Nagroda Wiecznie Młodzi

Laureaci Nagrody Wiecznie Młodzi

2017 – Ryszard Jan Pawłowski
 
Pierwszego laureata Nagrody Wiecznie Młodzi nie trzeba specjalnie przedstawiać. Wystarczy jedno słowo: Napał. Tak brzmi pseudonim jednego z najlepszych i najbardziej wszechstronnych polskich himalaistów, pięciokrotnego zdobywcy Mount Everestu, autora wielu nowych dróg i wartościowych powtórzeń w górach wszystkich kontynentów, a także jednego z najbardziej doświadczonych przewodników wysokościowych na świecie. Wymieniać tak można by jeszcze długo.
 
Biorąc pod uwagę, jak niezwykle aktywny pozostaje wciąż Ryszard Pawłowski, aż trudno uwierzyć, że w jego metryce nie ma błędu. A jednak – człowiek, który w latach osiemdziesiątych był jednym z tych, którzy stworzyli legendę złotej ery polskiego himalaizmu, i do dziś jest w stanie zawstydzić formą niejednego młodzieniaszka, za trzy lata będzie świętował 70. urodziny.
 
Kapituła Nagrody Wiecznie Młodzi doceniła go jednak nie za zasługi, ale za ambitny i konkretny projekt. Grant ufundowany przez prezydenta Gdyni Pawłowski przeznaczy na próbę wejścia na mierzące 8156 m Manaslu (bez dodatkowego tlenu), z którym to szczytem ma pewne zadawnione porachunki – w 2013 roku po załamaniu pogody musiał zawrócić z wysokości 7600 m. Jeśli tym razem osiągnie wierzchołek, będzie to jego jedenasty zdobyty ośmiotysięcznik.

2018 – Lech Flaczyński
 
Lech Flaczyński, z zawodu tłumacz, z zamiłowania alpinista i podróżnik. Wspina się (ma na swoim koncie liczne drogi w Tatrach, Alpach, górach Alaski, Górach Św. Eliasza w Kanadzie i w Himalajach), startuje w maratonach na rowerze górskim i pływa składaną kanadyjką po rzekach całego świata. Największą satysfakcję daje mu połączenie zmagań z dwoma ukochanymi żywiołami - górami i wodą. Najlepiej - na dalekiej północy.
 
Często podróżuje wraz z synem, Wojciechem. W roku 2007 Flaczyńscy jako pierwsi Polacy spłynęli drugą co do wielkości rzeką Alaski, Kuskokwim River, aż do jej ujścia do Morza Beringa (dokonali tego podczas wyprawy, w trakcie której zdobyli też szczyt Denali). Za ten wyczyn otrzymali Kolosa (w kategorii "Wyczyn roku") oraz Nagrodę Dziennikarzy. Dwa lata później wspięli się na najwyższy szczyt Kanady, Mount Logan, i spłynęli canoe blisko dwa tysiące kilometrów po rzekach Jukon i Porcupine (wyróżnienie podczas Kolosów 2009).
 
W marcu 2018 roku Lech Flaczyński został drugim laureatem Nagrody Wiecznie Młodzi. Otrzymał ją na realizację swojej kolejnej próby wejścia na ośmiotysięcznik – tym razem na Makalu (8481 m). W Himalaje wyruszył niewiele później i – jak zwykle – z synem. Wyprawa miała dramatyczny przebieg i zakończyła się zdobyciem szczytu (bez wspomagania dodatkowym tlenem) przez Wojciecha Flaczyńskiego. Jego 70-letni, wiecznie młody ojciec, brał udział w ataku szczytowym i dotarł do plateau podszczytowego, bardzo blisko przedwierzchołka, powyżej 8000 m.

2019 – Ryszard Teisseyre

Spanie na dziko w namiocie, cały dobytek w sakwach i wiatr we włosach (szacownie siwych, choć wciąż całkiem bujnych), to właśnie to, co Ryszard Teisseyre lubi najbardziej. Emerytowany fizyk jądrowy z Wrocławia z ponad dwudziestoletnim doświadczeniem w zawodzie oraz epizodem pracy jako listonosz na długodystansowe wyprawy rowerowe jeździ od lat. Na większość z nich z przyjacielem i towarzyszem doli oraz niedoli, Ryszardem Grześkowiakiem. „Markiz” Teisseyre i „Diabeł” Grześkowiak poznali się w Hiszpanii (oczywiście w podróży), a potem m.in. wspólnie objechali na rowerach Bałtyk, byli na Krymie, Islandii, dotarli na Nordkapp, kręcili się po Syberii i Mongolii, w końcu postanowili ruszyć za „wielką wodę”.

Najpierw była Alaska (w roku 2018) i opowieść o niej na Kolosach, a potem Ryszard de Teisseyre został wezwany… na scenę w Gdyni. By odebrać Nagrodę Wiecznie Młodzi – na realizację projektu podróży rowerowej (oczywiście wspólnie z „Diabłem”) od Alaski do Niagary przez Jukon i Calgary.

Rymując i pedałując, panowie wyruszyli z Anchorage w kierunku północno-wschodnim do Dawson City, a stamtąd na południe, przez prowincje Jukon i Kolumbia Brytyjska, do największego miasta Alberty – Calgary, i dalej na wschód aż do Toronto. Doświadczyli potęgi gór, bezmiaru prerii, bezkresu wielkich jezior, niedostępności tajgi, grzmienia Niagary i dobroci ludzi. Zmagali się z insektami, podjazdami, zimnem, wilgocią, tropikiem, ulewami i żarem słońca. Łącznie wykręcili na rowerach prawie 7500 km. Przez trzy miesiące.

2020 - Anita Pogorzelska

Nauczycielka z Warszawy, dziś już emerytowana, mówi, że podróżowała od zawsze. Bardzo długo jednak wyłącznie w wyobraźni i palcem po mapie. Odwagi do tego, by przekuć marzenia w rzeczywistość, nabrała dopiero, gdy uświadomiła sobie, że lepiej już nie będzie: kiepski angielski, marna emerytura i brak kondycji wydawały się przekonującymi argumentami, by sobie darować „wygłupy”. Ale Anita Pogorzelska postanowiła być przekorna. Zaczęła od wyjazdów z biurami podróży, ale szybko poczuła, że potrzebuje więcej swobody. Od tego czasu podróżuje już po swojemu – z plecakiem, skromnym budżetem, starając się dotrzeć tam, gdzie trudno i gdzie czeka autentyczna przygoda.

Była w ten sposób w Afryce, w Indiach, podglądała też życie codzienne Korowajów i Danich – rdzennych mieszkańców Papui Zachodniej. Podczas swojej podróży do Indonezji przedzierała się przez las deszczowy, brnęła przez bagna i zmagała się z niedającą oddychać wilgocią, by w końcu dotrzeć do celu – Doliny Baliem i wioski Jiwka. Nurkowała też u wybrzeży wysp należących do archipelagu Raja Ampat.

W październiku 2020 roku Kapituła Kolosów doceniła Anitę Pogorzelską, przyznając jej Nagrodę Wiecznie Młodzi. Podróżniczka planuje wykorzystać ją na wyprawę tyleż w przestrzeni, co w czasie – chce bowiem odwiedzić ludzi, którzy w sercu Azji wciąż żyją niezależni od wpływów zachodniej cywilizacji: Apatanich w indyjskiej dolinie Ziro, rdzennych mieszkańców Bhutanu i ostatnich nepalskich nomadów – Raute.