Od 4 lipca ul. Świętojańska jednokierunkowa - sprawdź szczegóły Od 4 lipca ul. Świętojańska jednokierunkowa - sprawdź szczegóły
1337 (1037) 2018-09-28 - 2018-10-04

Ostatnia droga Józefa Unruga do Polski

Józef Unrug zostanie pochowany w Gdyni. 45 lat po śmierci spełnia się testament dowódcy Obrony Wybrzeża we wrześniu 1939 r.
Pierwszego i drugiego października w Helu i Gdyni odbędą się uroczystości pogrzebowe śp. wiceadmirała Józefa Unruga i Jego małżonki Zofii.
Poniedziałek 1 października
godz. 13.00 - 14.30 uroczyste przejście okrętów MW RP z Helu do Gdyni, z trumnami śp. adm. floty Józefa Unruga i Jego Małżonki śp. Zofii Unrug na pokładzie,
godz. 14.30 - 15.15 przejście konduktu pogrzebowego do kościoła Marynarki Wojennej RP pw. Matki Boskiej Częstochowskiej w Gdyni Oksywiu (ul. inż. J. Śmidowicza 47),
godz. 15.15 czuwanie przy trumnach.
Wtorek 2 października
godz. 9.30 - 10.00 przybycie uczestników uroczystości do kościoła Marynarki Wojennej RP pw. Matki Boskiej Częstochowskiej w Gdyni Oksywiu (ul. inż. J. Śmidowicza 47),
godz. 10.00 - 11.15 msza święta pogrzebowa,
godz. 11.15 - 12.50 przejście konduktu pogrzebowego na Cmentarz Marynarki Wojennej (ul. ks. Muchowskiego 18),
godz. 12.50 - 14.00 uroczysty pochówek w Kwaterze Pamięci na Cmentarzu Marynarki Wojennej, z udziałem Prezydenta RP Andrzeja Dudy wręczenie przedstawicielowi rodziny aktu pośmiertnego mianowania śp. Józefa Unruga na stopień admirała floty.

Józef Unrug urodził się niedaleko Berlina, w samym sercu Prus. Jego ojciec wywodził się z arystokratycznej rodziny von Unruh, o polskich korzeniach, które dla Tadeusza Gustawa, generała armii pruskiej, były niezwykle ważne. Dbał, by syn nigdy o nich nie zapomniał. Józef w domu z ojcem rozmawiał po polsku, z matką po niemiecku, a z obojgiem – po francusku. Uwielbiał książki o podróżach i wybrał karierę oficera marynarki wojennej. W czasie I wojny światowej dowodził okrętami podwodnymi, a po jej zakończeniu był już dowódcą flotylli. Kariera świadczy o tym, że był oficerem niezwykle ambitnym i zdolnym. Jednak gdy tylko zaczęły się tworzyć zręby państwowości polskiej, zrzucił niemiecki mundur i w czerwcu 1919 roku zgłosił się do utworzonej przez Józefa Piłsudskiego Marynarki Wojennej. Słyszalny twardy akcent Józefa nie ułatwiał mu startu w nowej rzeczywistości. Od początku służby używał jednak polskiej wersji swego nazwiska – Unrug.
Uważano go za milczka i służbistę, ale fachowcem był wybitnym. To on osobiście kupił i sprowadził do Polski pierwszy okręt dla marynarki - ORP „Pomorzanin”. Pojechał do Hamburga i nabył stary kuter wycieczkowy, udając niemieckiego cywila. Właściciel jednostki, zaprzysięgły Niemiec, nigdy nie sprzedałby statku polskiej marynarce. Piął się szybko po szczeblach kariery i w 1925 roku został dowódcą Floty, która już wtedy stacjonowała w Gdyni. To on wskazywał od początku Oksywie jako najlepsze miejsce do ulokowania polskiego portu wojennego. W 1932 roku dosłużył się stopnia kontradmirała. Wojna z Niemcami zbliżała się wielkimi krokami, a Józef Unrug miał świadomość dysproporcji polskich i niemieckich sił na morzu. Na dziesięć dni przed wybuchem wojny przeniósł komendę na Hel. Zdążył też odesłać trzy polskie niszczyciele do portów angielskich. Dzięki tej odważnej, ale i krytykowanej wówczas decyzji, polska marynarka walczyła z Niemcami nieprzerwanie aż do końca wojny. Dowodzona przez niego Obrona Wybrzeża trwała aż do 2 października. Dłużej walczył tylko gen. Kleeberg, który złożył broń trzy dni później.
Unrug trafił do niemieckiej niewoli, otoczony powszechnym szacunkiem podkomendnych. Niemcy robili wszystko, by przeciągnąć go na swoją stronę. Do legendy przeszła rozmowa z przysłanym przez Niemców jego kuzynem generałem von Unruhem. Józef odezwał się po francusku, odmawiając jakiekolwiek współpracy. Zdziwiony kuzyn zapytał, dlaczego odzywa się do niego w ten sposób i usłyszał odpowiedź – „Pierwszego września zapomniałem, jak się mówi po niemiecku”. Do końca niewoli nie używał języka, w którym był wychowany i żądał tłumacza. W obozie był znany z dyscypliny, lojalności i godności osobistej. Miał posłuch u wszystkich. Nigdy nie pozwalał sobie na słabość, był niesłychanie zdyscyplinowany. Rzadko się uśmiechał. Jak wielu generałów i oficerów Wojska Polskiego, wybrał po wojnie życie na obczyźnie; Polska rządzona przez komunistów nie był jego ojczyzną.
W 1947 roku przeszedł do cywila i odrzucił ofiarowaną przez Brytyjczyków wojskową emeryturę. Wraz z żoną Zofią wyjechali do Maroka, gdzie pracował fizycznie na małych kutrach i jako magazynier. Ze względu na problemy zdrowotne żony przeniósł się ostatecznie do Francji, gdzie ostatnie lata spędził w domu starców, prowadzonym przez Polski Fundusz Humanitarny w Lilly-en-Val. Nie chciał przyjmować pomocy finansowej, którą organizowali jego byli podkomendni na emigracji. Udawało mu się pomóc wyłącznie dzięki żonie, która tę pomoc z wdzięcznością przyjmowała. Admirał Unrug do późnego wieku był aktywny i zapamiętano go jako uśmiechniętego i życzliwego starszego pana. Zmarł w 1973 roku, w wieku 88 lat i został pochowany na cmentarzu w Montrésor. Jedyny syn Horacy przekazał potem wolę ojca, który życzył sobie spocząć na Oksywiu, ale dopiero gdy spoczną tam jego - zamordowani przez stalinowski reżim - komandorzy: Stanisław Mieszkowski, Zbigniew Przybyszewski i Jerzy Staniewicz. Tak się stało i 2 października prochy admirała Józefa Unruga zostaną złożone na Cmentarzu Marynarki Wojennej na Oksywiu.
Horacy Unrug (zm. 2012), który opuścił Polskę w sierpniu 1945 roku i dołączył wraz z matką do ojca, tak mówił o Gdyni: „Jedynym miejscem, gdzie się czuję u siebie, w domu, jest Gdynia. Zorientowałem się o tym, gdy tam byłem. To jest moje rodzinne miasto. Byłem u siebie, w domu, i dalej jestem...”. Jego wielki Ojciec wraca do domu.