Społeczeństwo

Dotrzeć z pomocą

Trwa 10. badanie socjodemograficzne wśród osób bezdomnych // fot . Ksenia Pisera, Laboratorium Innowacji Społecznych]

Trwa 10. badanie socjodemograficzne wśród osób bezdomnych // fot . Ksenia Pisera, Laboratorium Innowacji Społecznych]

06.12.2019 r.

Pustostany, śmietniki, opuszczone altanki działkowe, bunkry i tym podobne. Są w każdej dzielnicy. W tych miejscach próbują żyć ludzie, którzy z różnych przyczyn nie mają własnego domu. A zimą jest naprawdę ciężko. Zwłaszcza tam, gdzie nie ma prądu i ogrzewania. Między innymi o tym, co musiałoby się zmienić w ich życiu, żeby mogli opuścić miejsca niemieszkalne, osoby bezdomne odpowiadają pracownikom socjalnym Miejskiego Ośrodka Pomocy Społecznej w Gdyni w ramach 10. badania socjodemograficznego.

Pomocne informacje

Badanie „Portret zbiorowości ludzi bezdomnych województwa pomorskiego 2019” realizowane jest w dniach 5-6 grudnia przez Pomorskie Forum Na Rzecz Wychodzenia z Bezdomności w całym województwie, we współpracy z lokalnymi ośrodkami pomocy społecznej oraz służbami mundurowymi. W tym roku po raz dziesiąty. W Gdyni zadanie to realizuje zespół Centrum Reintegracji i Interwencji Mieszkaniowej MOPS, wolontariusze oraz pracownicy schronisk i organizacji pozarządowych, Straż Miejska, policja i Straż Graniczna. Celem jest dotarcie do osób bezdomnych ich, policzenie, przeprowadzenie krótkiej ankiety, a także poinformowanie, jakiego rodzaju pomoc osoby bezdomne mogą otrzymać w gdyńskich placówkach.

- Zebrane dane pomagają nam określić kierunki działań oraz zweryfikować te, które już podjęliśmy. Nasi streetworkerzy są w stałym kontakcie z osobami bezdomnym, więc one wiedzą, że nie ma przeszkód do rozpoczęcia ich reintegracji. Niektórzy otwarcie mówią, że nie chcą zmian, a inni mogą po prostu potrzebować więcej wsparcia w wyjściu z bezdomności - mówi Michał Guć, wiceprezydent Gdyni ds. innowacji.

- To nie jest też tak, że cały czas pracujemy z tymi samymi osobami bezdomnymi. Część z osób, które spotykamy podczas badania to osoby spoza Gdyni, które są tu po prostu „przejazdem”. Zimy w pustostanie czy na działkach są naprawdę ciężkie, dlatego chcemy też dotrzeć do nich z informacją o tym, gdzie mogą skorzystać z noclegu, zjeść coś ciepłego – mówi Marcin Kowalewski, kierownik Centrum Reintegracji i Interwencji Mieszkaniowej gdyńskiego MOPS.

Podczas badania pracownicy socjalni proszą bezdomnych o odpowiedź na kilka pytań m.in. o wykształcenie, źródła dochodu, stan cywilny, o to, jak długo są już bezdomne, a także o wydarzenia, jakie ich zdaniem były przyczyną bezdomności (np. konflikt rodzinny, brak pracy, niepełnosprawność, uzależnienie). Ankieterzy pytają także o wsparcie, jakiego potrzebują; w razie potrzeby udzielą bezpośredniej pomocy.

Ile osób, tyle historii

W badaniu socjodemograficznym biorą udział osoby przebywające we wszystkich gdyńskich ośrodkach, ale zespoły docierają do tzw. miejsc niemieszkalnych. To miejsca, w których osoby bezdomne znajdują tymczasowe schronienie poza systemem pomocy społecznej. Są bardzo skrajne – od wiat śmietnikowych, przez pustostany, po zaadaptowane altanki działkowe. Pracownicy socjalni mają do sprawdzenia długą listę miejsc, którą znają z rozmów z osobami bezdomnymi. Badania prowadzone są nocą, bo wtedy są największe szanse, że ankieterzy zastaną bezdomnych na miejscu.

W jednym z nich, na Małym Kacku, przebywa pan Zbigniew*. Na pierwszym piętrze dwukondygnacyjnego pustostanu jest niewiele poza śmieciami, gruzem, kołdrą i karimatą. W budynku są powybijane okna, nie ma prądu, ogrzewania i bieżącej wody. W miejscu toalety stoi wiadro.

Pan Zbigniew ma 60 lat, od kilku lat jest bezdomny. Mówi, że dostaje rentę z ZUS-u. Od pracownika socjalnego dowiaduje się, że może otrzymać od miasta dopłatę do wynajęcia mieszkania oraz pomoc w znalezieniu pracy. Ale Pan Zbigniew nie chce. – Tu mi dobrze – ucina.

