Co nowego

Spotkanie pamięci o Wielkich Gdynianach

Opis alternatywny

09.11.2005 r.

Obywatelski Komitet Pamięci o gdyńskich ofiarach II wojny światowej w Gdyni zaprasza na 'Spotkanie pamięci o Wielkich Gdynianach', organizowane w sobotę 12 listopada. O godz. 10.00. w Kościele pw. NSPJ w Gdyni rozpocznie się msza św. w intencji Gdynian, zamordowanych w lasach piaśnickich w listopadzie 1939r. Harcerze przedstawią sylwetki Wielkich Gdynian. Związek Towarzystw w Gdyni przedstawi VI wydanie 'Listy (niepełnej) strat osobowych Gdyni w II wojnie światowej'. Uczestnicy 'Spotkania pamięci' przyjmą Deklarację o utworzeniu w Gdyni 'Ośrodka Pamięci o II Rzeczypospolitej i Wielkich Gdynianach'.
Po mszy św. odbędzie się spotkanie na Cmentarzu Wojennym w Redłowie przy mogiłach Gdynian, zamordowanych w lasach piaśnickich.

12 listopada o godzinie 10 odbędzie się w kościele (dolnym) Najświętszego Serca Pana Jezusa msza św., podczas której młodzież opowie kilka życiorysów budowniczych naszego miasta. Po niej pójdziemy na Cmentarz Żołnierzy Polskich, gdzie spoczywają fizycznie i symbolicznie, by oddać im honory. Nie będziemy nad nimi płakać, będziemy ich wspominać i sławić, bo w dużym stopniu to dzięki nim Polska nie zginęła.

Muzeum Powstania Warszawskiego udowodniło, że chcemy znać historię własnego kraju - zwiedzających jest tylu, że termin wycieczek ustalać trzeba z półrocznym wyprzedzeniem. Nieprawdziwe okazały się twierdzenia, że muzeum rozbudzać będzie ksenofobię - wpisy Niemców do księgi pamiątkowej dobitnie o tym świadczą. Widoczniejszy stał się nonsens domagania się, by historię zostawić historykom. Historię swego kraju muszą znać jego obywatele między innymi dlatego, by historycy mogli swobodnie pracować, bo bez spoiwa, jakim jest historia, państwo rozpada się i ginie. W dodatku okazało się, że muzeum samo się utrzymuje i stanowi źródło dochodu dla warszawiaków, więc poza wszystkim jest dobrym interesem.
Muzeum Powstania Warszawskiego to klucz do zrozumienia Polski - mówią znawcy. Jeszcze wyrazistszym kluczem jest Gdynia, a my nie umiemy korzystać z faktu, że mieszkamy w tak niezwykłym mieście. Gdynię budowała cała Polska, aby nie dopuścić do ekonomicznego zniszczenia kraju. Zadanie było ogromnie trudne: skarb państwa pusty, kraj zrujnowany dwiema wojnami, banki odmawiały kredytu, a trzeba było ogromnych pieniędzy, aby zbudować port, flotę handlową i wojenną, stocznię i miasto, a wszystko to w kraju nie mającym tradycji morskich. Mimo to zadanie zostało wykonane i to w tempie, w jakim prawdziwego, nowoczesnego portu nie zbudował nikt na świecie. W miejscu, gdzie mamy szczęście mieszkać, wyzwoliła się energia narodowa i nadal tkwi w każdym położonym wtedy kamieniu. To dlatego w Gdyni wszystko łatwiej się udaje, a osoby, które w niej zamieszkały, po kilku miesiącach czują się 'rodowitymi gdynianami'.
Wskutek tego, że budowali ją wszyscy Polacy (zbiórki pieniędzy odbywały się w najmniejszych mieścinach), była Polską w pigułce. 'Gdynia stała się świętością narodową, jak Częstochowa, na Święto Morza przyjeżdżały do Gdyni pielgrzymki z całej Polski. Ludzie z nabożeństwem wchodzili do morza, żegnali się morską wodą, zabierali butelki z morską wodą dla tych, co pozostali w domu' - napisał we wspomnieniach Wincenty Bartosiak, który jako podrostek opuścił rodzinną wieś Repki, by po 10 latach, jakie przeżył w Gdyni, stać się armatorem; po wojnie był armatorem w Stanach Zjednoczonych. Zmarł na obczyźnie, ale prochy swoje kazał przewieźć do kraju i pochować w drogiej jego sercu Gdyni; spoczywa na Cmentarzu Witomińskim.
Gdynię budowali wszyscy Polacy, a to znaczy, że mamy wobec nich zobowiązania. Pierwszy obowiązek polega na przywróceniu pamięci o tych, którzy za to, że ją zbudowali, stracili życie. Zamordowano ich 11 listopada, w Święto Niepodległości, symbolicznie mordując całą Polskę. Nie chcemy po nich płakać, chcemy ich wspominać i sławić, czerpiąc siłę z ich dokonań.
Zapraszamy

