Archiwum

Mały piesek i wielkie serca strażników

Gdyby nie szybka interwencja strażników, mogłoby dojść do tragedii.

Dzisiaj rano ok. 9.00 na gdyńskim Chwarznie uwagę  jadącego  patrolu zwróciło małe zwierzę. Stało, drżąc w zimnie poranka  na skrzyżowaniu ul. Chwarznieńskiej i Amona.piesek_n
Próbowało iść ulicą, ale wyraźnie miało kłopoty z chodem, kuliło się na wietrze, przewracało  na jezdni, trudno mu było wstać, aby iść dalej.
 Początkowo strażnicy Sebastian Guziński i Mateusz Grotha myśleli, że to leśne zwierzątko, które potrzebuje pomocy.
Kiedy zaparkowali radiowóz na poboczu i podeszli bliżej, okazało się, że to mały, chudy piesek, który nie protestował, gdy jeden ze strażników wziął go na ręce i zaniósł do samochodu.
Funkcjonariusze zawieźli pieska do schroniska w Ciapkowie, gdzie zwierzę  natychmiast otrzymało  opiekę weterynaryjną. Okazało się, że ma zaawansowaną cukrzycę, w jednym oku jaskrę, w drugim zaćmę. Szybko ustalono właściciela  zagubionego czworonoga i okoliczności zdarzenia.
Jak się okazało, pies wybiegł na ulicę, wykorzystując nieuwagę właściciela zajętego odśnieżaniem posesji, który nie zadbał  o nakazane prawem środki ostrożności przy trzymaniu zwierzęcia, co dla 11- letniej schorowanej suczki  mogłoby się skończyć tragicznie, gdyby nie pomoc strażników.
 Był to jeden z niewielu przypadków, gdy  obywatel z uśmiechem na twarzy, dziękując za pomoc  w odnalezieniu zwierzęcia przyjmował mandat za nieostrożne obchodzenie się z czworonogiem.
Odjeżdżających ze schroniska strażników żegnał szeroki uśmiech właściciela, który uradowany  witał się ze swoim zwierzęciem.
 Niestety, nie zawsze takie zdarzenia mają szczęśliwy finał, od początku roku do dzisiaj strażnicy interweniowali ponad  80 razy w przypadku błąkających się samopas, chorych, zagubionych psów.

piesek_nn2
piesek_n3
piesek_n4