Co nowego

Od złych słów do groźnych czynów

Zaciśnięta pięść, fot. pexels.com

Zaciśnięta pięść, fot. pexels.com

14.01.2021 r.

Spotkał się z nimi każdy z nas, no chyba że jest się pustelnikiem zaszytym w głuszy, bo w przestrzeni publicznej są powszechne. Mowa o mowie nienawiści i hejcie, które zatruły debatę publiczną i prowadzą do tragicznych konsekwencji.


W rozumieniu Rady Europy mowa nienawiści to „wypowiedzi, które szerzą, propagują i usprawiedliwiają nienawiść rasową, ksenofobię, antysemityzm oraz inne formy nietolerancji, podważające bezpieczeństwo demokratyczne, spoistość kulturową i pluralizm”.

To dość zwięzła definicja rozległego jak Nizina Wschodnioeuropejska zjawiska, które nie do końca jest utożsamiane z hejtem. Choć, jak to z niedawno zapożyczonymi słowami bywa (hejt od angielskiego hate – nienawiść, mowa nienawiści od angielskiego hate speech), ich definicje są płynne. Podstawa mowy nienawiści to kierowanie wypowiedzi do całej grupy społecznej. W przypadku hejtu ofiara jest raczej przypadkowa pod względem przynależności do grupy, wynika z personalnych niechęci.

Fundacja Humanity in Action Polska podaje, że mowa nienawiści wiąże się z wszelkimi fobiami i „izmami”, jak homofobia, romofobia, transfobia, islamofobia, ksenofobia, chrystianofobia, rasizm, szowinizm, antysemityzm, ageizm. Ale w Polsce jej ofiarą padają najczęściej mniejszości nieheteronormatywne, mniejszość romska, żydowska czy ukraińska, a także osoby czarnoskóre i muzułmanie. Część z nich wrzucana jest do jednego worka zwanego „uchodźcy”. Z mową nienawiści spotykamy się w mediach tradycyjnych, internecie, na ulicach – w napisach na murach, komentarzach, rozmowach ze znajomymi.

O ile mowa nienawiści wynika z nienawiści do konkretnej grupy społecznej, dyskryminacji mniejszości, z fobii i „izmów”, to hejt jest atakiem personalnym, podszytym raczej zawiścią czy niezgodą na wyrażane opinie i poglądy. Objawia się ostrymi słowami, wyrażającymi niechęć, brak aprobaty, negatywne uczucia w celu obrażenia i poniżenia drugiego człowieka, wyrażenia emocji. Jego ofiarą paść może każdy, bez wyjątku.

Przyczyny i skutki


Oba zjawiska łączy przestrzeń publiczna i skutki, które mogą być równie groźne dla ofiary. Zaczynać się mogą od niby niewinnych, żartobliwych komentarzy pod postami w mediach społecznościowych, prowadzą do wzajemnego obrzucania się błotem, a kończą na zaplanowanym i celowym poniewieraniu w środkach masowego przekazu.

Wylanie na kogoś jadu może jedynie chwilowo zasmucić ofiarę lub popsuć jej humor, ale też wpędzić w permanentny stres, depresję i doprowadzić do samobójstwa zaszczutej osoby lub przestępstwa z nienawiści, bo gdy napięcie dochodzi do granic wytrzymałości, ulgę przynoszą już tylko agresywne czyny.

Dzisiaj nie wypada wręcz szukać przykładów daleko. Dokładnie dwa lata temu na skutek ataku nożownika zmarł prezydent Gdańska Paweł Adamowicz. „To było przestępstwo z nienawiści. Książkowy przykład przemocy, wynikający z radykalizacji, który zachodzi w więzieniach” – mówi w wywiadzie na stronie tvn24.pl Jacek Mazurczak, socjolog, specjalista w zakresie przestępstw z nienawiści z Instytutu Bezpieczeństwa Społecznego i dodaje, że mowa nienawiści jest działaniem społecznym, które powstaje w konkretnych warunkach, jak debata publiczna oparta na napięciu my – oni i pokazywaniu, kogo trzeba nienawidzić. Słowa, które padają na ulicy, trafiają na nią z debaty publicznej, wypowiadane są wcześniej przez polityków. Prawidłowość tę Mazurczak zaobserwował w 2015 roku, gdy w Polsce wzrosła liczba przestępstw wobec muzułmanów i osób pochodzących z krajów arabskich. Szczyt osiągnęła w trakcie wyborów parlamentarnych, a potem zaczęła spadać.

