Co nowego

Miłość niejedno ma imię – prawdziwa historia dowódcy „Smoka Kaszubskiego”

Na płycie wyryto sentencję, która przyświecała życiu kapitana Błeszyńskiego: Amor Patriae suprema lex// fot. Karolina Szypelt

Na płycie wyryto sentencję, która przyświecała życiu kapitana Błeszyńskiego: Amor Patriae suprema lex// fot. Karolina Szypelt

Amor Patriae suprema lex (Miłość Ojczyzny naszym prawem). Taką inskrypcję wyryto na odsłoniętym 24 czerwca pomniku nagrobnym kapitana Jerzego Błeszyńskiego, dowódcy legendarnego „Smoka Kaszubskiego”. Jego życie, choć krótkie i dramatycznie przerwane przez wojnę, mogłoby być kanwą filmu. O miłości, honorze i pamięci, którą przywrócili mu potomni.


Wczoraj na największej gdyńskiej nekropolii odbyła się uroczystość odsłonięcia pomnika nagrobnego bohatera obrony Wybrzeża 1939 r. i dowódcy pociągu pancernego „Smok Kaszubski” – kapitana Jerzego Błeszyńskiego.

Obecna była na niej rodzina, przedstawiciele Marynarki Wojennej RP, gdyńskiego  samorządu, dyrekcja i pracownicy Muzeum Marynarki Wojennej oraz gdańskiego oddziału Instytutu Pamięci Narodowej, grupa rekonstrukcyjna, a także dyrekcja i pracownicy Zarządu Cmentarzy Komunalnych, którzy kilka lat temu wydobyli na wierzch zapomnianą już historię i dali świadectwo prawdzie. Odsłonięcie pomnika nagrobnego kapitana Jerzego Błeszyńskiego odbyło się w asyście honorowej 3. Flotylli Okrętów Marynarki Wojennej RP.

Jerzy Błeszyński urodził się w 1906 roku w Warszawie. Jako oficer flagowy w Kierownictwie Marynarki Wojennej w Warszawie przyjechał jako kurier na kilka dni przed wybuchem wojny do Gdyni. Wtedy wszystko potoczyło się już błyskawicznie.
2 września kpt. Błeszyński objął dowodzenie trałowca ORP „Mewa”. Na krótko, gdyż następnego dnia okręt został zatopiony w porcie w Helu. 3 września wrócił do Gdyni, a 4 września wziął ślub z Haliną Marczewską, córką kierownika Warsztatów Portowych Marynarki Wojennej. Ta chwila szczęścia wykradziona niemal w przeddzień wojennej pożogi miała być dla świeżo upieczonej pani Błeszyńskiej pięknym i cennym wspomnieniem. Warto wspomnieć, że jeszcze tego samego dnia jej małżonek zainicjował budowę pociągu pancernego, który udało się wykonać w ciągu zaledwie 4 dni z blach do produkcji okrętów i nazwano „Smok Kaszubski”. 8 września pociąg rozpoczął patrole bojowe na linii Gdynia – Wejherowo.
9 września w zaciętej walce kpt. Błeszyński został ciężko ranny. Przewieziono go natychmiast do szpitala w budynkach Szkoły Morskiej w Gdyni, gdzie zmarł tego samego dnia.

Po śmierci spoczął w kwaterze Obrońców Wybrzeża (dziś znajduje się tu jego symboliczna mogiła), ale w 1949 r. wdowa zdecydowała się ekshumować swojego ukochanego do specjalnie dla niego wykupionego grobowca. Przez lata pamięć o tym wydarzeniu zatarła się, i dopiero determinacja dyrekcji i pracowników największej gdyńskiej nekropolii pozwoliła przywrócić pamięć i prawdę o życiu i prawdziwym miejscu spoczynku kapitana.

Muzeum Marynarki Wojennej przejęło opiekę nad tym grobem i doprowadziło do tego, że powstał tam prawdziwy nagrobny pomnik, który honoruje Jerzego Błeszyńskiego. Na prostej w formie zaprojektowanej przez Weronikę Dziurdziewicz, absolwentkę Akademii Sztuk Pięknych w Gdańsku, a wykonanej w pracowni przodkowskiego Murkamu płycie wyryto sentencję, która przyświecała życiu kapitana Błeszyńskiego: Amor Patriae suprema lex.

Galeria zdjęć

ikona Pobierz galerię
  • ikonaOpublikowano: 25.06.2024 12:10
  • ikona

    Autor: Karolina Szypelt (k.szypelt@gdynia.pl)

  • ikonaZmodyfikowano: 25.06.2024 16:02
  • ikonaZmodyfikował: Karolina Szypelt
ikona

Zobacz także

Najnowsze