Społeczeństwo

Sztuka bez granic

Kolaż zdjęć, od lewej: rzeźba

Kolaż zdjęć, od lewej: rzeźba "Chłopiec z 10 Lutego" artysty Tewu, wystawiona na aukcję "Sztuka bez granic na rzecz Stowarzyszenia HF"; serce ze zdjęcia aukcji "Sztuka bez granic". Źródło: Sztuka bez granic

20.11.2021 r.

Los osób, które znalazły się w śmiertelnej pułapce na granicy polsko-białoruskiej, porusza miliony Polaków, w tym wielu ludzi sztuki. Artyści skupieni wokół Stowarzyszenia Arbuz zorganizowali aukcję na rzecz Stowarzyszenia Homo Faber, które jako część Grupy Granica udziela pomocy migrantom w strefie przygranicznej. Na licytację wystawiono m.in. słynną rzeźbę autorstwa Tewu. Chodzi o „Chłopca z 10 Lutego”.


Stowarzyszenie Arbuz zajmuje się kulturą i sztuką, współpracując z migrantami i osobami oczekującymi na azyl. Jak o sobie piszą, są rodziną, przyjaciółmi oraz grupą artystów różnej maści, którzy ponad trzy lata temu pojechali do Kalabrii, żeby spróbować zrobić coś dla uchodźców i imigrantów.

Teraz, gdy uchodźcy pojawili się na naszej granicy, nie mogło artystów spod znaku Arbuza zabraknąć również tam.

- Los osób na granicy polsko-białoruskiej jest dla nas bardzo ważny, dlatego część z nas została wolontariuszkami Stowarzyszenia Homo Faber - jednej z organizacji wchodzącej w skład Grupy Granica. Widzimy jak działają, jesteśmy im ogromnie wdzięczni za zaangażowanie i wysiłek, jaki wkładają by pomóc osobom cierpiącym głód, chłód i odrzucenie. Jako twórcy i artyści chcemy wesprzeć ich pracę. Wiemy, że by nieść skuteczną pomoc, oprócz ogromnych serc i zaangażowania, potrzeba myślenia długofalowego. A to mogą zapewnić tylko dodatkowe pieniądze. Inspiracją do powstania akcji była grupa „Bazarek dla Fundacji Ocalenie", którą to inicjatywę wspieramy całymi naszymi sercami – mówi Honorata Martin ze Stowarzyszenia Arbuz.

10 listopada z inicjatywy Arbuza ruszyła aukcja „Sztuka bez granic na rzecz Stowarzyszenia HF”. Na facebookowej stronie artyści wystawiają swoje prace za cenę wywoławczą, zaś chętni, by je kupić i tym samym wesprzeć działalność Homo Faber na granicy, proponują swoje ceny. Osoba, która w momencie zakończenia aukcji zaproponuje najwyższą cenę, przelewa swoją darowiznę na konto Stowarzyszenia Homo Faber i z twórcą umawia się na przekazanie ofiarowanego za to dzieła. Prace są bardzo różnorodne - obrazy, rzeźby, fotografie, i cieszą się dużym wzięciem. Tylko w środę sprzedano dzieła za łączną kwotę 48.036 zł.

Na aukcji znalazła się również rzeźba znana chyba większości gdynian zainteresowanych sztuką miejską - „Chłopiec z 10 Lutego” - dzieło tajemniczego artysty, gdynianina, który ukrywa się pod pseudonimem Tewu, o którym wiadomo, że jest absolwentem Akademii Sztuk Pięknych w Gdańsku i uprawia artystyczną partyzantkę miejską – swoje rzeźby pozostawia pod osłoną nocy w przestrzeni publicznej – na ulicach i skwerach. Działa w ten sposób od 2016 roku. Pozostawione przez niego rzeźby zaczynają żyć swoim, nie kontrolowanym przez artystę życiem.

Tak było również z jedną z najsłynniejszych jego prac. Rzeźba siedzącego chłopca została odlana z betonu w 2018 roku w trzech egzemplarzach. Egzemplarz nr 2 Tewu pozostawił na ul. 10 Lutego, egzemplarz nr 3 znajduje się w prywatnej kolekcji, zaś egzemplarz nr 1 znajduje się wciąż w posiadaniu artysty. Już niedługo jednak. Został bowiem wystawiony 16 listopada na aukcje za cenę wywoławczą 500 zł i już w niedzielę, 21 listopada o godzinie 20.00 poznamy nowego właściciela dzieła.

- Pomimo tego, że rzeźba pochodzi z 2018 roku, jej forma i treść zdają się korespondować z tym, czego doświadczają imigranci pozbawieni podstawowej pomocy. Mam nadzieję, że wylicytowana kwota wesprze tych, których sytuacja życiowa rzuciła na granice polsko-białoruską – mówi Tewu.

Cena „Chłopca z 10 lutego” rośnie szybko. W piątek popołudniu najwyższa oferowana cena wynosiła 4.500 zł.