Medale Kwiatkowskiego

Laureaci medalu z roku 2001

Medal im. E. Kwiatkowskiego 100x91Urszula Bławat

Pani Urszula Bławat jest związana z gdyńskim Hospicjum Św. Wawrzyńca od początku jego istnienia. W obecnych czasach, gdy wartości moralne i duchowe są powszechnie marginalizowane, może być wzorem poświęcenia się w służbie drugiemu człowiekowi. Pracuje na rzecz osób, które częstokroć zostały z racji swojej choroby odrzucone przez wszystkich i udzielana przez Hospicjum pomoc stanowi dla nich ostatnią być może szansę na godne przeżycie ostatnich chwil.
Działalność Pani Urszuli Bławat to również wspaniały przykład profesjonalizmu w pracy społecznej. Rok 2001 został ogłoszony przez Organizację Narodów Zjednoczonych Międzynarodowym Rokiem Wolontariatu. Pani Urszula Bławat – osoba całkowicie oddana swojej pracy na rzecz terminalnie chorych – jest społecznikiem, którego można stawiać za wzór wszystkim gdyńskim wolontariuszom.
Komisja Statutowa na posiedzeniu 18 grudnia 2000 roku zdecydowała o wniesieniu pod obrady Rady Miasta Gdyni projektu uchwały w sprawie nadania Pani Urszuli Bławat Medalu im. Eugeniusza Kwiatkowskiego „Za wybitne zasługi dla Gdyni”.
- pielęgniarka, wolontariuszka Hospicjum św. Wawrzyńca.
Dziś uważa ten zawód za najpiękniejszy, ale przed laty, gdy z konieczności - zamiast do liceum ekonomicznego - z powodu braku miejsc trafiła do medycznego, była przerażona. Bała się odpowiedzialności i bezradności wobec cierpienia, któremu nie będzie mogła zaradzić.
Już po pierwszych miesiącach nauki, po pierwszych praktykach w szpitalu zmieniła zdanie. Przestała się bać, odkryła w sobie pokłady cierpliwości i potrzebę opieki nad chorymi. Z zaskoczeniem stwierdziła, że dzięki kontaktom z chorymi życie nabrało dla niej nowego sensu i wartości. Możliwość przyniesienia cierpiącym choćby najmniejszej ulgi stała się dla niej źródłem ogromnej satysfakcji i najważniejszym celem. Zdała sobie sprawę, że pasją. Sensem jej życia będzie właśnie pomoc pacjentom, w szczególności zaś tym, którzy odchodzą.
Studia na Wydziale Pielęgniarstwa Uniwersytetu Lubelskiego jeszcze mocniej utwierdziły ją w przekonaniu, że jest to zawód dla niej jedyny. Po uzyskaniu dyplomu magistra pielęgniarstwa została nauczycielką zawodu w gdyńskim liceum Medycznym, gdyż zapragnęła swoją pasją zarazić dziewczyny, zwłaszcza te, które jak ona niegdyś - trafiły do tej szczególnej szkoły trochę z przypadku. Praca nauczyciela jest ważna, lecz nie mogła jej zastąpić bezpośrednich kontaktów z chorymi.
Kiedy więc w styczniu 1987 r. grupa osób, w skład której wchodzili lekarze, pielęgniarki, rodziny terminalnie chorych, a przewodził jej wspaniały człowiek - ksiądz Grzegorz Milach, postanowiła założyć w Gdyni jedno z pierwszych w kraju hospicjów - ona oczywiście zgłosiła się do pracy. Przez trzynaście lat wolontariusze nieśli pomoc chorym i ich rodzinom w ich domach.
Bo człowiek w swoim domu czuje się naj bezpieczniej, najlepiej - zwłaszcza gdy cierpi. Są jednak okoliczności, gdy dom rodzinny nie gwarantuje spokoju, bezpieczeństwa ani minimum wygody. Wtedy potrzebne jest takie miejsce, które nazywa się hospicjum stacjonarnym, gdzie chory znaleźć może to, czego potrzebuje. Nie jest to szpital, jest to serdeczny, ciepły dom.
Przez lata hospicjum stacjonarne w Gdyni było tylko marzeniem. Od kilku tygodni mamy, zbudowany przez naszą gminę, a prowadzony przez Hospicjum św. Wawrzyńca, dom dla terminalnie chorych.
Wrażliwość motyla i siłę tura trzeba mieć, żeby przez tyle lat pracować przy najciężej chorych, których ledwie się pozna, polubi, a gdy stają się bliscy jak starzy przyjaciele - odchodzą. Każde takie pożegnanie jest wielkim