Oto trzy życiorysy: wicekomisarza Gdyni Włodzimierza Szaniawskiego, pierwszego gdyńskiego inspektora szkolnego Karola Kopcia i właściciela Kolibek Witolda Kukuwskiego.

  • Szaniawski Włodzimierz (1887-1939) - inżynier mechanik, wicekomisarz Komisariatu Rządu, kawaler Orderu Virtuti Militari. Urodził się w Częstochowie. Studiował na wydziale mechanicznym politechniki w Nancy i w Wyższej Szkole Lotniczej w Paryżu. Po wybuchu I wojny światowej, nie chcąc służyć w wojsku carskim (a był oficerem rezerwy rosyjskiego 14 Pułku Huzarów Mittawskich) zrezygnował ze stopnia oficerskiego i jako szeregowiec wstąpił 2.08.1914 do Legionu → Bajończyków. Nie mógł on wystąpić jako wojsko polskie, bo Francja nie wyraziła jeszcze na to zgody, włączony został do Legii Cudzoziemskiej, tworząc w niej 2 kompanię 1 marokańskiego pułku Legii. Za szczególną odwagę w bitwie pod Sillery Szaniawski odznaczony został Croix de Guerre. Legion Bajończyków pod Arras i Suchez poniósł duże straty i w lipcu 1915 został rozwiązany. Szaniawski 25.09.1915 został naczelnym dyrektorem zakładów lotniczych Pellirin et Cie w Paryżu, a 1 lipca 1917 wstąpił do Armii Polskiej gen. → Hallera i skierowany do oficerskiej szkoły artylerii w Fontainbealu. W kwietniu 1919 wysłano go z pierwszą misją werbunkową do Ameryki, tam pracował jednocześnie jako wicedyrektor Polish-American Finance and Trading Co w Bostonie. 19 czerwca 1920 wrócił do kraju, by wziąć udział w wojnie polsko-bolszewickiej. Jako ochotnik wstąpił do lotnictwa wojskowego, służąc w nim do demobilizacji w 1922, gdy przeszedł do pracy w Ministerstwie Komunikacji Departamentu Lotnictwa Cywilnego. 25.07.1932 został wicekomisarzem rządu w Gdyni. Jak pisał w swoich wspomnieniach → Bolesław Kasprowicz, 'uzupełniał tego trochę z grubsza ciosanego, lecz mimo to ujmującego gospodarza Gdyni Franciszka Sokoła inż. Włodzimierz Szaniawski, obdarzony naturalną dystynkcją'. Był także przewodniczącym rady nadzorczej → Miejskiego Towarzystwa Komunikacyjnego, → Towarzystwa Budowy Osiedli, członkiem Zarządu Głównego LOPP, komitetu → Ligi Morskiej i Kolonialnej, → Yacht Klubu Polski, autorem prac z dziedziny lotnictwa, za czynną działalność w → Towarzystwie Przyjaźni Polsko-Francuskiej uhonorowany francuską Legią Honorową z Palmami. Za swe czyny wojenne odznaczony był Krzyżem Virtuti Militari, Krzyżem Walecznych, Złotym Krzyżem Zasługi, Medalem za Waleczność, oficerską Legią Honorową, oraz Croix de Guerre, Croix du Combattant, Medaille Militaire. Po kapitulacji miasta 14 września 1939 Włodzimierz Szaniawski wzięty został jako gdyński zakładnik i zwolniony 20 września. Aresztowany ponownie 24 września, tym razem przez Gestapo, doprowadzony został do Sammellager Grabau (Obóz Emigracyjny), następnie do Schiesstange w Gdańsku, skąd przewieziono go 11 listopada do Wejherowa i zamordowano w → Piaśnicy.

