Videocasty

Katarzyna Gruszecka-Spychała dla Telewizji Biznes24



„(…) Oczywiście nadal pomagamy przedsiębiorcom i nadal ich zwalniamy z opłat, ale nie ma już mowy o prostym wniosku, jest konieczność wypełnienia skomplikowanego formularza” - tak bieżące procedury dotyczące wspierania lokalnych firm opisywała w rozmowie dla Telewizji Biznes24 Katarzyna Gruszecka-Spychała. Wiceprezydent Gdyni ds. gospodarki podczas rozmowy poruszyła tematy związane z sytuacją gospodarczą miasta w obliczu kolejnych obostrzeń sanitarnych.


Katarzyna Gruszecka-Spychała była gościem audycji Telewizji Biznes24, która skupia się na tematach gospodarczo-biznesowych. Podczas kilkuminutowego wywiadu gdyńska wiceprezydent ds. gospodarki odpowiadała m.in. na pytania o to, dlaczego obecnie samorządy dysponują ograniczonymi możliwościami pomagania przedsiębiorcom. Rozmowa dotyczyła także nadchodzącego lockdownu dla całego województwa pomorskiego, w którym od 13 marca zaczną obowiązywać dodatkowe obostrzenia związane z pandemią koronawirusa – ponownie zamknięte zostaną m.in. hotele, kina, teatry czy centra handlowe.



Materiał: Telewizja Biznes24

- Pomorskie szykuje się do lockdownu, a my pytamy, czy samorząd na jeszcze narzędzia, by pomóc przedsiębiorcom. Naszym gościem jest Katarzyna Gruszecka-Spychała, wiceprezydent ds. gospodarki w Gdyni. Dzień dobry pani prezydent. Czy samorząd posiada jeszcze jakiekolwiek narzędzia do tego, aby pomóc, pomagać lokalnym przedsiębiorcom?

- Oczywiście, samorząd posiada takie narzędzia i pomaga w najlepszy sposób, w jaki może, ale niewątpliwie brakuje nam ich. Myślę, że niedługo zaczniemy się mierzyć z brakiem możliwości finansowych, bo budżety wszystkich samorządów, to nie tak, że akurat specyficznie Gdyni, są skrajnie obciążone i wcale nie wynika to wyłącznie z pandemii. Po drugie, miewamy również kłopoty formalne z tą pomocą. Między innymi takim kłopotem jest brak notyfikacji pomocy publicznej, który nie pozwala nam udzielać np. zwolnień czynszowych w tak prosty i przyjazny przedsiębiorcom sposób, jak robiliśmy to w roku ubiegłym.

- Dlaczego nie możecie udzielać tych upustów, rabatów czy wręcz zwolnień?

- W ubiegłym roku wystarczyło, że przedsiębiorca mailem zgłosił do nas wniosek, wykazał, że jest objęty restrykcjami lub też wykazał, że spadły jego dochody pomimo tego, że nie jest objęty restrykcjami i w zależności od tego, co mu przypadało wskutek tych ograniczeń, dostawał 100, 50 lub 30 procent rabatu od należności czynszowych. Wniosek był bardzo prosty i procedura również bardzo prosta, zwalniać mogliśmy na przyszłość, to znaczy określając datę końcową tej ulgi jako datę ustania obostrzeń. Było to możliwe dlatego, że taka pomoc publiczna, bo zwolnienie z czynszu jest pomocą publiczną, była notyfikowana Komisji Europejskiej i komisja ją zaakceptowała. Okres tej notyfikacji skończył się w grudniu, takiej notyfikacji dokonuje rząd i, z nieznanych nam przyczyn, rząd przedłużył większość możliwości pomocy, ale nie te, które dotyczyły wsparcia udzielonego na nieruchomościach należących do jednostek samorządu terytorialnego. W związku z czym my oczywiście nadal pomagamy przedsiębiorcom i nadal ich zwalniamy, ale nie ma już mowy o prostym wniosku, jest konieczność wypełnienia skomplikowanego formularza przedstawienia sytuacji finansowej w sposób, który umożliwia tzw. badanie pomocy de minimis. No i nie możemy zwalniać na przyszłość, tylko wstecz, dopiero kiedy powstanie należność, to tę należność, na gruncie ogólnie obowiązujących przepisów, takich jakie działały zawsze, nawet kiedy pandemii jeszcze nie było, możemy należność umorzyć. Dla nas to ogrom pracy.

- Czy ta sytuacja zmniejszyła liczbę przedsiębiorców, którzy wnioskują o zmniejszenie bądź anulowanie opłat?

