Co nowego

„To się opłaca”. Piecodoradcy pomogli gdynianom

Mieszkańcy Gdyni są zadowoleni z wprowadzonych, w ramach projektu Piecodoradcy, rozwiązań // fot. materiały prasowe projektu

Mieszkańcy Gdyni są zadowoleni z wprowadzonych, w ramach projektu Piecodoradcy, rozwiązań // fot. materiały prasowe projektu

19.03.2019 r.

Ograniczenie emisji zanieczyszczeń do atmosfery, mniejsze koszty ogrzewania i większa świadomość mieszkańców na temat tego, jak prawidłowo palić w piecu. To efekty zrealizowanego w Gdyni pilotażowego projektu Piecodoradcy. Jego celem była poprawa jakości domowych kotłowni, bez potrzeby ich pełnej modernizacji czy wymiany źródła ogrzewania. Mieszkańców, którzy zgłosili się do udziału w projekcie, odwiedzili piecodoradcy. Udzielali oni fachowych porad dotyczących użytkowania pieców i technik palenia. A tam, gdzie było to możliwe proponowali montaż specjalnych palników dymu. Po trzech miesiącach od zakończenia projektu, sprawdziliśmy, jak przyjęły się wprowadzone rozwiązania.
 
Po krótkiej analizie efektów możemy powiedzieć, że zadowoleni są przede wszyskim mieszkańcy, którzy mogą zaoszczędzić na ogrzewaniu. A ponadto dzięki programowi będą oni mieli czystsze powietrze. Zadowoleni są również kominiarze, którzy mają trochę mniej pracy. I na samym końcu my, jako miasto, także jesteśmy usatysfakcjonowani, ponieważ ten pilotażowy program pokazał, że faktycznie idziemy w dobrym kierunku. Dlatego chcielibyśmy kontynuować ten program – mówi Marek Łucyk, wiceprezydent Gdyni ds. rozwoju.
 
Projekt Piecodoradcy to pionierska akcja związana z ochroną środowiska. Jej pilotaż prowadzono w Gdyni od września do grudnia ubiegłego roku. Chodziło o to, żeby zmiejszyć poziom zanieczyszczenia powietrza spowodowany przez emisję pyłów i gazów z domowych pieców i kotłów węglowych. W sezonie grzewczym tzw. niska emisja to problem, szczególnie tam, gdzie przeważa zabudowa jednorodzinna. Takim miejscem na mapie Gdyni jest m.in. Mały Kack. I właśnie mieszkańcy i lokalni działacze z tej dzielnicy wyszli z pomysłem na to, jak walczyć ze smogiem nie tylko tam, ale i w całej Gdyni.
 
Zainteresowałem się tematem palników Wery, czyli urządzeń do przepalania dymu i powstało pytanie, czy nie możnaby tego spróbować zrobić w Gdyni. Zwróciliśmy się z tym pomysłem do włodarzy. Spotkaliśmy się z otwartością i pozytywną odpowiedzią miasta, a wsparcie Referatu Energetyki sprawiło, że pomysł przerodził się w pilotażowy program, który udało się wdrożyć – mówi Arkadiusz Okoński z Gdyńskiego Alarmu Smogowego.
 
W akcję czynnie włączył się też radny miasta Sebastian Jędrzejewski oraz Samodzielny Referat ds. Energetyki Urzędu Miasta Gdyni, który pozyskał współfinansowanie projektu ze środków Wojewódzkiego Funduszu Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej. Żeby zainteresować i zachęcić gdynian do udziału w programie, 17 września 2018 roku odbyło się spotkanie informacyjne, podczas którego poznali oni szczegóły akcji. Miało ono charakter otwartej dyskusji. Jego uczestnicy mogli podzielić się swoimi opiniami i wysłuchać porad specjalistów. Na pytania i wątpliwości odpowiadali: Daniel Pieścikowski – prezes gdańskiego oddziału Krajowej Izby Kominiarzy oraz Marian Strzelczyk - pomysłodawca i twórca palnika Wery. Wzięli w nim udział również przedstawiciele Urzędu Miasta Gdyni, Arkadiusz Okoński z Gdyńskiego Alarmu Smogowego, Wojciech Treter - autor portalu Czyste Ogrzewanie i promotor odgórnej metody spalania, Dariusz Sawicki - gdyński działacz na rzecz ochrony powietrza oraz Karol Spieglanin - prezes stowarzyszenia FRAG z Gdańska.


