Jak dojechać na cmentarze w okresie Wszystkich Świętych? Komunikacja miejska i zmiany w organizacji ruchu.
Co nowego

Krystyna Janda w Gdyni – o sztuce, morzu i 50-leciu pracy artystycznej

Krystyna Janda podczas wywiadu w Teatrze Miejskim (fot. Dominika Nycz)

Krystyna Janda podczas wywiadu w Teatrze Miejskim (fot. Dominika Nycz)

Na scenie przyciąga uwagę, a w czasie wolnym uwielbia spacery nad morzem. Krystyna Janda zawitała do naszego miasta z okazji tegorocznej edycji Festiwalu Polskich Sztuk Współczesnych R@port. W czwartek, 22 października gdyńska publiczność mogłą ją podziwiać w spektaklu „My Way”. W rozmowie z portalem Gdynia.pl opowiedziała o teatrze, emocjach i jubileuszu, który świętuje.


Festiwal Polskich Sztuk Współczesnych R@port powrócił po pięciu latach przerwy i zapewnia gdyńskiej publiczności sporą dawkę kulturalnych wrażeń. Z tej okazji nasze miasto odwiedziła artystka wszechstronna i uwielbiana przez publiczność – Krystyna Janda. W ramach festiwalu aktorka zaprezentowała swój osobisty, autorski monolog pt. „My Way”, który odsłania kulisy jej życia i pracy. Pokaz spektaklu odbył się w czwartek, 22 października w Teatrze Miejskim. Przy okazji swojej wizyty w Gdyni artystka opowiedziała nam o teatrze, sztuce i miłości do morza.

Krystyna Janda świętuje w tym roku 50-lecie pracy artystycznej. Dlatego pokaz jej monologu miał symboliczne znaczenie i był swoistą klamrą. Spektakl jest nie tylko portretem wybitnej artystki, ale też opowieścią o kilku dekadach polskiej kultury.
„My Way” to nie jest opowieść o mnie prywatnej. To opowieść o aktorce, która zagrała w 80 filmach, 80 spektaklach Teatru Telewizji, która zrobiła nie wiem ile ról teatralnych. I ta obecność przez te lata uprawnia do tego, żeby o tym opowiedzieć i żeby być w jakimś sensie świadectwem całego tego świata – czy współczesnego teatru, czy klasycznego, bo zdarzało mi się grać różne rzeczy. Na scenie będę uśmiechnięta, mam nadzieję, dlatego że trochę bawię się tą opowieścią, tym życiem i zdarzeniami, które przeżyłam. Natomiast to było 50 lat bardzo ciężkiej pracy. Przypominam kluczowe rzeczy, to znaczy opowiadam o Andrzeju Wajdzie, moich zawodowych wojażach zagranicznych, o tym, że miałam dość długo zakaz występowania w mediach publicznych. Opowiadam historie, przytaczam fakty, które miały znaczenie – mówi Krystyna Janda, aktorka i reżyserka.


Wideo i montaż: Dominika Nycz

Jak sama przyznaje, pracowała praktycznie przez cały ten czas. Z krótkimi przerwami dla rodziny.
Moja siostra powiedziała kiedyś w wywiadzie na mój temat: „Ja ją znam. Ona musi albo złamać nogę – i jedna nie wystarczy, musi złamać dwie, albo zajść w ciążę. Wtedy przestanie pracować”. I rzeczywiście tak było. Jedyne momenty, kiedy przestawałam pracować, były, kiedy rodziłam moje dzieci, ale potem szybko wracałam – opowiada aktorka.

Artystka nie po raz pierwszy gościła na R@porcie i zachwyciła gdyńską publiczność. W 2019 roku prezentowała w Gdyni monodram „Zapiski z wygnania” oparty na wspomnieniach Sabiny Baral w reżyserii Magdy Umer. Spektakl zdobył zresztą wtedy nagrodę główną festiwalu. To przejmujące opowiadanie-dokument z wydarzeń marcowych z 1968 roku. Przymusowa emigracja widziana oczami 20-letniej dziewczyny, która wraz z rodziną opuszcza Polskę, jadąc do Wiednia, później do Rzymu i Detroit. Krystyna Janda wcieliła się w tę postać i przyciągnęła wtedy uwagę publiczności do tego stopnia, że na widowni nie pojawił nawet szmer.
Temat był ważny. Opis zdarzeń jest tak szokujący i dla mnie był szokujący. Kiedy czytałam pierwszy raz tę książkę, nie mogłam uwierzyć, a wrażenie robią najbardziej detale. Udało się Sabinie Baral zapisać takie rzeczy, o których nie wiedzieliśmy. Szczegóły wyjazdu Żydów w 1968 roku, te rewizje, to, co można było zabrać, czego nie wolno było zabrać itd. To robi wrażenie. Myślę, że szczęśliwe było to, że zdecydowaliśmy z Magdą Umer, że ja tę opowieść snuję właściwie na biało, nie interpretując. I bardzo cicho. Ten dźwięk mikrofonowy, który dodałyśmy, ale ja mówię prawie szeptem cały spektakl, jest decydującym środkiem wyrazu, żeby to zostało jakby w sferze intymnego wyznania pomiędzy mną i każdym poszczególnie widzem, a nie widzami en gros. Myślę, że ten środek wyrazu był ważny. I to, że tak śpiewam, jak śpiewam w tym spektaklu, to znaczy, że właściwie nucę, a wszystko jest śpiewane też szeptem. Wszystko szczęśliwie się złożyło. Ta opowieść jest wstrząsająca – podkreśla Janda.