  • Kopeć Karol (1889-1939) - nauczyciel, pierwszy gdyński inspektor szkolny.
    Urodził się 5.08.1889 w Łazach, powiat bocheński, ojciec był nauczycielem. Seminarium Nauczycielskie ukończył w 1911 w Tarnowie i rozpoczął pracę w czteroklasowej szkole w Gdowie. Po wybuchu I wojny światowej został powołany do wojska w armii austriackiej, do pracy nauczycielskiej powrócił w 1918. Kuratorium Poznańskie skierowało go do Szkoły Wydziałowej w Inowrocławiu, stamtąd do Szkoły Ćwiczeń jako metodyka. Po zdaniu egzaminu konkursowego został przyjęty na trzyletnie studia uniwersyteckie we Lwowie, które ukończył w 1926. Został nauczycielem geografii w Seminarium Nauczycielskim Żeńskim w Inowrocławiu, a od sierpnia 1933 dyrektorem. W styczniu 1934 objął stanowisko inspektora szkolnego obwodu wejherowskiego w Wejherowie. A gdy 1.04.1938 utworzony został oddzielny Inspektorat Szkolny Gdyński, został pierwszym inspektorem szkolnym w Gdyni. W opinii przełożonych przeprowadzane przez niego inspekcje w szkołach oraz opinie wystawiane nauczycielom, nacechowane były rzetelnością, poczuciem odpowiedzialności i sprawiedliwości. Z jego inicjatywy organizowano w Gdyni wielkie imprezy sportowe i śpiewacze na miejskim boisku sportowym przy ul. Ejsmonda. Był aktywnym członkiem Miejskiego Zarządu → Koła Przyjaciół Harcerstwa i → Związku Nauczycielstwa Polskiego, Polskiego Związku Zachodniego oraz Zarządu Obwodu Morskiego → Ligi Obrony Powietrznej i Przeciwgazowej. Za wzorową pracę odznaczono go złotym Krzyżem Zasługi.
    Aresztowany został we wrześniu 1939 roku przez gestapo razem z nauczycielami Gdyni i Wejherowa - zginął w masowej egzekucji w → Piaśnicy. Symboliczny grób jest na → Cmentarzu Żołnierzy Polskich w → Redłowie. Syn Jan (uczeń ostatniej klasy → Prywatnego Męskiego Gimnazjum i Liceum Ojców Jezuitów), został przez konspiracyjną Komisję Oświecenia Publicznego zaangażowany do prowadzenia tajnego nauczania na terenie Krakowa. Aresztowany 27.05.1941 i osadzony w więzieniu na Montelupich, po długich przesłuchaniach i torturach zesłany do KL Auschwitz, gdzie zginął 18.03.1942.

