Nauka

Coraz więcej nowych uczniów #wGdyni

Dzieci z nauczycielką w czasie lekcji

Coraz mniej miejsc w klasach przygotowawczych - na zdjęciu klasa z SP 21. //Fot. Filip Śmigielski

08.08.2022 r.


Przybywa dzieci z doświadczeniem uchodźczym w gdyńskich szkołach podstawowych. Tylko w pierwszej połowie wakacji, w większości podstawówek pojawiło się po kilkoro nowych uczniów. Miejsca w klasach przygotowawczych są na wyczerpaniu. Mamy obowiązek przyjąć każde dziecko z rejonu – podkreślają dyrektorzy.

Choć rekrutacja do szkół podstawowych już się zakończyła, szkoły mają obowiązek przyjąć wszystkich nowych uczniów, którzy zgłoszą się do placówki zarówno w czasie wakacji, jak i w trakcie roku szkolnego. Warunek jest jeden – muszą oni mieszkać w rejonie szkoły. Jeszcze do niedawna w gdyńskich podstawówkach nowi uczniowie po czerwcowej rekrutacji pojawiali się rzadko, a ich obecność była związana z sytuacjami rodzinnymi, np. przeprowadzkami. Wojna zmieniła wszystko.

- Od dawna już mieliśmy w Gdyni wypracowane procedury przyjmowania dzieci z doświadczeniem migracyjnym do szkół, wdrażania całych rodzin do naszej kultury, wspierania ich w znalezieniu w Gdyni swojego miejsce - Bartosz Bartoszewicz, wiceprezydent Gdyni ds. jakości życia. - Wojna na Ukrainie spowodowała, że stanęliśmy przed ogromnym wyzwaniem – w naszym mieście pojawiły się tysiące dzieci z doświadczeniem migracyjnym, z traumą wojny, nie mówiące w naszym języku, potrzebujące natychmiastowego wsparcia. Zdaniem specjalistów, te dzieci muszą jak najszybciej odzyskać normalność, przede wszystkim wrócić do szkół. Zgodnie z przepisami, szkoły podstawowe mają obowiązek przyjąć wszystkie dzieci mieszkające w ich rejonie. Dopiero w sytuacji wyczerpania miejsc, dyrektor może odesłać kandydatów do najbliższej placówki.

W Gdyni przed wojną działała jedna szkoła podstawowa dla dzieci z doświadczeniem migracyjnym – Szkoła Podstawowa nr 26, w której wolne miejsca wyczerpały się już na początku wojny. Już w marcu w Gdyni otwarto oddziały przygotowawcze dla dzieci nie mówiących po polsku w kolejnej – Szkole Podstawowej nr 21, tu miejsca są już na wyczerpaniu. W tym roku w tej podstawówce do klas pierwszych jest już zapisanych około 55 dzieci, z czego około 25 to uczniowie pochodzenia ukraińskiego.

- W oddziale przygotowawczym praktycznie nie ma już wolnych miejsc, mimo że od jakiegoś czasu, kierujemy tam wyłącznie dzieci, które w żadnym zakresie nie mówią po polsku – informuje szkoła. - Te, które choć trochę rozumieją nasz język, zapisujemy do klas mieszanych, ale tu mamy obowiązek przyjąć tylko dzieci z rejonu. Tymczasem w społeczności ukraińskiej wieść o naszej szkole już się rozeszła, przyjeżdżają do nas rodziny z całej Gdyni z prośbą o przyjęcie dziecka.

Szkoła Podstawowa nr 21 słynie wśród uchodźców jako szkoła przyjazna dla dzieci. Od początku dyrekcja i grono pedagogiczne starają się robić wszystko, aby dzieci z tragiczną często historią czuły się tu dobrze. W ubiegły roku szkolnym zlikwidowano m.in. dzwonki na przerwę.
- Dla naszym dzieci oznaczały one po prostu przerwę, dla ukraińskich alarm bombowy, więc na ich dźwięk chowały się pod ławkę – mówią nauczyciele.

Około 50 uczniów z doświadczeniem uchodźczym jest uczniami Szkoły Podstawowej nr 12, placówki w której działa też przedszkole i żłobek dla Ukraińców.

- W czasie wakacji pojawiają się u nas nowi kandydaci na uczniów – mówi Dorota Skulska-Wittbrodt, dyrektor szkoły. - Do młodszych klas jeszcze przyjmujemy, ale na przykład w klasie siódmej nie mamy już miejsc.

Duża społeczność ukraińska mieszka w Orłowie w rejonie Szkoły Podstawowej nr 8.

- W lipcu już się zapisało do nas kilkoro nowych dzieci. Za chwilę będziemy mieć komplet w klasach pierwszych – mówi Marzena Adamska, dyrektor szkoły. Teoretycznie moglibyśmy otworzyć kolejną klasę. Tylko problem jest z tym, że nigdy nie wiadomo na jak długo te dzieci u nas zostaną. Później, gdy dzieci ubywa, musimy łączyć klasy.


Dyrektorzy podkreślają, że młodsze dzieci, nawet w sytuacji, gdy trafiają do szkół bez znajomości języka szybko się go uczą i równie szybko adaptują w nowej rzeczywistości. Więcej wyzwań ma młodzież, której dużo trudniej jest odnaleźć się w naszym kraju.