Społeczeństwo

Ekonostalgicznie na Halach Targowych

Warsztaty z repasacji rajstop i pończoch Elżbiety Koniecznej z

Warsztaty z repasacji rajstop i pończoch Elżbiety Koniecznej z "Karuzeli pasji". Fot. Przemysław Kozłowski / ARG

26.09.2022 r.

Na Halach Targowych w Gdyni duch nostalgii obecny jest zawsze – najstarsi gdynianie robiąc tu zakupy przywołają z tęsknotą w pamięci czasy przedwojenne. Większość mieszkańców z łezką w oku wspomni przywożone przez marynarzy, a niedostępne w sklepach dobra luksusowe i smaki Zachodu. Sobotnie Święto Hal Targowych pożeniło nostalgię ze współczesną ideą Zero Waste rodząc ekonostalgię.

Program tegorocznego Święta Hal Targowych był bogaty, jak św. Mikołaj, który w siermiężnych latach 80. zakupił prezenty na halach – tu mógł dostać oryginalne jeansy, adidasy, elektronikę oraz cytrusy, kawy i słodycze, jakich społemowskie półki nie miały szansy gościć. Dobra te można na halach sobie przypomnieć, lub poznać, jeśli PESEL na wspominki nie pozwala, w Muzeum Kameralnym. Po świecie luksusowego PRL-u podczas Święta oprowadzała Bożena Samburska – weteranka gdyńskiego handlu, która na halach prowadziła przez 30 lat sklep kolonialny „Szafran”.

Bożena Samburska oprowadza po Muzeum Kameralnym. Fot. Przemysław Kozłowski / ARG
Bożena Samburska oprowadza po Muzeum Kameralnym. Fot. Przemysław Kozłowski / ARG
W ciągu niecałych pięciu godzin wydarzenia „Święto Hal Targowych Ekonostalgia: Zero Waste - zróbmy coś z niczego!” mieszkańcy mieli szansę wziąć udział w 10 różnych pod-wydarzeniach, które mniej lub bardziej łączył duch nostalgii i idea Zero Waste, czyli stylu życia, w którym człowiek stara się generować jak najmniej odpadów i nie zanieczyszczać środowiska.

Warsztaty "Nic jest początkiem czegoś", czyli kolaże ze starych gazet. Fot. Przemysław Kozłowski / ARG
Warsztaty "Nic jest początkiem czegoś", czyli kolaże ze starych gazet. Fot. Przemysław Kozłowski / ARG
Artystka, kuratorka i badaczka kultury Agnieszka Wołodźko podczas warsztatów „Nic jest początkiem czegoś” zapoznała uczestników z estetyką kolażu i przypadku, pokazując jak z pozestawianych w absurdalny i nieprzewidziany sposób wycinków z gazet stworzyć zaskakującą narrację. Nic – zbędna makulatura przyczyniła się do nowej estetycznej jakości.

Warsztaty fotograficzne, czyli poszukiwanie kadrów i klimatów sprzed czasów z królującymi plastikami. Fot. Przemysław Kozłowski / ARG
Warsztaty fotograficzne, czyli poszukiwanie kadrów i klimatów sprzed czasów z królującymi plastikami. Fot. Przemysław Kozłowski / ARG
Nostalgię z ekologią i sztuką fotograficzną połączyło fotograficzne małżeństwo Marzena i Maurycy Śmierzchalscy, prowadzący Studio Fotografii Frames. Po wprowadzeniu przed wejściem do Hali Łukowej, podczas którego omówili podstawy pracy ze światłem i kadrowania, wysłali amatorów fotografii na łowy - w poszukiwaniu kadrów i klimatu sprzed lat, gdy na straganach nie królowały jeszcze niemiłościwie panujące nam dziś foliowe torebki.

Warsztaty Agnieszki Nowickiej z szycia firankowych woreczków na zakupy. Fot. Przemysław Kozłowski / ARG
Warsztaty Agnieszki Nowickiej z szycia firankowych woreczków na zakupy. Fot. Przemysław Kozłowski / ARG
Co zrobić, by wrócić do czasów sprzed wszechobecnych foliowych siatek? Tego mogliśmy się dowiedzieć od Agnieszki Nowickiej z pracowni Lilki Szpilki. Każdy obecny na jej warsztatach mógł uszyć zestaw siatek firankowych, wykorzystując najróżniejsze wzory starych firan i kolorowe bawełniane sznurki.

Na spacer w poszukiwaniu pospolitych roślin do wykorzystaniu w domowym gospodarstwie zabrała Kasia Banaś. Fot. Przemysław Kozłowski / ARG
Na spacer w poszukiwaniu pospolitych roślin do wykorzystaniu w domowym gospodarstwie zabrała Kasia Banaś. Fot. Przemysław Kozłowski / ARG
Z kolei adeptka ziołozbieractwa i certyfikowana leśna przewodniczka Kasia Banaś z „Sianko” pokazała, jak wykorzystać w domu wszędobylskie, dzikie rośliny – w kuchni, apteczce i kosmetyczce. Ale zanim wykorzystać, jak je zdobyć – co okazało się podczas spaceru wokół hal banalnie proste. Wystarczyło wejść na zarośnięty parking, by od razu trafić na żółto kwitnącą dziką rukolę. Młoda wiedźma, choć może jeszcze nią nie jest, jednak jak mówi, uczyła się nie tylko od swej babci, ale i prawdziwej wiedźmy, pokazała takich pospolitych ziół w otoczeniu cały wachlarz. W podziemiach hal uczestniczki miały okazję zrobić maseczkę z żółtlicy oraz tonik z jarzębiny – roślin zebranych tego ranka przez zielarkę w miejscu bardziej ekologicznym niż parking.

