii rodzinnego rzemiosła, zmianach w branży krawieckiej oraz o podtrzymywaniu tradycji, która od dziewięciu dekad jest częścią gdyńskiego krajobrazu usługowego.

Agnieszka Kukiełko – naczelniczka Wydziału Polityki Gospodarczej Urzędu Miasta Gdyni wręcza list gratulacyjny od prezydent Gdyni Januszowi Wiśniewskiemu (fot. Magdalena Czernek)

Agnieszka Kukiełko – naczelniczka Wydziału Polityki Gospodarczej Urzędu Miasta Gdyni wręcza list gratulacyjny od prezydent Gdyni Januszowi Wiśniewskiemu (fot. Magdalena Czernek)


Podczas rozmowy pojawił się też temat wyzwań, z jakimi mierzy się dziś branża krawiecka. Panowie zwracali uwagę przede wszystkim na brak wykwalifikowanych pracowników oraz ograniczoną liczbę szkół zawodowych, a także na zmieniającą się sytuację ekonomiczną klientów, która wpływa na zapotrzebowanie na usługi krawieckie.

Właściciele przyznali też, że Gdynia już od początku sprzyjała rozwojowi pracowni krawieckich. Był tu szybki i łatwy dostęp do laminatów.
Zawsze się mówiło, że Gdynia jest tym oknem na świat, a dla mnie ona była rzeczywiście i oknem, i drzwiami, przez które przechodziła tutaj masa materiałów przywożonych bez cła, gdzieś tam po cichu. Te wszystkie laminaty. Nie wiem, czy w innym mieście bym potrafił to wszystko zrobić. I marynarze byli też dobrymi klientami. I oczywiście marynarzowe – mówi Janusz Wiśniewski.

Oferta pracowni Krawiec Wiśniewski jest szeroka. Tworzone są tam krawieckie arcydzieła szyte na miarę. Można zamówić garnitury całodzienne, wieczorowe, wizytowe lub ślubne. W ofercie są też różnego rodzaju koszule, kamizelki i płaszcze, a także szycie na miarę dla kobiet. Aby uzyskać więcej informacji, wystarczy wejść na stronę pracowni.

Galeria zdjęć

ikona Pobierz galerię
  • ikonaOpublikowano: 24.03.2026 10:00
  • ikona

    Autor: Magdalena Czernek (magdalena.czernek@gdynia.pl)

  • ikonaZmodyfikowano: 24.03.2026 10:01
  • ikonaZmodyfikował: Aleksandra Dylejko
ikona

Zobacz także

Najnowsze