  • Kukowski Witold Józef Adam Działosza (1882-1939) - ekonomista, ostatni właściciel Kolibek, dyrektor banku, konsul honorowy Estonii w Wolnym Mieście Gdańsku.
    Urodził się 16 sierpnia w Chełmie, ojciec był miejscowym fabrykantem i kupcem. Po skończeniu gimnazjum w Bydgoszczy studiował prawo i ekonomię polityczną w Monachium oraz Berlinie, a praktykował w niemieckich bankach. W roku 1913 zawarł małżeństwo z posażną córką właściciela ziemskiego z Nowego Dworu - panną Zofią Ewą Benke. W tym samym roku uruchomił w Bydgoszczy Bank Dyskontowy S.A. (jedyny bank akcyjny poza Poznaniem), będąc jego większościowym udziałowcem. Bank ten wsławił się wykupem wielu przedsiębiorstw z rak niemieckich, w ich miejsce zakładając firmy polskie. Za najbardziej spektakularny uważany był wykup drukarni w Kościerzynie i stworzenie tam wydawnictwa pisma 'Pomorzanin' oraz wznowienie 'Gryfa'. W grudniu 1918 r. Kukowski raz z księdzem Dorszyńskim, Marianem Mokwą, Aleksandrem Majkowskim i Haliną Tomaszewską został wybrany delegatem na Polski Sejm Dzielnicowy w Poznaniu (z ramienia Wejherowskiej Tymczasowej Rady Ludowej, której był prezesem). W lipcu 1919 roku kupił od Waltera von Schütze dobra rycerskie Kolibki - wyprzedzając decyzję traktatu wersalskiego o wytyczeniu granicy między Polską a Wolnym Miastem Gdańsk, powodując tym samym poszerzenie obszaru odrodzonego państwa o wielki majątek ziemski. W lutym 1920, po uroczystości zaślubin Polski z Bałtykiem, państwo Kukowscy gościli w Kolibkach generała Józefa Hallera.
    Witold Kukowski szybko doprowadził majątek do rozkwitu, północną jego część rozparcelował i przeznaczył na letnisko. Plany parcelacji dokonywano tak, by z każdego placu przeznaczonego pod zabudowę było widoczne morze. Nowo wytyczonym ulicom, wraz z przyjacielem księdzem Kamilem Kantakiem, ponadawał nazwy nawiązujące do tradycji pomorskiej (m.in. Perkuna, Światowida, Świętopełka). Wielką zasługą Kukowskiego było utworzenie kąpieliska morskiego w Orłowie - na które przeznaczył tereny leżące między rzeką Kaczą a Kolibkami. Z czasem wyznaczono tam szeroką Promenadę Królowej Marysieńki oraz miejsce pod budowę hotelu z kasynem i kawiarniami. W 1922 został jednym z ośmiu udziałowców firmy 'Stocznia w Gdyni - Towarzystwo w Ograniczoną Poręką' (obok ks. Kamila Kantaka, kpt. Stefana Schmidta oraz bankowca Michała Szucy i in.) - której celem był 'remont już istniejących i budowa nowych statków morskich różnych wielkości nie wyłączających łodzi oraz prowadzenie wszelkich robót związanych z budową statków'. W roku 1928 Witold Kukowski bezpłatnie odstąpił grunta potrzebne pod budowę stacji Orłowo Morskie, a rok później - kolejną darowizną - oddał parcelę pod budowę orłowskiej poczty.
    Był nie tylko dobrym gospodarzem, niezwykle zaangażowanym w życie społeczności kolibkowo-orłowskiej obywatelem, ale także - od 1921 - konsulem honorowym Republiki Estonii w Wolnym Mieście Gdańsku. Konsulat mieścił się w Gdańsku na Długim Targu 18, a w swoim kolibkowskim majątku gościł Kukowski estońskich dygnitarzy - m.in. szefa generalnego sił zbrojnych, szefa marynarki wojennej, dowódcę inżynierii marynarki wojennej. W latach 1934-1936 obowiązki pełnomocnika konsula pełnił adwokat Wiktor Roszczynialski.
    Witold Kukowski - wpisany na czarną listę wrogów Niemiec i Rzeszy - został aresztowany zaraz po wybuchu wojny, na początku września 1939 r. Zwolniony niespodziewanie, następnego dnia znów zatrzymany i osadzony w więzieniu w Wejherowie. Stamtąd przewieziony został do lasów piaśnickich i zamordowany 4 września. Żona, córki i szwagierki przeszły obozową gehennę w Ravensbrük, a syn w Dachau.
    W 1946 r. majątek rodziny Kukowskich przeszedł na własność Skarbu Państwa i przez kilka lat był własnością Marynarki Wojennej.
    Towarzystwo Przyjaciół Orłowa w grudniu 1997 roku zwróciło się do Rady Miasta Gdyni o nadanie jednej z orłowskich ulic imienia Witolda Kukowskiego. Towarzystwo Miłośników Gdyni, popierając gorąco tę inicjatywę, zaproponowało przemianowanie północnego odcinka ul. Światowida, leżącej na gruntach ongiś do Kukowskiego należących, co dodatkowo 'zlikwiduje kuriozalną sytuację występowania ulicy o jednej nazwie w dwóch odcinkach'.
    Od 2002 przedłużenie Promenady Królowej Marysieńki nosi jego imię.

    red. Wiesława Kwiatkowska