Sport i zdrowie

Arka Gdynia przegrywa w finale Fortuna Pucharu Polski

Dzielnie walcząca Arka Gdynia nie podołała faworyzowanemu Rakowowi Częstochowa w finale Fortuna Pucharu Polski, fot. Wojciech Szymański / Arka.Gdynia.pl

Dzielnie walcząca Arka Gdynia nie podołała faworyzowanemu Rakowowi Częstochowa w finale Fortuna Pucharu Polski, fot. Wojciech Szymański / Arka.Gdynia.pl

02.05.2021 r.

Niestety, nie tym razem - można by było powiedzieć po finałowym spotkaniu Fortuna Pucharu Polski, w którym Arka mierzyła się z Rakowem Częstochowa. Po emocjonującej końcówce gdynianie przegrali 1:2.


To był trzeci finał z udziałem Żółto-Niebieskich w ciągu pięciu ostatnich edycji. Już samo to było spektakularnym sukcesem. Zawodnicy z miasta morza i marzeń nie należeli również do faworytów w decydującej rozgrywce. Raków to przecież wicelider polskiej Ekstraklasy, który już zapewnił sobie medal mistrzostw Polski. Każdy inny wynik niż triumf częstochowian byłby niespodzianką.

Dobre złego początki

Gdynianie znakomicie taktycznie podeszli do spotkania. Trener Dariusz Marzec miał pomysł, który jego piłkarze zrealizowali w stu procentach. Zneutralizowanie ofensywnych atutów Rakowa Częstochowa, a z czasem próby własnych sił pod polem karnym przeciwnika.
Jeden z takich ataków przyniósł upragnione prowadzenie. Strzelec Mateusz Żebrowski, choć ewidentnie chciał podawać, trafił w piłkę tak, że ta idealnie zmieściła się w bramce.

Do napisania kolejnej niebywałej historii zabrakło jednak dziesięciu minut. Raków wyrównał, a dwie minuty przed końcem regulaminowego czasu gry wyszedł na prowadzenie 2:1.

Ponownie dumni!

Postawa Żółto-Niebieskich wymaga jednak podziękowań. Mało kto spodziewał się, że Arka będzie aż tak trudnym oponentem dla zdecydowanego faworyta. Tymczasem gdynianie po raz kolejny pokazali, że ich obecność w kolejnym finale nie była przypadkowa.


- Brawa dla pokonanych, bo ta strategia, taktyka i pomysł sprawiły Rakowowi niemało problemów - podsumował spotkanie komentujący finał Bożydar Iwanow.