Na piętrze wyżej tego samego pustostanu przebywa dwóch innych mężczyzn. Pomieszczenie nie wygląda lepiej. We framudze, zamiast drzwi, wisi gruby koc. Wewnątrz stoi Wojciech, lat 39, wykształcenie zawodowe. Mówi, że bezdomnym jest od roku. Z Mirosławem, drugim mężczyzną, mają sobie nawzajem pomagać. Na co dzień Wojciech dorabia na czarno na budowach i zbiera złom. Twierdzi, że niczego nie potrzebuje. Pytany o powód bezdomności przyznaje, że był to konflikt rodzinny spowodowany przez alkohol. – Stoczyłem się, ale damy radę. Trochę się poturlam i będzie dobrze.

- I nie potrzebuje Pan żadnej pomocy? W napisaniu pisma, przeniesieniu się do ciepłego miejsca? – dopytywała ankieterka. – Ja tu zostaję. Co mam powiedzieć? Tu jest ciepło, ogarnę się na wiosnę i pójdę do pracy – mówił.

Pan Tomasz, którego pracownicy socjalni spotykają w wiacie śmietnikowej na Chyloni, mówi, że chce tylko świętego spokoju. – Ja tu jestem przypadkiem. Mam pracę dorywczą, nie głoduję – mówił. W wiacie ma krzesło, wodę, pościel. Streetworkerzy zrobili więc, co mogli. Wskazali listę miejsc, gdzie pan Tomasz może otrzymać pomoc. Zostawili też wizytówkę z numerem telefonu, żeby pan Tomasz mógł zadzwonić, jeśli zmieni zdanie.

- Jeśli osoba bezdomna odmawia przyjęcia pomocy i nie chce skorzystać z żadnej z formy wsparcia, to nie możemy jej do tego zmusić. Jeśli ktoś nie robi sobie ani innym krzywdy to może przebywać w przestrzeni, którą sobie wybrał – mówi Marcin Kowalewski.

Godzina 22.00. Ciemno, wieje wiatr. Mnie zamarzł długopis, a pan Maciej idzie ulicą Grabówka pod górę. Na końcu ulicy jest las, a z jego skraju będzie szedł jeszcze 15 minut piechotą w głąb. Do bunkra, w którym koczuje zimą. Pracownicy MOPS przyznają, że tam przynajmniej jest ciepło.

- Ja naprawdę nie wiem, czemu nazywacie to bunkrem. To jest schron – prostuje. Ze streetworkerami zna się dobrze, ale cierpliwie odpowiada na kolejne pytania: wykształcenie średnie, na ulicy żyje 9 lat, zameldowany w Gdyni, rozwodnik, konflikt rodzinny. Potrzebne wsparcie? Pieniądze. Jedna rzecz, która mogłaby go wyciągnąć z ulicy? Wygrana w totolotka.


[fot. Aleksander Trafas, Laboratorium Innowacji Społecznych]

Bywa też, że osoby bezdomne mówią o konkretnych potrzebach. Pan Damian, który z kolegą przebywa w altance działkowej w Orłowie mówi, że do wyjścia na prostą potrzebowałby godnych warunków życia – bezpiecznego miejsca z bieżącą wodą, prądem i ogrzewaniem.  

W lesie w okolicy portu, także w altance, przebywa natomiast Pan Władysław. Nie łatwo się do niego dostać – najpierw trzeba przeprawić się przez niskie ogrodzenia, a następnie – przez rów. Tym razem można przejść po drzwiach, które są prowizorycznym pomostem. Kilkanaście metrów dalej jest niewielka, drewniana altanka zajmowana przez pana Władysława, lat 44. Mówi, że potrzebowałby kawalerki, którą sam mógłby wyremontować.

Miejski system wsparcia

Historii osób bezdomnych w Gdyni jest z pewnością tyle, ilu bezdomnych. Ze wstępnych wyników badania, a także z poprzednich lat wiadomo, że konflikty w rodzinie, długi i uzależnienia – nie tylko od alkoholu – to główne przyczyny bezdomności. Większość osób żyjących na ulicy to mężczyźni.

Z ostatnich statystyk - badania z lutego przeprowadzonego pod auspicjami Ministerstwa Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej - wynika, że  Gdyni przebywają 344 osoby bezdomne. To o 81 osób mniej niż w roku 2017 i spadek aż o 173 w porównaniu z rokiem 2015 (badanie Pomorskiego Forum Wychodzenia z Bezdomności odbywa się co dwa lata). Coraz mniej jest też wszystkich osób bezdomnych korzystających z pomocy Miejskiego Ośrodka Pomocy Społecznej w Gdyni. W roku 2015 było ich 722, w roku 2018 – 622. Z kolei w tym roku było to już 450 osób narastająco.

Żeby skorzystać z długofalowej pomocy instytucjonalnej, trzeba przede wszystkim chcieć zmiany. Ci, którzy się na to zdecydują, mogą otrzymać szerokie wsparcie: w załatwieniu spraw urzędowych i wszelkich formalności, przez pomoc w znalezieniu zatrudnienia w ramach systemu aktywizacji społeczno-zawodowej, po wsparcie w znalezieniu i utrzymaniu bezpiecznego mieszkania.

