Sport i zdrowie

Gdyńskie Centrum Zdrowia z pomocą uchodźcom

Kobiety stoją przy punkcie medycznym

Wszystkie miejsca pobytu dla uchodźców udało się wyposażyć w podstawowy sprzęt medyczny i leki // fot. Filip Śmigielski

18.03.2022 r.

Uchodźcy z Ukrainy przebywający na terenie naszego miasta mają zagwarantowaną pomoc medyczną na podobnych zasadach jak jego mieszkańcy. Jak z niej jednak korzystać, gdy stoi się na dworcu, w obcym kraju bez znajomości języka, z dobytkiem w jednej reklamówce i małymi dziećmi przy nodze? Gdyńskie Centrum Zdrowia robi znacznie więcej by móc, niż nakazują przepisy.


W Polsce jest już ponad milion uchodźców z targanej wojną Ukrainy, głównie kobiet i dzieci. Do gdyńskich punktów pomocy od początku wojny trafiło około dwóch i pół tysiąca osób. Dla części z nich było to tylko przystanek na drodze dalej do miast i miasteczek w Polsce, albo za granicę. Od soboty uchodźcy mają w naszym kraju zagwarantowaną pomoc medyczną na identycznych zasadach jak jego mieszkańcy. Gdyński samorząd nie czekał jednak na wprowadzenie przepisów w życie, ale pomaga przybyszom zza wschodnie granicy od samego początku wojny.

- To tysiące ludzi pozbawionych domu, którzy musieli uciekać przez wojną - mówi Bartosz Bartoszewicz, wiceprezydent Gdyni ds. jakości życia. - Nieznający języka polskiego, po traumatycznych przeżyciach, ludzie, którzy stracili wszystko. Nie mogliśmy pozostać obojętni. Gdynia to miasto otwarte, w ostatnim czasie gdynianie pokazali jak wielkie mają serca. W pomoc dla przybyszy zaangażowane są praktycznie wszystkie miejskie instytucje i setki wolontariuszy. Ci ludzie dają z siebie wszystko. Tymczasem brakuje nam wsparcia systemowego, coraz częściej mamy wrażenie, że wszystkie działania opierają się na barkach samorządów i wolontariuszy. U nas w Gdyni to jeszcze dobrze działa, ale niektóre samorządy zaczynają mieć z pomocą problemy. Niezbędne są rozwiązania długofalowe.

Gdyńskie Centrum Zdrowia, które obecnie zajmuje się kompleksowym wsparciem z zakresu zdrowia i profilaktyki dla gdyńskich uchodźców, od kilku tygodni pracuje 24 godziny na dobę.

- Nawet nocą dyżurujemy pod telefonem, coraz częściej musimy reagować natychmiast i rozwiązywać problemy, z którymi jeszcze niedawno nikt nie myślał, że przyjdzie nam się zmierzyć – mówi Beata Gronowska, zastępca dyrektor Gdyńskiego Centrum Zdrowia. - Radzimy sobie z pomocą sześćdziesięciu wolontariuszy: lekarzy, pielęgniarek, ratowników medycznych, studentów kierunków medycznych i wszystkich ludzi dobrej woli, którzy w ostatnich dniach niezwykle ciężko pracują na rzecz potrzebujących. Często musimy prosić o pomoc różne gdyńskie instytucje i prywatnych specjalistów i z dumą muszę to powiedzieć: nikt nam nigdy tej pomocy nie odmówił.