Źródła mowy nienawiści, która wypływa na fali debaty publicznej, tkwią natomiast w stereotypach, uprzedzeniach, niewiedzy, poczuciu zagrożenia, frustracji czy strachu przed "obcym" i nieznanym.

Przeciwdziałanie


Mowa nienawiści i przestępstwa z nienawiści są w Polsce karalne. Ci co twierdzą, że wiąże się to z cenzurą i ogranicza ich wolność wypowiedzi, mylą najwyraźniej mowę nienawiści z krytyką, która może być ostra i niemiła, ale bazuje na wiedzy i doświadczeniu, a jej intencją jest poprawa sytuacji.

W polskim kodeksie karnym znajdują się dwa adekwatne artykuły:

Art. 256 § 1. Kto publicznie propaguje faszystowski lub inny totalitarny ustrój państwa lub nawołuje do nienawiści na tle różnic narodowościowych, etnicznych, rasowych, wyznaniowych albo ze względu na bezwyznaniowość, podlega grzywnie, karze ograniczenia wolności albo pozbawienia wolności do lat 2.

Art. 119 § 1. Kto stosuje przemoc lub groźbę bezprawną wobec grupy osób lub poszczególnej osoby z powodu jej przynależności narodowej, etnicznej, rasowej, politycznej, wyznaniowej lub z powodu jej bezwyznaniowości, podlega karze pozbawienia wolności od 3 miesięcy do lat 5.

Ale wylewanie jadu może ograniczyć przede wszystkim edukacja i niepozostawanie biernym. Fundacja Humanity in Action Polska podaje szereg sposobów radzenia sobie z mową nienawiści i hejtem. Wystarczy tylko:

- Mieć nastawiony radar na wychwytywanie hejtu w otaczającej rzeczywistości. Gdy zobaczysz nienawistny komentarz/post/stronę, zgłoś ją moderatorom/administratorom. Najczęściej to sprawa jednego lub paru kliknięć myszką. Im więcej osób zareaguje, tym większa szansa, że hejtu będzie mniej.
- Świecić przykładem! Czyli przestrzegać zasad netykiety.
- Nie obawiać się wchodzić w dyskusję. Często jeden pozytywny komentarz pod falą hejtu zbiera większą uwagę niż cała reszta. Jak to zrobić? Można albo odpowiadać rzeczowo, wyjaśniając fakty i obalając mity, albo np. na Facebooku wklejać mem/demot lub inną grafikę, która celnie odpowie na problem.
- Kiedy nie jest możliwe, by zareagować na hejt w sposób dowcipny, przewrotny i z pazurem, a granice prawne zostaną przez hejterów przekroczone, zgłaszać zawiadomienia na Policję albo/i do prokuratury.
- Włączać się we wspólne działania antyhejtowe  – np. angażować się w działania sieci aktywistów grup takich jak HIA Polska, Kampanii Bez Nienawiści i innych.
- Równie poważnie traktować małe, jak i duże przejawy mowy nienawiści. Umniejszanie znaczenia jakiegokolwiek hejtu nie powoduje, że traci on realnie na sile. Jest wręcz odwrotnie.
- Pokazywać innym, szczególnie niedowiarkom, że mowa nienawiści, nawet jeśli przebiera się za żarty, wcale nie jest śmieszna, ale krzywdzi i obraża innych ludzi.
- Nie dołować się hejtem, szczególnie, jeśli jest wymierzony w nas lub bliskich nam ludzi. Nie czuć się zapędzonym w kozi róg, czy zastraszonym, tylko głośno o tym mówić oraz szukać wsparcia.
- Solidarnie wspierać ofiary mowy nienawiści: słowami i działaniem.

Więcej informacji o sposobach walki z hejtem znajdziemy na stronie Fundacji Humanity in Action.

Ofiary mowy nienawiści i hejtu mogą zgłosić przestępstwo na policję oraz szukać pomocy psychologicznej u specjalistów.

O dostępnych w Gdyni formach wsparcia pisaliśmy w artykule „Gdynia – pełen wachlarz wsparcia”.