 
Akcja była skierowana do gdynian ogrzewających swoje domy kotłami zasypowymi na węgiel lub drewno. Do udziału w projekcie mogli zgłaszać się mieszkańcy z całej Gdyni, ale priorytet mieli ci z Małego Kacka, jako dzielnicy, gdzie w sezonie grzewczym smog jest bardziej dokuczliwy. Nabór chętnych trwał do 1 października ubiegłego roku.
 
W ramach projektu specjaliści dzielili się z mieszkańcami swoją wiedzą na temat domowych kotłów i odgórnej metody rozpalania. Domy zainteresowanych udziałem w akcji gdynian odwiedzali Piecodoradcy: kominiarz, wynalazca palnika Wery oraz osoba udzielająca porad dotyczących palenia. Eksperci fachowym okiem przyglądali się domowym instalacjom grzewczym i informowali, co można zrobić, żeby było taniej i ekologiczniej oraz bezpieczniej. Chodziło o to, żeby pokazać gdynianiom, że są metody na ulepszenie domowej kotłowni węglowej bez kosztownej modernizacji, wykonując proste czynności serwisowe i poprawiając technikę palenia.
 
Do programu zgłosiło się 15 osób, które w większości były już zaznajomione z metodą palenia od góry i stosowały ją w przeszłości. W listopadzie ubiegłego roku odbyły się przeglądy ich kotłowni. Piecodoradcy przyjrzeli się piecom, porozmawiali z właścicielami i przekazali im wskazówki, jak prawidłowo dbać o kotły, instalację, wentylację czy bezpieczeństwo, a także wręczyli im materiały edukacyjne.

fot. materiały prasowe projektu
 
W ramach akcji przeprowadzono także darmowe przeglądy kominiarskie. Był to jeden z najistotniejszych elementów wizyt piecodoradców.
 
Komin jest nieodłączną częścią systemu grzewczo-kominowego, dlatego zaproszono nas do tej akcji. Ludzie często zapominają, że proces spalania nie odbywa się sam. Nie wystarczy tylko rozpalić w piecu. Kluczową rolę ma tu ilość doprowadzanego powietrza i tutaj jest właśnie największy problem. Ogrzewanie generuje koszta, wszyscy próbują je minimalizować, w taki sposób, że się doszczelniają itd. Zapominamy, że proces spalania wymaga jednak dostarczenia powietrza. To są najczęściej stwierdzane usterki i niestety najbardziej poważne. Akcja uświadomiła mieszkańcom, że nasze kontrole są potrzebne. Staraliśmy się pokazać, że przynoszą one realne korzyści w postaci doradztwa i szybkiego wykrycia ewentualnych nieprawidłowości oraz ich usunięcia. Pamiętajmy, że jeśli chodzi o kominy, to nie bądźmy bohaterami we własnym domu. Zawsze należy wzywać fachowców, bo wszelkiego rodzaju ingerencje, które na pozór wydają się błahe, mogą mieć bardzo poważne konsekwencje – mówi Daniel Pieścikowski, pracownik spółdzielni kominiarskiej, prezes gdańskiego oddziału Krajowej Izby Kominiarzy.
 
W wizytach w domach gdynian brał udział Marian Strzelczyk – wynalazca palnika Wery, czyli urządzenia do tzw. przepalania dymu. A to dlatego, że w ramach projektu można było zainstalować w domowych piecach taki palnik. Było to jednak możliwe tylko w kilku miejscach, ponieważ aby zamontować urządzenie, kocioł musi spełniać pewne warunki. Strzelczyk oceniał możliwość instalacji palnika Wery, u każdego z uczestników projektu, biorąc pod uwagę wielkość paleniska, rodzaj pieca itp. Ostatecznie urządzenia zamontowano w 5 miejscach.
 