Każdego ranka specjaliści Gdyńskiego Centrum Zdrowia aktualizują dane: ilu uchodźców zarejestrowało się w punktach pomocy, w jakim są stanie, ile jest dzieci, osób chorych, starszych. Sytuacja zamienia się bardzo dynamicznie często bowiem całe wojenne transporty docierają nocą. Wtedy na miejsce wyruszają wolontariusze z Poszukiwawczego Ochotniczego Pogotowia Ratunkowego, którzy sprawdzają sytuację zdrowotną w punktach opieki i raportują o osobach potrzebujących specjalistów, leków czy innych interwencji.
Wszystkie punkty pomocy udało się wyposażyć w podstawowy sprzęt medyczny, leki dostępne bez recepty dla dzieci i dorosłych oraz środki opatrunkowe. Specjaliści z GCZ na bieżąco rozwiązują problemy, kierują specjalistów i wolontariuszy według aktualnego zapotrzebowania, działają interwencyjnie. Beata Gronowska nigdy wcześniej nie widziała takiego nagromadzenia ludzkich tragedii.

- Pewnego dnia dostaliśmy informacje, że jedzie do nas transport ciężko chorych dzieci z hospicjum – dodaje dyrektor. - Szybko skontaktowaliśmy się z naszym hospicjum dziecięcym, które w bardzo krótkim czasie było gotowe na przyjęcie tamtych maluchów. Okazało się jednak, ż są to dzieci z hospicjum domowego, w którym przebywały z rodzicami. Nie było mowy, aby rozdzielać te rodziny, a według przepisów dorośli nie mogli zamieszkać w hospicjum dziecięcym. Zorganizowaliśmy wszystko tak, aby dzieci mogły zostać z mamami. W efekcie tylko jedna najciężej chora dziewczynka trafiła do hospicjum instytucjonalnego. Innym razem ratowaliśmy nastolatków ze zdartymi do krwi stopami, którzy przez kilkanaście kilometrów szli do pociągu. Mieliśmy ludzi chorych onkologicznie z długą historią leczenia, która była nowością dla naszych lekarzy, mieliśmy niemowlęta po kilkudniowej podróży, dzieci z porażeniem mózgowym i ludzi starszych z jedną reklamówką. Tego się nie da opisać. Staramy się wszystkich otoczyć opieką.

Jak to możliwe, że w tak krótkim czasie udało się zorganizować tak prężną armię wolontariuszy? Okazuje się że pomogły doświadczenia pocovidowe: już wcześniej z Gdyńskim Centrum Zdrowia przy okazji testowania współpracował, z ramienia Uniwersyteckiego Centrum Medycyny Morskiej i Tropikalnej dr hab. med. Maciej Grzybek, ekspert WHO.

- To wyjątkowy człowiek – mówi o doktorze dyrektor Gronowska. - W bardzo krótkim czasie zorganizował całą armię medyków, profesjonalistów i studentów, którzy pomagają cały czas.

Pracy każdego dnia przybywa. W miejscach zbiorowego pobytu pojawiają się choroby, infekcje, co jest naturalne, przy takim nagromadzeniu osób. W jednym z punktów potwierdzono zakażenie koronawirusem, o którym z powodu wojny, wszyscy poza specjalistami zapomnieli.

- Udało nam się zdusić problem w zarodku, wysłaliśmy karetkę wymazową, na miejscu wszystkich przetestowano, umieściliśmy osoby zakażone w miejscu, które do tego przygotowaliśmy, tak, aby nie rozdzielać matek z dziećmi, choć przepisy na to pozwalają – podkreśla dyrektor Gronowska. - Inny problem mieliśmy z psami i kotami – teoretycznie nie powinno ich być w miejscach zakwaterowania. Ale jak powiedzieć tym ludziom, którzy czasem wynieśli zwierzaka z płonącego miasta i wieźli go setki kilometrów, że mają go oddać? Stworzyliśmy więc punkty, które spełniają warunki do przebywania ze zwierzakami. Wydaje mi się, że w tym pomaganiu najważniejsze jest, aby być ludzkim, aby nie zapominać, że każdy z tych ludzi jest niepowtarzalny i podchodzić do tych tragedii indywidualnie.
Gdyńskie Centrum Zdrowia ma coraz dłużą listę lekarzy i pielęgniarek, prywatnych gabinetów specjalistycznych, stomatologów, aptek i instytucji, którzy zgłaszają się z chęcią pomocy. Będziemy na bieżąco informować o tych inicjatywach.