Laureatka medalu z 2001 r.
nadanie Medalu im. Eugeniusza Kwiatkowskiego Za Wybitne Zasługi dla Gdyni – Medal nr 14 (p. Urszula Bławat) (URM nr XXVI/940/2001 z 24.01.2001; Monitor nr 47/00, poz. 444)

Laudacja na cześć Urszuli Bławat
Gdynia jest dla wielu synonimem sukcesu, przedsiębiorczości, zamożności, nowoczesności, młodości. I jest to prawda, lecz przecież prawda niepełna o naszym mieście. Gdynia jest także miejscem, w którym żyją starzy, chorzy i cierpiący. Na szczęście nie brak w Gdyni wrażliwych, serdecznych i bezinteresownie dobrych ludzi, którzy nie licząc na apanaże i na kariery, pochylają się nad najsłabszymi ofiarowując im swój czas, swoją uwagę i troskę. Jedną z takich osób jest Urszula Bławat – pielęgniarka, wolontariuszka Hospicjum św. Wawrzyńca.
Dziś uważa ten zawód za najpiękniejszy, ale przed laty, gdy z konieczności – zamiast do liceum ekonomicznego – z powodu braku miejsc trafiła do medycznego, była przerażona. Bała się odpowiedzialności i bezradności wobec cierpienia, któremu nie będzie mogła zaradzić.
Już po pierwszych miesiącach nauki, po pierwszych praktykach w szpitalu zmieniła zdanie. Przestała się bać, odkryła w sobie pokłady cierpliwości i potrzebę opieki nad chorymi. Z zaskoczeniem stwierdziła, że dzięki kontaktom z chorymi życie nabrało dla niej nowego sensu i wartości. Możliwość przyniesienia cierpiącym choćby najmniejszej ulgi stała się dla niej źródłem ogromnej satysfakcji i najważniejszym celem. Zdała sobie sprawę, że pasją, sensem jej życia będzie właśnie pomoc pacjentom, w szczególności zaś tym, którzy odchodzą.
Studia na Wydziale Pielęgniarstwa Uniwersytetu Lubelskiego jeszcze mocniej utwierdziły ją w przekonaniu, że jest to zawód dla niej jedyny. Ale po uzyskaniu dyplomu magistra pielęgniarstwa nie wróciła do pracy w szpitalu. Została nauczycielką zawodu w gdyńskim Liceum Medycznym, gdyż zapragnęła swoją pasją zarazić dziewczyny, zwłaszcza te, które - jak ona niegdyś – trafiły do tej szczególnej szkoły trochę z przypadku.
Praca nauczyciela jest ważna, lecz nie mogła jej zastąpić bezpośrednich kontaktów z chorymi. Kiedy więc w styczniu 1987 r. grupa osób, w skład której wchodzili lekarze, pielęgniarki, rodziny terminalnie chorych, a przewodził jej wspaniały człowiek - ksiądz Grzegorz Miloch, postanowiła założyć w Gdyni jedno z pierwszych w kraju hospicjów – ona oczywiście zgłosiła się do pracy. Przez trzynaście lat wolontariusze nieśli pomoc chorym i ich rodzinom w ich domach. Bo człowiek w swoim domu czuje się najbezpieczniej, najlepiej – zwłaszcza gdy cierpi. Są jednak okoliczności, gdy dom rodzinny nie gwarantuje spokoju, bezpieczeństwa ani minimum wygody. Wtedy potrzebne jest takie miejsce, które nazywa się hospicjum stacjonarnym, gdzie chory znaleźć może to, czego potrzebuje. Nie jest to szpital, jest to serdeczny, ciepły dom. Przez lata hospicjum stacjonarne w Gdyni było tylko marzeniem. Od kilku tygodni mamy, zbudowany przez naszą gminę a prowadzony przez Hospicjum św. Wawrzyńca, dom dla terminalnie chorych.
Wrażliwość motyla i siłę tura trzeba mieć, żeby przez tyle lat pracować przy najciężej chorych, których ledwie się pozna, polubi, a gdy stają się bliscy jak starzy przyjaciele – odchodzą. Każde takie pożegnanie jest wielkim przeżyciem, dramatem okupionym łzami żalu, bezsennymi nocami. I wtedy pocieszeniem jest świadomość, że ci, którzy odeszli, nie byli osamotnieni, że dzięki troskliwej opiece i indywidualnie dobranym dla nich lekom nie cierpieli, że do końca ktoś ich słuchał, trzymał za rękę, patrzył w gasnące oczy, uśmiechał się. Był...
Urszula Bławat ma za sobą chwile słabości i rezygnacji, gdy zdawało się jej, że już nie podoła kolejnym bolesnym pożegnaniom i że odejdzie z hospicjum. Tak jak uczyniło to wielu wspaniałych wolontariuszy przed nią, których moc dawania otuchy wyczerpała się. Ale wystarczy telefon z prośbą o pomoc od rodziny o udręczonej i bezsilnej wobec cierpienia ukochanej osoby, by nawet w środku nocy siostra Urszula biegła zrobić uśmierzający ból zastrzyk, wysłuchać zwierzeń, ukoić rozpacz. I znów odzyskuje siłę i wiarę w sens swojej pracy...
Siostra Urszula Bławat cieszy się, że na przekór obiegowym opiniom o dzisiejszej młodzieży coraz więcej młodych włącza się do ruchu hospicyjnego. Bez wątpienia jest to również jej osobista zasługa.