Palnik Wery to specjalna płytka, która zmienia obieg dymu, dzięki czemu jest on ponownie spalany. I tak zamiast ciemnego dymu, z komina wydobywają się tylko substancje nieszkodliwe. Dodatkowy efekt to znaczna oszczędność paliwa - zgodnie z zapewnieniami wynalazcy o co najmniej 30 procent.
 
Podczas spotkania informacyjnego wielu ludzi nie wierzyło, że to może działać. Jednak przy pierwszych montażach okazało się, że mieszkańcy, którzy byli sceptycznie nastawieni do tego pomysłu, zobaczyli na własne oczy, jak to działa i przekonali się do takiego rozwiązania. Ten program powoduje, że oszczędzamy na paliwie, a przy tym i powietrze jest czystsze. Projekt zmienił świadomość mieszkańców. Coraz więcej wiedzą na temat tego, czym oddychają – mówi Sebastian Jędrzejewski, radny Gdyni.

fot. materiały prasowe projektu
 
W jednej z lokalizacji, zakwalifikowanej do projektu, przeprowadzone zostały badania, które potwierdziły, że palniki Wery działają zgodnie z założeniami i ograniczają emisję spalin. Po 3 miesiącach od wprowadzenia nowych rozwiązań również sami mieszkańcy zauważają różnicę i chwalą projekt Piecodoradcy.
 
Sam nigdy bym nie poszedł się poradzić. Teraz jestem mądrzejszy o to, jak palić w piecu. A zamontowanie specjalnej płytki zmieniło zupełnie nasze wyobrażenie o paleniu węglem. Od tego czasu minęły ponad dwa miesiące i mogę powiedzieć, że to działa. Zużywamy około 50-60% mniej opału niż normalnie. Przy okazji oszczędzamy też zdrowie. Różnica jest duża - powietrze jest czystsze i nie ma dymu – mówi Krzysztof Jędrzejewski, mieszkaniec Gdyni, uczestnik projektu Piecodoradcy.
 
Teraz obserwujemy i badamy. Wszystko wskazuje na to, że ma to sens i ci mieszkańcy, którzy spróbowali, są zadowoleni – dodaje Okoński z Gdyńskiego Alarmu Smogowego.
 
Pozytywne skutki przeprowadzonej akcji są jednak o wiele szersze. Projekt przyczynił się do zwiększenia świadomości oraz odpowiedzialności społecznej dotyczącej ograniczenia emisji zanieczyszczeń do atmosfery. A uczestniczący w programie mieszkańcy zrozumieli, że prawidłowy serwis instalacji grzewczych, przeglądy kominiarskie czy zmiana rodzaju paliwa i nawyków podczas rozpalania, dają oszczędności oraz większy komfort życia.
 
Koszt realizacji zadania wyniósł nieco ponad 21 tysięcy złotych. Z czego 7700 złotych pochodziło ze środków Wojewódzkiego Funduszu Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej w Gdańsku, a 13300 złotych z budżetu miasta. Dzięki tym środkom udział w projekcie był całkowicie bezpłatny.

  • Wiceprezydent Marek Łucyk i radny miasta Sebastian Jędrzejewski uczestniczyli w spotkaniu podsumowującym pilotażowy projekt Piecodoradcy // fot. Magdalena Czernek
  • 17 września ubiegłego roku odbyło się spotkanie informacyjne dla mieszkańców mające zachęcić ich do udziału w projekcie // fot. materiały prasowe projektu
  • Wizyty piecodoradców w domach gdynian // fot. materiały prasowe projektu
  • Wizyty piecodoradców w domach gdynian // fot. materiały prasowe projektu
  • Wizyty piecodoradców w domach gdynian // fot. materiały prasowe projektu
  • Wizyty piecodoradców w domach gdynian // fot. materiały prasowe projektu
  • Dzięki instalacji palnika Wery zamiast ciemnego dymu, z komina wydobywają się tylko substancje nieszkodliwe // fot. Magdalena Czernek