Aktorka przyznaje też, że Trójmiasto jest jej szczególnie bliskie. To tutaj spędziła wiele czasu na początku swojej kariery, nagrywając m.in. „Człowieka z żelaza”. Uwielbia też morze. Ma również mieszkanie w Sopocie, gdzie lubi przyjeżdżać.
Kocham morze i jeżeli mam wolne, to jadę nad morze, dlatego że to mnie uspokaja i w ogóle nie wyobrażam sobie odpoczynku bez morza. Spędzam tam dość dużo czasu, przywożąc tu moje psy, dzieci, przyjaciół, spacerując brzegiem morza. Przyjeżdżam też grać dość często. Reżyserowałam także tutaj, w Gdyni, w Teatrze Muzycznym, tak że to bardzo mi bliskie miejsca – przyznaje aktorka.

Dla artystów zawsze ważna jest publiczność. Janda zaznacza, że publiczność w naszym kraju umie docenić sztukę i żywo reaguje.
Publiczność w Polsce jest dobra. Naprawdę, to jest publiczność żywo reagująca. Wszystko jest dobrze, wszystko jest miło, a najbardziej ciągle kochają Shirley (ze spektaklu Shirley Valentine – przy. red.) – mówi aktorka.

Monolog „My Way”, który Krystyna Janda prezentowała podczas gdyńskiego festiwalu R@port, można na co dzień oglądać w Teatrze Polonia w Warszawie.

O R@porcie


R@port to jeden z najważniejszych festiwali prezentujących spektakle teatralne, które bazują na polskiej literaturze współczesnej. Poza „My Way” publiczność mogła zobaczyć spektakl Wojciecha Grudzińskiego – „Cute & Awkward”, „Króla komedii” w reżyserii Marty Miłoszewskiej oraz „Mireczek” w reżyserii Krzysztofa Popiołka.

Festiwalowi Sztuk Współczesnych R@port tradycyjnie będzie towarzyszyć finał 19. Gdyńskiej Nagrody Dramaturgicznej. Od 21 do 24 października w Domu Marynarza odbywają się czytania wszystkich pięciu finałowych tekstów. Godzinne prezentacje przygotują studentki i studenci reżyserii Akademii Teatralnej im. Aleksandra Zelwerowicza w Warszawie. Po każdym czytaniu odbędzie się rozmowa z autorkami i autorami, którą poprowadzi Łukasz Drewniak – krytyk teatralny, dramaturg, selekcjoner, wykładowca i publicysta od lat związany z Gdyńską Nagrodą Dramaturgiczną. Wstęp bezpłatny.

Gala 19. Gdyńskiej Nagrody Dramaturgicznej odbędzie się w sobotę, 24 października o godz. 19:00 w nowej formule. Poznamy laureata tegorocznej edycji konkursu. A wieczór uświetni koncert Więcka i Kozy. Będzie to przygotowane specjalnie na tę jedyną noc wydarzenie muzyczne, które wymyka się wszelkim sztywnym klasyfikacjom. Na scenie spotkają się dwie wyraziste osobowości twórcze młodego pokolenia: Kuba Więcek – wybitny saksofonista, kompozytor, laureat Paszportu „Polityki” i Fryderyka, a także Koza (Kamil Białaszek) – bezkompromisowy raper, reżyser i autor głośnego projektu „Nowy Pan Tadeusz, tylko że rapowy”. 

Bilety na galę są dostępne online oraz w kasie teatru.

O Gdyńską Nagrodę Dramaturgiczną walczą:

  • „Dom niespokojnej starości” Michała Buszewicza,
  • „Kofman. Podwójne wiązanie” Janusza Margańskiego i Moniki Muskały,
  • „Ślepa plamka” Maliny Prześlugi,
  • „Tutaj kiedyś stał dom” Marii Gustowskiej,
  • „Zamknij oczy Nel” Piotra Domalewskiego.

W tym roku o wyborze finalistów decydowała kapituła w składzie: Antonia Lloyd-Jones – tłumaczka polskiej literatury na język angielski, Katarzyna Minkowska – reżyserka i scenografka oraz Magdalena Rigamonti – dziennikarka, autorka książek.

ikona

Zobacz także

Najnowsze