Dziękujemy Pani, siostro Urszulo!

Wiesław Kosakowski

- dyrektor III LO im. Marynarki Wojennej
Wśród kilkunastu gdyńskich liceów niewątpliwym "okrętem flagowym" - liderem Uroczysta sesja Rady Miasta Gdyni z okazji 75 - lecia miasta. Nagrodę im. Eugeniusza Kwiatkowskiego z rąk Stanislawa Szwabskiego - przew. Rady miasta odbiera Wiesław Kosakowski - dyr. III L.O. w Gdyni. Teatr Muzyczny Gdynia - 10.02.2001 fot. Łukasz Głowalwyznaczającym poziom nie tylko gdyńskiej, nie tylko krajowej, lecz i europejskiej oświacie - jest III liceum Ogólnokształcące im. Marynarki Wojennej - w rankingu UNESCO uznane za najlepszą polską szkołę w latach 1995-20001 Dyrektorem tego liceum jest od 1990 r. Wiesław Kosakowski - gdynianin z urodzenia, z wykształcenia i zamiłowania geograf, nauczyciel i wychowawca, świetny organizator - niekwesti0nowany twórca sukcesu gdyńskiej "trójki".
Dyrektor Kosakowski potrafił skupić wokół siebie grono znakomitych, wymagających i twórczych nauczycieli oraz stworzyć oryginalny system, promujący uczniów zdolnych, ambitnych i pracowitych. Dysponując takim potencjałem w 1993 r. utworzył Gdyńską Szkołę Matury Międzynarodowej, w której już w 1995 r. odbył się pierwszy w historii polskiej oświaty międzynarodowy egzamin maturalny.
W rankingach polskich liceów gdyńska "trójka' zajmuje w minionych latach medalowe miejsca. Brane są pod uwagę wyniki uczniów III LO w krajowych i międzynarodowych olimpiadach wiedzy matematycznej, informatycznej, filozoficznej, nautologicznej czy geograficznej. Z "trójki" wywodzi się liczne grono stypendystów Krajowego Funduszu na Rzecz Dzieci, a także Prezydenta Gdyni.
Absolwenci gdyńskiej "trójki" studiują na najlepszych polskich i zagranicznych uczelniach.

Laureat medalu z 2001 r.
nadania Medalu im. Eugeniusza Kwiatkowskiego Za Wybitne Zasługi dla Gdyni – Medal nr 15 (p. Wiesław Kosakowski) (URM nr XXVI/941/2001 z 24.01.2001; Monitor nr 47/00, poz. 445)