- Tak, zdecydowanie. Trzeba również brać pod uwagę, że niektórzy z nich korzystali z pomocy publicznej nie tylko w związku z epidemią, ale też np. najmując preferencyjne lokale jeszcze przed pandemią, dajmy na to, w parku naukowo-technologicznym, a zatem niektórzy wyczerpują limity. Inni nie potrafią wypełnić tego wniosku, bo np. prowadzą nieskomplikowaną działalność i nie mają księgowej, która potrafi to zrobić. My oczywiście staramy się im pomagać, nasze służby pomagają wypełniać te wnioski, ale system działa dużo gorzej niż działał wcześniej.

- Pani prezydent, czy wy, jako zarząd miasta Gdyni, tak chyba mogę powiedzieć, szykujecie się jakoś specjalnie do tego, co ma być wprowadzone od 13 marca, do lockdownu nie tylko tych najbardziej newralgicznych miejsc czy obiektów, ale również całej turystyki?

- W zasadzie niewiele możemy zrobić. Jesteśmy w stanie wspierać tę branżę tak, jak wspieraliśmy ją do tej pory, również przygotowywać na ten okres, kiedy rozpocznie się jakieś w miarę normalne życie, oczywiście nie wiemy kiedy to będzie, nie zaniedbywać promocji. Na bieżąco współdziałamy z Gdyńską Radą Turystyczną, starając się wysłuchiwać wniosków, które możemy realizować. Występowaliśmy również do rządu o rozszerzenie wsparcia. Przypomnę, że bardzo duże wsparcie otrzymały gminy tzw. górskie, przy czym granicą była wysokość położenia nad poziomem morza. Gminy nadmorskie, pomimo że są równie popularnym celem wycieczek, w szczególności w okresie ferii, takiej pomocy nie dostały, natomiast teraz dostaną dodatkowe restrykcje. Obawiam się, znając bardzo dobrze sytuację branży HoReCa, która w Gdyni, którą uważamy za miasto spotkań, jest nie zwykle ważna i mowa tutaj nie tylko o pobytach, ale też o konferencjach, restauracjach, o spotkaniach. Obawiam się, że to kolejne zamknięcie dla wielu może się okazać niestety gwoździem do trumny, pomimo że zapewniam, że stajemy na głowie, aby pomocy udzielić jak najlepiej. Nie tylko tej, która jest naszą własną pomocą, płynącą z samorządu, ale także tej tarczowej, którą to my przecież realizujemy, w sensie obsługi za pośrednictwem naszego Urzędu Pracy.

- Ostatnie dane liczbowe, do których udało mi się dotrzeć, dotyczące bezrobocia w Gdyni to 3,2%. To są dane z sierpnia 2020 roku. Czy ta liczba, według państwa danych, zmieniła się znacząco od tego momentu, od tego miesiąca?

- Nieznacznie wzrosła. Dysponuję najpełniej policzonymi danymi na koniec stycznia tego roku, czyli niemal pół roku do przodu i w tej chwili mamy niemal 3,5%, więc to nie jest wielki wzrost. Ciągle sytuacja jest dużo lepsza, niż w całym województwie pomorskim, gdzie to jest 6,2%, czy w Polsce – 6,5%. Natomiast zawsze mówię, że za liczbami stoją ludzie i my staramy się na ludzi patrzeć. Jeśli popatrzymy na osoby, które są zarejestrowane jako bezrobotne, a przecież mamy świadomość, że nie wszyscy, którzy stracili pracę dokonali tego ruchu, jakim jest rejestracja, to wygląda to gorzej, dlatego że w analogicznym okresie roku ubiegłego mieliśmy w Gdyni około 2600 bezrobotnych osób, a teraz mamy 3978. A zatem widać, że ten wzrost, nawet jeśli nie przekłada się aż tak znacznie na stopę, to rzeczywiście występuje. Co więcej, mamy znacznie mniej ofert pracy, bo w ubiegłym roku w lutym było to około 800, a teraz mamy zaledwie 500 i mamy już zgłoszenia zwolnień grupowych.

- 13 marca większe obostrzenia na Pomorzu, niektórzy mówią już nawet o pewnego rodzaju lockdownie, który wprowadzony będzie w tym województwie. Bardzo pani dziękuję za komentarz, dużo zdrowia życzę dla wszystkich na Pomorzu, no i oby jak najszybciej ten zły czas minął, także gospodarczo. Katarzyna Gruszecka-Spychała, wiceprezydent ds. gospodarki w Gdyni była naszym gościem, dziękuję bardzo.