Jak zrobić mus do czyszczenia pokazały dziewczyny z "Ziemiosfery". Fot. Przemysław Kozłowski / ARG
Jak zrobić mus do czyszczenia pokazały dziewczyny z "Ziemiosfery". Fot. Przemysław Kozłowski / ARG
Natomiast dzięki dziewczynom ze sklepo-kawiarni Ziemosfera we Wrzeszczu goście Święta Hal Targowych mogli zabrać do domu mus czyszczący w słoiczkach z drugiego obiegu – zdrowy dla ciała, domu i natury, a przygotowany ekspresowo i dużo tańszy niż sklepowe, chemiczne środki czyszczące. Jak? Czary mary, dwa składniki: soda oczyszczona i szare mydło – i gotowe! A dla bardziej wyrafinowanych – trzeci składnik – olejek zapachowy. Najbardziej uczestnikom warsztatów do gustu czy też do nosa przypadł aromat leśny, oczywiście nie chemiczny, jak drzewko na lusterko w aucie, lecz naturalny, rozsiewający kojący aromat rozgrzanego słońcem boru.

Elżbieta Konieczna pokazuje, jak naprawić rajstopy. Fot. Przemysław Kozłowski / ARG
Elżbieta Konieczna pokazuje, jak naprawić rajstopy. Fot. Przemysław Kozłowski / ARG
Zero Waste to nie wyrzucanie rzeczy, które można jeszcze naprawić. Dlatego na warsztatach Elżbiety Koniecznej („Karuzela pasji”) poznaliśmy bardzo nostalgiczną czynność, znaną dobrze sprzed lat – łapania igłą i haczykiem oczka po oczku, czyli repasacji rajstop i pończoch. Jej warsztaty wzbudzały małą sensację, gdyż repasacja to rzemiosło prawie wymarłe. Jak mówi Elżbieta Konieczna, jest jedyną w Polsce osobą zajmującą się tym zawodowo i profesjonalnie. A klienci? Dużo ze stolicy, skąd panie przysyłają do naprawy pończochy od Diora za kilkaset złotych para. A jeśli ktoś miałby niepotrzebne, schowane po szufladach modele rajstop i pończoch sprzed lat, może znaleźć profil Karuzela Pasji na Facbooku - Elżbieta Konieczna chętnie je przygarnie, by stworzyć wystawę.

"Budowanki" dla dzieci. Fot. Przemysław Kozłowski
"Budowanki" dla dzieci. Fot. Przemysław Kozłowski
Podczas Święta nie mogło zabraknąć atrakcji dla dzieci i kulinariów. Magdalena Błeńska i Klaudia Jarecka-Świeca, niepoprawne entuzjastki kultury opartej na współdziałaniu, które w Halo Kulturze prowadzą Otwartą Pracownię Ślad, zaprosiły dzieciaki na „budowanki”. Podczas zabawy zamieniały wraz z młodymi konstruktorami puste pudełka, rolki po papierze i inne „niepotrzebne odpady” w atrakcyjne zabawki i ozdoby.

Mirek Trymbulak częstuje plackami z liści rzodkiewki. Fot. Przemysław Kozłowski
Mirek Trymbulak częstuje plackami z liści rzodkiewki. Fot. Przemysław Kozłowski
O kulinarną stronę wydarzenia zadbali Jola Słoma i Mirek Trymbulak z Atelier Smaku, którzy wprowadzili smakoszy w świat bezglutenowych, wegańskich potraw w duchu Zero Waste, przyrządzając chrupiące placki z liści rzodkiewek, które zazwyczaj trafiają do brązowego kubła na bio odpadki. A także Anna Włodarczyk (Strawberries from Poland), która pokazała, jak zrobić polskie pesto i „parmezan” na każda kieszeń wykorzystując… czerstwe pieczywo!

Anna Włodarczyk przygotowuje domowe pesto. Fot. Przemysław Kozłowski / ARG
Anna Włodarczyk przygotowuje domowe pesto. Fot. Przemysław Kozłowski / ARG
Warsztaty warsztatami, pokazy pokazami, ale Hale Targowe nie byłyby targowe bez handlu. Uczestnicy Święta mogli więc i pohandlować na „giełdzie vintage z koca i z ręki”, prowadzonej przez Oliwię Michalską „Duprle”. To co przestało już cieszyć jednych, wcale nie musiało skończyć na śmietniku, lecz znaleźć nowy dom, dając radość kolejnym użytkownikom. I o to w Zero Waste właśnie chodzi.

Stoisko z winylami na giełdzie vintage. Fot. Przemysław Kozłowski / ARG
Stoisko z winylami na giełdzie vintage. Fot. Przemysław Kozłowski / ARG
Organizatorem wydarzenia była Agencja Rozwoju Gdyni na zlecenie Miasta Gdyni.