Laudacja na cześć Wiesława Kossakowskiego
Kiedy w 1990 roku rozpoczynaliśmy nową erę w dziejach samorządu gdyńskiego, nie mieliśmy wątpliwości, że naszym najważniejszym zadaniem jest oświata, a najlepszą naszą inwestycją jest dobrze wykształcona młodzież.
Zależało nam na tym, by gdyńscy absolwenci szkół podstawowych mogli kontynuować naukę w dobrych szkołach średnich, które otwierałyby im dalsze horyzonty wiedzy i zarazem dawały szanse na życiowy sukces.
Już w pierwszej połowie lat dziewięćdziesiątych powstało w naszym mieście kilkanaście nowych szkół, zarówno samorządowych, jak i społecznych. Dziś ponad 70 procent gdyńskiej młodzieży uzyskuje średnie wykształcenie w swoim mieście.
Wśród gdyńskich liceów niewątpliwym „okrętem flagowym” – liderem wyznaczającym poziom nie tylko gdyńskiej, nie tylko krajowej, lecz i europejskiej oświacie – jest III Liceum Ogólnokształcące im. Marynarki Wojennej – w rankingu UNESCO uznane za najlepszą polską szkołę w latach 1995-2000!
Dyrektorem tego liceum jest od 1990 r. Wiesław Kosakowski – gdynianin z urodzenia, z wykształcenia i zamiłowania - geograf, nauczyciel i wychowawca, świetny organizator – niekwestionowany twórca sukcesu gdyńskiej „trójki”.
Dyrektor Kosakowski potrafił skupić wokół siebie grono znakomitych, wymagających i twórczych nauczycieli oraz stworzyć oryginalny system, promujący uczniów zdolnych, ambitnych i pracowitych. Dysponując takim potencjałem w 1993 r. utworzył Gdyńską Szkołę Matury Międzynarodowej, w której już w 1995 r. odbył się pierwszy w historii polskiej oświaty międzynarodowy egzamin maturalny.
W rankingach polskich liceów gdyńska „trójka” zajmuje w minionych latach medalowe miejsca. Brane są pod uwagę wyniki uczniów III LO w krajowych i międzynarodowych olimpiadach wiedzy matematycznej, informatycznej, filozoficznej, nautologicznej czy geograficznej. Z „trójki” wywodzi się liczne grono stypendystów Krajowego Funduszu na Rzecz Dzieci, a także Prezydenta Gdyni.
Absolwenci gdyńskiej „trójki” studiują na najlepszych polskich i zagranicznych uczelniach, m.in. w Harvardzie, Oxfordzie, Yale, MIT, Sorbonie, London School of Economics, w Szkole Głównej Handlowej.
„Trójka” i jej absolwenci rozsławiają imię naszego miasta. Są najlepszymi ambasadorami Gdyni.

Ryszard Krauze

- prezes Prokom Software S.A.
Jest emanacją przedsiębiorczości, przykładem osobistego sukcesu i sukcesu firmy, którą stworzył jest Ryszard Krauze - prezes Zarządu Prokom Software SA -firmy od początku, czyli od 1990 r związanej z Gdynią. Prokom, to niezaprzeczalny lider w najnowocześniejszej gałęzi gospodarki - w informatyce. Jego pozycja na rynku, to rezultat odważnych i trafnych decyzji, skutecznego zarządzania firmą, stosowania najwyższych technologii. Domeną Prokomu są główUroczysta sesja Rady Miasta Gdyni z okazji 75 - lecia miasta. Nagrodę im. Eugeniusza Kwiatkowskiego z rąk Stanisława Szwabskiego - przew. Rady miasta odbiera Ryszard Krauze - własciciel f-my PROKOM. Teatr Muzyczny Gdynia - 10.02.2001 fot. Łukasz Głowala /nie opracowania i dostawy kompleksowych systemów informatycznych. Jednym z najdynamiczniej rozwijających się obszarów tej działalności są usługi internetowe. Portal "Wirtualna Polska" - to Prokom. Warto przypomnieć, że Prokom był pierwszą na Pomorzu i jedną z pierwszych w kraju firm, notowanych na giełdzie papierów wartościowych. Ryszard Krauze potrafi przyciągać do firmy młodych, ambitnych programistów, którym tworzy niezwykłe szanse rozwoju, a oni podejmują wyzwanie. Wielkiej odwagi i przekonania o wysokich możliwościach tychże młodych ludzi trzeba było, by podjąć się tak karkołomnego zadania jak informatyzacja Zakładu Ubezpieczeń Społecznych. Gdyby było to proste i intratne zadanie, z pewnością żadna z polskich firm nie wygrałaby przetargu z konkurencją z zagranicy. A Prokom kontrakt ten realizuje, na przekór wszelkim przeciwnościom... Nie bez znaczenia są realizowane przez Ryszarda Krauzego przedsięwzięcia nie związane z technologiami informatycznymi. To inwestycje budowlane w Gdyni, wśród nich nowoczesne i dodające urody naszemu miastu biurowce przy ul. Śląskiej i Podolskiej, obiekty sportowe przy ul. Ejsmonda, czy budynki mieszkalne w Orłowie.
Ryszard Krauze angażuje się także w działalność charytatywną. Jednym z jej przykładów jest ośrodek hipoterapii dla dzieci z porażeniem mózgowym i szkółka jeździecka dla gdyńskiej młodzieży na Kolibkach. Ta wszechstronna aktywność opatrzona marką Prokom kojarzy się z najwyższymi standardami - jakości i nowoczesności. A dla nas ważne, że Pro kom, to firma na wskroś gdyńska.
Sukces tej firmy rozsławia Gdynię i umacnia powszechną opinię, że jest to miasto, w którym warto żyć, warto pracować, warto inwestować.

