Zarezerwuj wizytę w Urzędzie Miasta - ważne informacje i numery telefonów Zarezerwuj wizytę w Urzędzie Miasta - ważne informacje i numery telefonów
Co nowego

W kolejce po prawdziwe pączki

Cukiernie i piekarnie pracują na wysokich obrotach już na kilka dni przed tłustym czwartkiem // fot. Sławomir Okoń

Cukiernie i piekarnie pracują na wysokich obrotach już na kilka dni przed tłustym czwartkiem // fot. Sławomir Okoń

20.02.2020 r.

Faworki czy chruściki, pączki z dżemem czy serem, okrągłe czy podłużne? Ile gustów tyle rodzajów wypieków. W tłusty czwartek wielu z nas, bez wyrzutów sumienia, pozwala sobie na zjedzenie jednego, kilku a nawet kilkunastu pączków. Skąd wzięła się ta tradycja? Jakie smaki najczęściej wybieramy i jak wygląda dobry pączek? Zapytaliśmy o to cukierników z zakładu Piotra Gotowały, którego pieczywo i wyroby cukiernicze od 1936 roku cieszą się w Gdyni niesłabnącą popularnością.
 
Pierwsza piekarnia zbudowana przez Stanisława Gotowałę, powstała w 1936 roku przy ulicy Legionów 56. W sierpniu 1939 roku właściciel piekarni otrzymał wezwanie do wojska, do Gdyni wrócił dopiero 6 lat później i rozpoczął odbudowywanie zakładu. Niedługo po wojnie działalność została znowu przerwana, tym razem przez władzę ludową. Wnuk Stanisława Gotowały – Piotr – odzyskał rodzinny dom i piekarnię dopiero w 1990 roku i wznowił działalność piekarni pod nazwą „Piekarnia Piotr Stanisław Gotowała”, aby drugie imię przypominało o tradycjach rzemieślniczych firmy i ich założycielu.
 
Klasyczne i niezmienne receptury cieszą podniebienia stałych klientów, którym smak przypomina dawne czasy. Zaglądają tu także nowi kupujący, chcący spróbować prawdziwych przysmaków z rodzinnej piekarni. Wiedzą, że tutaj ważne jest tradycyjne podejście do wypieków.


 
Pączek od kuchni

Zawód cukiernika nie należy do najprostszych i nie jest już tak chętnie wybierany przez młodych ludzi, jak kiedyś. W tej pracy liczy się precyzja, cierpliwość i opanowanie. Trzeba mieć w sobie pokłady miłości do wykonywanej pracy, bo bez nich nie byłoby smacznych wyrobów.
 
Cukiernie i piekarnie pracują na wysokich obrotach już na kilka dni przed tłustym czwartkiem, ale to środowa noc jest momentem najintensywniejszej pracy. Do produkcji pączków cukiernicy z piekarni Piotra Gotowały używają naturalnych produktów, a każdy jeden pączek wyrabiany i zwijany jest ręcznie.
 
- Przez to, że nie ma w cieście chemii i ulepszaczy, to musi ono odstać swoje, poleżeć w komorze fermentacyjnej, w garowniku. Właśnie to sprawia, że są takie dobre – mówi cukiernik Krzysztof Kreft.
 
Sekretem dobrego pączka jest odpowiednie ciasto i fermentacja. Wyróżniają go równomiernie przypieczone boki i charakterystyczny „pierścień”, czyli jasna obwódka mówiąca o dobrze wyrośniętym cieście i prawidłowym usmażeniu. Po przekrojeniu pączek powinien być puszysty i przede wszystkim – nie surowy. Co ważne, pączek przygotowany według tradycyjnej receptury, bez ulepszaczy i spulchniaczy, zachowa świeżość przez kilka dni.
 
Faworki, ruchanki, pączki z boczkiem

Początki obchodów tłustego czwartku sięgają pogaństwa. W tym dniu żegnano się z zimą i z radością świętowało nadejście wiosny. W chrześcijaństwie tłusty czwartek rozpoczyna ostatni tydzień karnawału. W tym dniu dozwolone jest objadanie się, przed rozpoczęciem czterdziestodniowego postu.
 
Kiedyś pączki podawano na słono. Według staropolskich przepisów przygotowywano je ze słoniną lub boczkiem i mięsem. Tłuste i ciężkie wyroby chętnie zapijano wówczas wódką. Niektóre źródła informują, że dopiero około XVI wieku zaczęto wyrabiać pączki słodkie, inspirując się prawdopodobnie kuchnią arabską. Dzisiaj smaków pączków jest mnóstwo, choć najpopularniejsze wciąż pozostają te z konfiturą różaną. Klienci chętnie wybierają też alternatywy w postaci faworków, znane też jako chrusty czy chruściki. Jest to ciasto drożdżowe zawinięte w kształcie „kokardki”, usmażone w głębokim tłuszczu i posypane cukrem pudrem.
 
W zależności od regionu, na stołach królują charakterystyczne wyroby. Ruchanki – rodzaj drożdżowych racuchów – to specjał, który można znaleźć w kuchni kaszubskiej. Warto jednak zaznaczyć, że jest to tak naprawdę specjał kociewski, choć Kaszubi równie mocno go lubią.
 
Filantrop na medal

W 2019 roku Piotr Gotowała, podczas uroczystej Sesji Rady Miasta, został wyróżniony medalem imienia Eugeniusza Kwiatkowskiego, który przyznawany jest za wybitne zasługi dla rozwoju miasta oraz rozsławianie Gdyni w kraju i na świecie. Doceniono jego wkład w pomoc potrzebującym,  zaangażowanie w życie społeczne i wspieranie między innymi Caritasu, gdyńskiej wigilii dla bezdomnych i samotnych, śniadań wielkanocnych i okolicznych szkół oraz przedszkoli.