- Jednym z takich projektów jest też „Utrecht”. Uczestnicy projektu, zamiast przebywać w schroniskach, wynajmują mieszkania lub pokoje na wolnym rynku przy częściowym wsparciu finansowym z gminy – mówi wiceprezydent Gdyni Michał Guć. – Drugi projekt, „Gdyńska- Warszawska” opiera się na udostępnieniu mieszkania z zasobów gminy, które bezdomni remontują i w nich mieszkają. Oba te projekty pozwalają w bezpiecznym środowisku realizować indywidualne programy wychodzenia z bezdomności. Podnoszenie kwalifikacji, terapie, powrót do zdrowia. Naszym celem nie jest bowiem doraźne wsparcie, bo to niewiele zmienia. Z doświadczenia wiemy, że ciepły posiłek i nowe ubrania to pomoc tylko na chwilę, zaraz potem osoby bezdomne wracają na ulicę. Nam zależy na tym, żeby tak się nie działo.
 
* Wszystkie wymienione imiona osób bezdomnych zostały zmienione.



Gdyńskie placówki wsparcia osób bezdomnych:
  • Zespół Opiekuńczy (Schronisko dla kobiet i mężczyzn): ul. Fredry 3 (tel. 58 661 65 26) – 20 miejsc, kilkuosobowe pokoje, łazienki, stołówka. Schronisko prowadzone jest przez MOPS. Zapewnia całodobowy nocleg, wyżywienie, środki czystości, prowadzi kompleksową pracę socjalną.
  • Stowarzyszenie Alter Ego: schronisko dla rodzin, ul. Leszczynki 153, (tel. 58 713 57 44) – ok. 40 miejsc - kilkuosobowe pokoje, łazienki, stołówka. Prowadzi je organizacja pozarządowa. Zapewnia całodobowy nocleg, wyżywienie, w miarę potrzeby środki czystości, odzież.
  • Stowarzyszenie Alter Ego – noclegownia i ogrzewalnia ul. Janka Wiśniewskiego 24, (tel. 58 776 20 01) – 50 miejsc w noclegowni i 14 miejsc w ogrzewalni - prowadzone przez organizację pozarządową. Zapewnia interwencyjny nocleg, posiłek, możliwość kąpieli, w miarę potrzeb środki czystości, odzież.

Podsumowując: Gdynia dysponuje 124 miejscami dla osób bezdomnych a łącznie z miejscami objętymi umowami MOPS (poza Gdynią) jest ich 284 (jest to minimalna liczba miejsc udostępnionych).
 
W weekendy oraz po godz. pracy Centrum Reintegracji i Interwencji Mieszkaniowej MOPS osoby bezdomne mogą zgłosić się na nocleg interwencyjny:
• Mężczyźni – schronisko Alter Ego w Gdyni ul. Janka Wiśniewskiego 24
• Kobiety – schronisko ZO w Gdyni ul. Fredry 3
  • Przed wyruszeniem zespołów w teren odbyła się odprawa // fot. Aleksander Trafas, Laboratorium Innowacji Społecznych
  • Bezdomni zostali poproszeni o odpowiedzi na kilka pytań // fot. Ksenia Pisera, Laboratorium Innowacji Społecznych
  • Często warunki w miejscach niemieszkalnych są ciężkie // fot. Aleksander Trafas, Laboratorium Innowacji Społecznych
  • Często warunki w miejscach niemieszkalnych są ciężkie // fot. Ksenia Pisera, Laboratorium Innowacji Społecznych
  • Często warunki w miejscach niemieszkalnych są ciężkie // fot. Ksenia Pisera, Laboratorium Innowacji Społecznych
  • Badanie socjodemograficzne wśród osób bezdomnych // fot. Aleksander Trafas, Laboratorium Innowacji Społecznych
  • W altanach śmietnikowych też mogą próbować się schronić osoby bezdomne // fot. Aleksander Trafas, Laboratorium Innowacji Społecznych
  • W badaniu wzięli także udział przedstawiciele służb mundurowych // fot. Aleksander Trafas, Laboratorium Innowacji Społecznych
  • W badaniu wzięli także udział przedstawiciele służb mundurowych // fot. Ksenia Pisera, Laboratorium Innowacji Społecznych
  • Badanie socjodemograficzne wśród osób bezdomnych // fot. Aleksander Trafas, Laboratorium Innowacji Społecznych
  • Badanie socjodemograficzne wśród osób bezdomnych // fot. Ksenia Pisera, Laboratorium Innowacji Społecznych
  • Badanie socjodemograficzne wśród osób bezdomnych // fot. Aleksander Trafas, Laboratorium Innowacji Społecznych
  • Badanie socjodemograficzne wśród osób bezdomnych // fot. Aleksander Trafas, Laboratorium Innowacji Społecznych
  • Badanie socjodemograficzne wśród osób bezdomnych // fot. Aleksander Trafas, Laboratorium Innowacji Społecznych
  • Badanie socjodemograficzne wśród osób bezdomnych // fot. Aleksander Trafas, Laboratorium Innowacji Społecznych
  • Badanie socjodemograficzne wśród osób bezdomnych // fot. Aleksander Trafas, Laboratorium Innowacji Społecznych