Społeczeństwo

Wsparcie dla apelu w sprawie zasiłków dla kobiet

Na podłodzie na dywaniku małe dziecko, obok jej mama widoczna jedynie do połowy. Razem czytają, oglądają książeczkę dla dzieci.

fot. pixabay.com

26.10.2020 r.

Nie ustają starania o poprawę sytuacji młodych mam i kobiet w ciąży, które w wyniku błędu w tarczy antycovidowej otrzymują uszczuplone zasiłki. Czwartkowy apel, wystosowany przez wiceprezydent Gdyni Katarzynę Gruszecką-Spychałę i Beatę Rutkiewicz zastępcę prezydenta Wejherowa, spotkał się z poparciem Obszaru Metropolitalnego Gdańsk-Gdynia-Sopot, a także licznych organizacji gospodarczych z całego Pomorza.


Do posłów i senatorów z województwa pomorskiego trafiły kolejne pisma, które nawołują do podjęcia działań w sprawie krzywdzącego sposobu przyznawania zasiłków kobietom w ciąży i młodym mamom. List wystosowali m.in. członkowie rady Obszaru Metropolitalnego Gdańsk-Gdynia-Sopot. Wśród sygnatariuszy znaleźli się: Jacek Karnowski - prezydent Sopotu, Aleksandra Dulkiewicz - prezydent Gdańska, Wojciech Szczurek - prezydent Gdyni, Krzysztof Hildebrandt - prezydent Wejherowa, Jarosław Białk - starosta powiatu puckiego, Bogdan Łapa - starosta powiatu kartuskiego, Piotr Szwedowski - członek zarzątu powiatu malborskiego, Mirosław Pobłocki - prezydent Tczewa, Alicja Zajączkowska - starosta powiatu lęborskiego, Jacek Michalski - burmistrz Nowego Dworu Gdańskiego, Gabriela Lisius - starosta powiatu wejherowskiego i Marek Zimakowski - wójt gminy Przywidz.

POPARCIE.APELU.OMGGS

Inicjatywy wsparły również działające na Pomorzu organizacje gospodarcze.

- Obecnie sytuacja kobiet na skutek m.in. COVID-19 pogarsza się każdego dnia. Dodatkowe obowiązki, brak równości w obszarze wynagrodzeń, praca opiekuńcza, czy podejmowanie decyzji w sprawach dotyczących kobiet bez ich udziału – to codzienność, z którą muszą zmagać się kobiety. Nie można zaakceptować nowych obciążeń, niesprawiedliwych rozwiązań i błędów – czytamy w liście pomorskich organizacji gospodarczych.

Pod pismem podpisały się Pomorski Związek Pracodawców LEWIATAN, Pracodawcy Pomorza, Regionalna Izba Gospodarcza Pomorza, Pomorska Izba Rzemieślnicza Małych i Średnich Przedsiębiorstw, Gdański Klub Biznesu, Kaszubski Związek Pracodawców oraz Starogardzki Klub Biznesu – Związek Pracodawców.

- W obliczu sytuacji, z którą mierzą się młode mamy i kobiety spodziewające się dziecka, niezwykle ważne jest, byśmy mówili wspólnym głosem. Błędy legislacyjne popełnione przez ustawodawcę muszą zostać natychmiast naprawione. Dziękuję pomorskim organizacjom gospodarczym, posłom i senatorom za wsparcie apelu. Liczę, że nasz głos nie przejdzie niezauważony i parlamentarzyści w trybie pilnym wprowadzą odpowiednie poprawki, tak, by młode kobiety i ich rodziny nie musiały martwić się o swój domowy budżet – komentuje Katarzyna Gruszecka-Spychała, wiceprezydent Gdyni ds. gospodarki.

Dokument to wyraz poparcia dla apelu, który w czwartek, 22 października wystosowały wiceprezydent Gdyni Katarzyna Gruszecka-Spychała i Beata Rutkiewicz, zastępca prezydenta Wejherowa.

- Młode matki, a także kobiety, które w trakcie ciąży przebywają na zwolnieniach lekarskich, żyją dziś z zasiłków często o połowę niższych, niż te, których miały prawo się spodziewać, planując urodzenie dziecka. Wynika to z błędu legislacyjnego, jaki wkradł się do tarczy covidowej. Nieudana poprawka ustawy nie naprawiła sytuacji, a tylko pogłębiła niesprawiedliwość – nierówno traktując pokrzywdzone osoby i tylko niektórym przyznając korektę. Występując w imieniu naszych mieszkanek oraz przekonaniu o słusznym interesie setek tysięcy Polek, zwracamy się z apelem o poparcie i działanie na rzecz pilnej zmiany stanu prawnego – piszą w apelu Katarzyna Gruszecka-Spychała, wiceprezydent Gdyni i Beata Rutkiewicz, zastępca prezydenta Wejherowa.
Wcześniej apel poparli już m.in. senator Sławomir Rybicki, poseł Marek Rutka, czy lokalni samorządowcy. Z kolei interpelację w tej sprawie wystosowała do premiera posłanka Joanna Senyszyn.

Przypomnijmy: rządowa tarcza antykryzysowa, związana z epidemią koronawirusa, pozwoliła pracodawcom obniżać wymiar pracy pracowników. Miało to na celu ratowanie miejsc pracy. Jeśli w trakcie ciąży obniżono zatrudnionej etat i wynagrodzenie, to jej zasiłki chorobowe oraz macierzyńskie były wyliczane właśnie od tej obniżonej podstawy. Działo się to nawet po tym, gdy etat wracał do pierwotnego, pełnego wymiaru. Kobieta, której niezdolność do pracy powstała w okresie obniżenia wynagrodzenia, aż do końca pobierania zasiłku będzie go otrzymywać w obniżonej wysokości.

Poprzednio taki zasiłek wyliczany był na podstawie średniego wynagrodzenia za 12 miesięcy wstecz, uwzględniającego również premie czy nagrody. Otrzymywany obecnie zasiłek jest więc często niższy od tego, którego można się było słusznie spodziewać, planując ciążę, o znacznie więcej niż 20%, sięgając nawet połowy nominalnej wartości.

Senat zgłosił już projekt ustawy zmierzającej do poprawki krzywdzącego przepisu. Obecnie znajduje się on w Sejmie.