Laureat medalu z 2001 r.
nadanie Medalu im. Eugeniusza Kwiatkowskiego Za Wybitne Zasługi dla Gdyni – Medal nr 16 (p. Ryszard Krauze) (URM nr XXVI/942/2001 z 24.01.2001; Monitor nr 47/00, poz. 446)

Laudacja na cześć Ryszarda Krauzego

Genius loci, czyli duch miejsca sprawia, że Gdynia jak magnes przyciągała od zarania i dziś również przyciąga ludzi przedsiębiorczych i twórczych, o szerokich horyzontach, otwartych na to co nowoczesne. Dzięki nim właśnie tu udają się przedsięwzięcia, które gdzie indziej trudno zrealizować. Oni są przykładem, który zachęca do pójścia w ich ślady; oni też wychowują młodą generację sobie podobnych – pracowitych, dzielnych i kreatywnych ludzi. Gdynia dzięki nim zyskuje miano Miasta,, w którym warto żyć!

Dwadzieścia przedwojennych lat było okresem szalonego rozwoju Gdyni. Wtedy okazało się, jak wielki potencjał przedsiębiorczości tkwi w Polakach. Z satysfakcją możemy stwierdzić, że minione dziesięć lat były okresem niemniej szczęśliwym dla Gdyni, dla jej rozwoju, czasem sprzyjającym ludziom z inicjatywą, przedsiębiorczych. To oni naszemu miastu nadają charakter.

Emanacją przedsiębiorczości, przykładem osobistego sukcesu i sukcesu firmy, którą stworzył jest Ryszard Krauze – prezes Zarządu Prokom Software S.A. – firmy od początku, czyli od 1990 r. związanej z Gdynią.

Prokom, to niezaprzeczalny lider w najnowocześniejszej gałęzi gospodarki – w informatyce. Jego pozycja na rynku, to rezultat odważnych i trafnych decyzji, skutecznego zarządzania firmą, stosowania najwyższych technologii. Domeną Prokomu są głównie opracowania i dostawy kompleksowych systemów informatycznych. Jednym z najdynamiczniej rozwijających się obszarów tej działalności są usługi internetowe. Portal „Wirtualna Polska” – to Prokom.

Warto przypomnieć, że Prokom był pierwszą na Pomorzu i jedną z pierwszych w kraju firm, notowanych na giełdzie papierów wartościowych.

Ryszard Krauze potrafi przyciągać do firmy młodych, ambitnych programistów, którym tworzy niezwykłe szanse rozwoju, a oni podejmują wyzwanie.

Nie bez znaczenia są realizowane przez Ryszarda Krauzego przedsięwzięcia, nie związane z technologiami informatycznymi. To inwestycje budowlane w Gdyni, wśród nich nowoczesne i dodające urody naszemu miastu biurowce przy ul. Śląskiej i Podolskiej, obiekty sportowe przy ul. Ejsmonda, czy budynki mieszkalne w Orłowie.
Ryszard Krauze angażuje się także w działalność charytatywną. Jednym z jej przykładów jest ośrodek hipoterapii dla dzieci z porażeniem mózgowym i szkółka jeździecka dla gdyńskiej młodzieży na Kolibkach.

Ta wszechstronna aktywność opatrzona marką Prokom kojarzy się z najwyższymi standardami - jakości i nowoczesności. A dla nas ważne, że Prokom, to firma na wskroś gdyńska. Sukces tej firmy rozsławia Gdynię i umacnia powszechną opinię, że jest to miasto, w którym warto żyć, warto pracować, warto inwestować.